Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 10 marca 2019

879. Wielkopostne rozmyślania: Cz. 1 - chciwość

Czas Wielkiego Postu jest idealnym momentem na zwolnienie pędu naszego życia i nad zastanowieniem się nad pewnymi jego aspektami. I to tak jak w jednym z komentarzy pod poprzednimi postami napisała Iwona Kmita - nie musi on koniecznie dotyczyć osób wierzących, ale również wielu niewierzących zmienia się na te 40 dni. Myślę, że nie bez powodu ma on miejsce na początku wiosny - tak jak przyroda budzi się do życia, tak samo my "budzimy się" do tego, abyśmy byli choć trochę lepsi. Każdy ma na to swój własny sposób, nie mnie oceniać tego, jak każdy z nas przygotowuje się do świąt Wielkiej Nocy. Wiadomo, że katolicy przygotowują się do nich w sposób duchowy, ale czy to oznacza, że inni nie? 
Od pewnego czasu chodził za mną pewien cykl rozważań. Myślę, że aktualnie jest idealny czas, aby zacząć je publikować. Od razu podkreślam, że będzie on dotyczył kwestii, powiedzmy moralnych, opartych na Piśmie Świętym. Za razem będę się starała pisać tak, aby każdy, podkreślam - każdy, czy jest wierzący, czy też nie, coś z tego wyciągnął. Czy mi się to uda - nie mam zielonego(ani żadnego innego) pojęcia. Próbować jednak zawsze mogę, prawda?
Na sam początek weźmy temat chciwości. Jakby się tak dobrze zastanowić, to gdyby nie chciwość, nikt by nie skazał Jezusa Chrystusa na śmierć. Arcykapłani, ludzie znający się na Prawie, chcieli śmierci Zbawiciela. Nie widzieli w nim bowiem zapowiadanego przez proroków Syna Człowieczego, a problem, którego należy się pozbyć. Chrystus był dla nich problemem, zagrożeniem dla ich wysokiego stanowiska. Dlaczego nie uznawali go za zapowiadanego Mesjasza? Być może ich umysłem zawładnął Szatan. To, czego nie udało mu się dokonać kilka lat wcześniej(podczas kuszenia Jezusa Chrystusa na pustyni), miało się dopełnić teraz poprzez arcykapłanów. Ci jednak, chociaż poddali się diabelskim namową, nie byli tacy naiwni. Wiedzieli, że skazanie przez nich Nauczyciela na śmierć będzie się wiązać z buntem przebywających w Jerozolimie Żydów. A było ich wtedy niemało, ponieważ zbliżała się Pascha. Musieli więc tak zmanipulować sytuację, aby całą winę za osądzenie Jezusa z Nazaretu jak najbardziej odwrócić od siebie. Postanowili więc zmanipulować kogoś, kto wykonałby za nich całą robotę. Wiedzieli też, że będą potrzebować do tego pieniędzy, których de facto nie posiadali. Wzięli je więc z kasy świątynnej, czyli po prostu ukradli je. Zabrali pieniądze z miejsca, w którym Maria z Józefem znaleźli 12-letniego Jezusa jak rozmawiał z kapłanami i uczonymi w Piśmie(kto wie, czy wśród nich nie było też kogoś z nich) i w którym zapewne nie raz zabierał głos w sprawie Prawa. Jak na ironię losu, zaledwie 40 lat później ta wspaniała Świątynia została zniszczona i do dzisiaj nie zdołano jej odbudować. Najwyższy "odebrał zapłatę" za śmierć swojego Syna. Chciwość arcykapłanów, objawiająca się chęcią pozbycia się Nauczyciela, po latach zebrała swoje żniwo...
Arcykapłani mieli już plan jak się pozbyć Jezusa Chrystusa, potrzebowali tylko kogoś, dzięki komu będą mogli go spełnić. I znowu ludzka chciwość wzięła górę. Na ich drodze pojawił się jeden z uczniów Mesjasza - Judasz Iskariota. Judasz, który był skarbnikiem, niejednokrotnie wykradał pieniądze ze wspólnych środków. Wiedzieli o tym inni Apostołowie(św. Łukasz w swojej Ewangelii wprost nazywa go złodziejem), musiał o tym wiedzieć również Pan Jezus. A jednak do końca nazywał go swoim Przyjacielem. Arcykapłani musieli skądś wiedzieć o pazerności Judasza na pieniądze, nie bez powodu wybrali go na wykonawcę swojego planu. Kiedy opowiedzieli mu o nim, po raz kolejny w serce Iskarioty weszła chciwość, a szatan, który chciał zgładzić Syna Bożego, szeptał mu do ucha: "Weź te pieniądze, wykonaj ten rozkaz". Chciwość nie pozwoliła mu przejść obojętnie obok takiej gratki. Po chwili potrząsał woreczkiem, w którym wesoło brzęczały skradzione ze Świątyni monety. Oczami wyobraźni widział, jak je wydaje... I oto, kiedy jego Nauczyciel udał się do Ogrodu Oliwnego na modlitwę, on poszedł za nim. A za Judaszem podążał orszak Arcykapłanów, gotowych na pojmanie tego, który im przeszkadzał. Iskariota pocałunkiem wskazał im Jezusa, chociaż oni dobrze wiedzieli, kogo mają pojmać. Ten pocałunek był gorzki, bo czy przyjaciel w ten sposób zdradza przyjaciela? I chyba wtedy przed chciwość wyszło sumienie Judasza, które uświadomiło mu, co tak naprawdę zrobił. Gryzło go ono całą noc, chociaż powinien być szczęśliwy, bo przecież w tak łatwy sposób zarobił pieniądze. Chciał jeszcze coś zmienić, ale było za późno. Jedyne na co się odważył, to na rzucenie monetami w kapłanów i powieszenie się z bezradności na gałęzi. Jednak i z tym nie do końca mu wyszło, bowiem gałąź w pewnym momencie pękła, a jego ciało wpadło do Szeolu, gdzie się roztrzaskało. Chciwość pieniędzy okazała się dla niego zgubna...
Czy i my w naszym życiu zbytnio nie kierujemy się chciwością? Czy nie chcemy mieć coraz to większej ilości pieniędzy, ubrań, znajomych na facebooku, komentarzy na blogu, zatracając się w tym wszystkim. Szatan działa na nas tak samo, jak na Arcykapłanów i Judasza ponad 2000 lat temu, a zbytnia chciwość może nas po prostu zniszczyć. Ileż to razy widziałam rozpacz młodej osoby bo miała za mało like pod zdjęciem na facebooku, ileż to razy czytałam, że ktoś chce skasować bloga, bo za mało osób go komentuje bądź ma za mało obserwatorów. W dzisiejszych czasach chciwość jest bardzo krótką drogą do depresji, a depresja - wiadomo, "zjada" człowieka od środka. Oczywiście nie potępiam osób, które poszerzają krąg swoich internetowych znajomych, czy zarabiają dużo pieniędzy. Ale może czasem warto skomentować też bloga drugiej osoby, dać laika, ot, choćby po to, aby było jej miło, zwłaszcza kiedy niezbyt nas interesuje to, co ona pisze, kupić bułkę za kilka groszy stojącej przed nami osobie, porozmawiać z kimś. Nie ma bowiem nic złego w samej chęci posiadania czegoś. Jednak jeżeli chcemy to zachować tylko dla siebie, lub z korzyścią tylko dla siebie - w ten sposób rodzi się już chciwość. Chciwość zaś bardzo często wiąże się z pychą, czyli przeświadczeniem, że jesteśmy lepsi od innych. Niestety, bardziej wolimy coś dostawać, niż coś od siebie dawać. Taka już nasza ludzka natura. Ja sama ciągle się tego uczę, więc też nie jestem idealna. Wiem też, że w wielu rzeczach jestem dobra, ale wolę się z tym zbytnio nie unosić. No wiecie, żeby jak najmniej osób czuło się gorszych ode mnie. To tak niewiele, a jednak sprawia, że nasza chciwość zmniejsza się, ustępując miejsca bardziej pozytywnym cechom.

