Różaniec jak życie
Okrągłe paciorki różańca,
przemijają pod moimi palcami,
niczym ludzkie życie.
Jest czas zwiastowania,
i czas odwiedzin.
Czas cudu narodzin,
i cudu mądrości dziecka.
Uczestniczymy w chrzcie w Jordanie,
radujemy na weselu w Kanie.
Słyszymy głoszenie Królestwa Bożego,
jesteśmy świadkami ustanowienia Eucharystii.
Nadchodzi droga krzyżowa,
i śmierć, będąca jej zwieńczeniem.
Ale to nie koniec -
bo przecież jest Zmartwychwstanie.
A po nim Wniebowstąpienie.
Cała ludzka działalność,
zawarta w 20 tajemnicach.
Przemierzam je razem z Maryją,
co rusz ucząc się od niej:
- zaufania,
- oddania,
- skromności,
- wypełniania Bożej Woli
- dźwigania cierpienia...
Nie będę ukrywała, że nabożeństwa różańcowe, którym w głównej mierze poświęcony jest miesiąc październik, są jednymi z moich ulubionych. Jak przez mgłę pamiętam, jak moja prababcia Antosia(ta sama, która podczas II wojny ratowała Żydów) siedziała na ławeczce przed swoim domem i pilnując nas, kilkuletnie szkraby, przesuwała w palcach małe koraliki. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że istnieje taka modlitwa, chociaż samo "Zdrowaś Maryjo" umiałam raczej dobrze(chociaż "po swojemu").
Samą modlitwę różańcową, jak większość dzieci, poznałam przed Pierwszą Komunią Świętą. Wtedy jeszcze składała się z trzech części(czwartą, Tajemnice Światła, ustanowił papież Jan Paweł II w 2002 roku). Przypadła mi tak bardzo do gustu, że nawet teraz, kiedy mam 30 lat, staram się w miarę możliwości uczestniczyć w nabożeństwach odbywających się w moim parafialnym kościele. Z reguły na jego tyle, tak aby móc się skupić. Jednak kiedy nie jestem w stanie dotrzeć na czas(tak się działo, kiedy studiowałam w Krakowie, ale i teraz też), staram się odmówić jedną 50 np. w busie, w domu, czy choćby na spacerze, a nawet zdobywając górskie szczyty czy też oczekując na start w zawodach(chociaż najbardziej lubię w domu, bo wtedy mogę sobie przeczytać odpowiedni fragment w Piśmie Świętym i na jego podstawie samodzielnie rozważyć poszczególne tajemnice). Przecież to tylko półgodziny. Zresztą nie tylko w październiku, ale i w pozostałych miesiącach. Bo różaniec można odmawiać cały rok. A moc tej modlitwy jest niesamowita.
Jak można było usłyszeć dzisiaj w naszej parafii na kazaniu, ludzkość niejednokrotnie pogrążała się w modlitwie różańcowej, chcąc uprosić u Najwyższego potrzebne łaski. Takim najlepszym przykładem jest bitwa pod Lepanto z 1571 roku, kiedy państwa skupione wokół Państwa Kościelnego pokonały Imperium Osmańskie, zapobiegając tym samym ismanizacji Europy. Na pamiątkę tego zwycięstwa zostało ustanowione święto Matki Bożej Różańcowej, które jest obchodzone 7 października. Również Matka Boska podczas objawień w Fatimie nakazała dzieciom odmawiać różaniec w intencji grzeszników. Ile dusz zostało w ten sposób zbawionych? Nikt tego nie wie.
Bardzo mi się podoba określenie różańca jako "skróconej wersji Ewangelii". Wszystkie tajemnice związane są bowiem z życiem i działalnością Jezusa Chrystusa i... jego Matki. Jeżeli porównamy poszczególne tajemnice z zapisem ewangelicznym, to odkryjemy, że w większości wspominanych wydarzeń brała udział również Maryja. Wszak różaniec poświęcony jest właśnie, a może przede wszystkim, jej. Nie zapominajmy o tym...
Moja ulubiona modlitwa. Pozdrawiam. :) .
OdpowiedzUsuńKocham różaniec i odmawiam go w każdej wolnej chwili, choćby po kawałeczku, ale zawsze. Również wtedy, gdy pilnuję Kubusia- dwulatka.
OdpowiedzUsuńTwój wiersz jest piękny i głęboki.
OdpowiedzUsuńKarolinko, na początku tego roku zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską. To była moja ostatnia deska ratunku dla mojej Mamy, która pogrążyła się w depresji i alkoholizmie... Wyobraź sobie, że zakończyłam ją dwa dni przed narodzinami Zosi...Kiedy ujrzałam Mamę po narodzinach, była już innym człowiekiem. Stał się cud, moje modlitwy zostąły wysłuchane. Do tej pory Mama nie tknęła alkoholu, nie ma też depresji. Dlatego każdemu polecam tą Nowennę nie do odparcia. Teraz stał się kolejny cud - moja Ciocia, siostra mojej Mamy również powróciła do wiary...Prosze pomódl się za nią, aby mogła iść do prawdziwej, głębokiej spowiedzi i odmienić swoje życie. To kobieta doświadczona przez los, z wielkimi problemami zdrowotnymi, cierpi każdego dnia.
OdpowiedzUsuńja codziennie odmawiam 10 różańca, w drodze do pracy :)
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Piękny wiersz. Odmawiam różaniec, ale nie tak często jakbym ciała. Mam moc.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Piękny wpis i piękny wiersz w którym zawarłaś cały sens Różańca. I tak , jak napisałaś w tytule, modlitwa różańcowa ma wielką moc o czym sama niejednokrotnie mogłam się przekonać. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTwój wiersz rożańcowy jest niesamowity, piękne rozmyślania, rzadko odmawiam różaniec, jest piękny, nie wiem czemu tak to jest, jestem wierząca i praktykująca.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKarolinko, pięknie ujęłaś w wierszu istotę modlitwy różańcowej. Różaniec odmawiam codziennie.
OdpowiedzUsuńUściski.
Piękny wiersz napisałaś Karolinko :)
OdpowiedzUsuńW koralikach różańca tkwi wielka siła. Piękny wiersz Karolinko. Uściski:)
OdpowiedzUsuńZainspirowałaś mnie do odmawiania różańca.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Tak mało modlimy się z różańcem w ręku, a szkoda🙏
OdpowiedzUsuńDobrze kochana, że o tym piszesz🧡
Pozdrawiam miło🌞🌻🍁🍂😘
Witaj jak zawsze wekeendowo Karolinko
OdpowiedzUsuńWiersz dający do myślenia.
Różaniec... Dobrze, że o nim napisałaś
Pozdrawiam ciepłymi kolorami jesieni
ja teraz coraz rzadziej odmawiam różaniec, ale jak już to wolę na spokojnie. Nie lubię takiego bezmyślego klepania...
OdpowiedzUsuń