16 komentarzy:

  1. Bardzo interesujące rozważania i głębokie Karolino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Izo, cieszę się, że Ci się podoba

      Usuń
  2. Przyjemnie się czytało ale i też dało dużo do myślenia. Ja staram się zawszę tą chciwość zamienić w motywacje i w rozwój samej siebie. Racja, wiosną wszyscy przeżywamy mały refleks i myślimy nad życiem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Marzenko. Właśnie mój zamysł był taki, aby nie tylko podjąć temat, ale też zmusić moich czytelników do przemyśleń i refleksji

      Usuń
  3. Posiadanie uzależnia tak samo, jak wszystko inne. Twoje przemyślenia dobre także dla niektórych duchownych, wszak powinni dać przykład...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wolę nie być zbyt chciwa i zachłanna, bo to bardzo złe cechy :)
      Obawiam się, że duchowni raczej nie zajrzą na mojego bloga...

      Usuń
  4. Karolinko, świetny pomysł na takie wielkopostne rozważania. Zafundujesz nam wspólne rekolekcje.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgosiu. Cieszę się, że mój pomysł przypadł Ci do gustu

      Usuń
  5. Wiele razy widziałem czy to w mediach czy w życiu jak zbyt wielkie chęci posiadania prowadzić mogą do zguby człowieka w mniejszym czy większym stopniu. Sztuką obecnie jest powiedzieć stop, gdy czujemy, że świat, sytuacje ciągną nas w stronę chciwości. W ogóle czasem mam wrażenie, że dziś sztuką bywa samo popatrzenie na drugą osobę nie jak na potencjalny ,,worek" z jakimiś rzeczami dla nas, które można w jakiś sposób wydobyć, a właśnie jak na człowieka. Wszystko to wymaga pracy, nie ma innej chyba opcji, by stawać się choć nieco lepszym.

    O, w lekkiej atletyce od paru lat wiele się dzieje. Medale z każdej imprezy większej w ilościach sporych. Co do imprezy ostatniej w Glasgow były transmisje, chociaż większość kibiców zwróciła swoje oczy na skoczków raczej. Nie mniej latem będzie na odwrót, bo nawet nie wiem czy są transmisje Letniego Grand Prix w skokach.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo jest prawdy w tym co piszesz. Dziękuję Piotrze za Twoje spostrzeżenia

      Usuń
  6. Znakomity pomysł na serię wpisów z rozważaniami, które dają do myślenia.:) Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Lenko. Cieszę się, że Ci się podoba i mam nadzieję, że wyciągniesz coś z tego dla siebie. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Im więcej posiadasz tym więcej chcesz a w dzisiejszym świecie ludzie są bardzo chciwi. Biegają za pieniądzem byle jak najwięcej mieć, tylko że kiedyś przyjdzie taki czas że zostawią wszystkie ziemskie dobytki. Przykre to lecz bardzo prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, chciwość jest wpisany w nasze życie. I dotyczy to nie jednego jego aspektu. Ważne, aby przynajmniej chcieć z tym walczyć.

      Usuń
  8. Bardzo, bardzo, bardzo ciekawe rozważania... i wprowadzenie w Wielki Post.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń