Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 18 lutego 2021

1259. O "Choruszkach" dla choruszków i o powrotach

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i sama dziękuję za tak ciepłe powitanie. Znowu nie wiem czym sobie zasłużyłam na tak gorące słowa... Przecież się niczym szczególnym nie wyróżniam spośród innych. Brak tutaj "wykwintnych" tekstów, nie umiem robić cudownych zdjęć, nie mam zdolności rękodzielniczych, czasami nawet mam wrażenie, że przynudzam. A jednak jest garstka osób, i to dosyć pokaźna, które się ucieszyły z mojego powrotu.
Tak jak pisałam w odpowiedzi na jeden z Waszych komentarzy, a także w poprzedniej notatce, najbardziej w czasie mojego pobytu w szpitalu żal mi było dzieci leżących na pediatrii/onkologii (w naszym szpitalu onkologia wraz z różnymi jej specjalizacjami znajduje się w osobnym skrzydle). Bo to że mnie nikt nie odwiedzał, to jakoś "mogłam przeżyć". Ale co muszą czuć dzieci, leżące w salach bez możliwości zobaczenia się na żywo z rodzicami? Przecież żaden misiu ani nawet rozmowa z nimi za pośrednictwem telefonu czy wideochatu nie zastąpi przytulenia, pogłaskania czy też potrzymania za rękę. Kiedy jeszcze nie było tych wszystkich obostrzeń, a ja akurat trafiałam na kilka dni na szpitalny oddział, to zawsze starałam się chociaż na chwilę zajrzeć na oddział pediatryczny, aby pobawić się lub porozmawiać z przebywającymi tam dziećmi. Nie wiem, czy normalnie jest to możliwe, ale ja wchodziłam tam "po znajomości", jako powiedzmy "absolwent oddziałowy".
Teraz oddziały zamknięte są na cztery spusty i wszelkie migracje między nimi są właściwie niemożliwe (może z wyjątkiem OIOMu, który rządzi się swoimi prawami i każdy w każdej chwili może na niego trafić). Zresztą odwiedziny też są zakazane, a rodzina może co najwyżej zostawić rzeczy dla swoich bliskich na dolnym holu. Jednak postanowiłam coś zrobić dla moich małych przyjaciół, aby chociaż trochę osłodzić im chwile spędzone w samotności. Napisałam więc dla nich rymowany wierszyk, który zatytułowałam "Choruszki".

Choruszki

Z takiej niewielkiej górki też można zjeżdżać "na pazurki" :-)
Leży w łóżku Jasiu,
leży też Marysia,
i tak sobie myślą -
co tu robić dzisiaj?

Na stole są kredki,
piękne, kolorowe,
"Już wiem - mówi Jasiu
- narysuję domek".

"Narysujesz domek?
- krzywi się Marysia.
- Jestem taka słaba,
daj mi mego misia".

Przychodzi pan doktor,
Jasia, Majkę bada,
zasiada na krześle,
i tak im powiada:

"Tu macie lekarstwa,
moje drogie dzieci,
bieżcie je z uśmiechem,
czas wam szybciej zleci".

Pije Jasio syrop,
tabletki je Majka,
wcale nie marudzą,
a w tle leci bajka.

Znoszą też zastrzyki,
znoszą i kroplówki,
czasami dostają,
od lekarza "krówki".

Mija jeden tydzień,
mija drugi, trzeci,
lekarstwa działają,
zdrowieją wnet dzieci.

Gdy będą już zdrowi,
ulepią bałwanka,
będą robić igloo,
i zjeżdżać na sankach.

Na taką zimę czekałam
Dzięki temu, że miałam ze sobą laptopa, mogłam ten wiersz napisać na nim, a potem dzięki pendrive przekazać tacie, aby wydrukował mi go na kartce. Następnie przynieśli mi go z rzeczami(czyt. książkami), a ja za pośrednictwem zaprzyjaźnionej pielęgniarki przekazałam go na oddział pediatryczny. W ogóle to niezła szkoła logistyki z tego wyszła. Ale się udało. Mam nadzieję, że najmłodszym choruszkom chociaż trochę się spodobał, i że podobnie jak Jaś i Marysia będą brali lekarstwa, aby szybciej wyzdrowieć. 

Wczoraj weszliśmy w mój ulubiony okres liturgiczny, czyli Wielki Post. Tradycyjnie już schola ma zamiar aktywnie włączyć w jego przeżywanie. Wczoraj np. śpiewaliśmy podczas wieczornej Mszy Świętej (z syndromem "o jacie, Loluś wrócił!"). A w przyszły tydzień mamy pierwszą oprawę Drogi Krzyżowej. Nawet dostałam tekst aż dwóch stacji do przeczytania.  Hmm... jak wracać, to z przytupem, prawda? Przed Mszą zdążyłam jeszcze podejść na pocztę, bo wynikło pewne zamieszanie z jedną paczką. Na szczęście wszystko się  wyjaśniło, a mi tylko żal, że się przesyłka o dzień opóźniła. Jednak co się odwlecze to nie uciecze, mam nadzieję, że przesyłka dotrze i ucieszy odbiorcę.

38 komentarzy:

  1. Masz dobre serducho i empatię, szkoda dzieciaków ale nic nie zrobimy.Wiersz jest cudowny, masz talent , naprawdę potrafisz pisać dla małych i dla dużych.Ostro weszliscie w próby wielkopostne , oby nie było dodatkowych obostrzeń.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, boję się, że wszystko skończy się tak jak rok temu i ze wszystkiego nie wyjdzie nic

      Usuń
  2. Fajny wierszyk dla dzieciaczków, a ja się zastanawiałam co to takiego "choruszki", teraz już wiem kto to taki 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ten termin zobaczyłam kiedyś na czyimś blogu i mi się spodobał.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Świetny miałaś pomysł i dobry uczynek zrobiłaś, niesamowita z Ciebie dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, po prostu chciałam zrobić coś dla innych...

      Usuń
  4. Pobyt w szpitalu dla każdego dzieciaka jest bardzo przykrym czasem, a dodatkowo w czasie trwania pandemii to już niemal horror. Ty jesteś wyczulona na takie sprawy i od razu zaczęłaś działać. Świetny wierszyk,bardzo mi się podoba.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że wiersz wywołał dużo radości u dzieci.
    Wracaj do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam taką nadzieję :).
      Powoli wracam do zdrowia :)

      Usuń
  6. Karolinko, wierszyk jest super. A Ty jesteś bardzo dobrym człowiekiem - nie każdy sam leżąc w szpitalu i zmagając się ze swoimi problemami pomyślałby o cierpieniu innych.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto też pomyśleć o innych :)
      Buziaczki

      Usuń
  7. To prawda,masz dobre i wielkie serduszko,dobrze ,ze myslisz o innych,pozdrawiam Cie cieplo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy takie wielkie? Po prostu chcę, aby innym też było dobrze.
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Fajny wierszyk, dobry rytm do czytania ;).
    Tak, jedna z moich córek dość długo już pracowała jako wolontariuszka na onkologii dziecięcej a rok temu wszystko się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie starałam się, aby w miarę możliwości ten wiersz był "rytmiczny" :)
      Z tego co wiem to większość wolontariatów jest teraz zawieszonych. Ech...
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Jesteś cudowna, masz takie dobre serducho. Też strasznie mi żal dzieci z onkologii. Na Facebooku bardzo często widzę takie biedne aniołki, udostępniam takie posty i staram się wpłacić jakieś pieniążki. Nie są to duże kwoty, ale jak takich wpłat będzie więcej jest nadzieja że pomożemy dzieciaczków. Najbardziej smutne jest dziś to, że nie można tych dzieciaczków odwiedzać w szpitalach. Wierszyk wyszedł Ci wspaniałe, z pewnością spodoba się choruszkom. Z tą nazwą to był strzał w dziesiątkę! Pozdrawiam cieplutko i życzę Ci dużo zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi żal tych dzieci, dlatego powstał dla nich wierszyk. Czy im się spodobał - mam taką nadzieję :).
      Również pozdrawiam

      Usuń
  10. bardzo mi szkoda chorych obecnie, a szczególnie dzieci, które są daleko od rodziców i w samotności znoszą cierpienie...
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to zdecydowanie trudny czas na chorowanie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Dla dzieci takie zamknięcie w szpitalu jest szczególnie przykre, nawet gdyby ktoś chciał pomóc, nie może z nimi pobyć... Może wierszyk im umilił czas, dał znać, że ktoś nieznajomy też o nich pamięta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny wiersz Karolinko, świetna z Ciebie dziewczyna.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczny ten wierszyk Karolinko, na pewno spowodował że niejedna buzia się uśmiechnęła:)
    Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam nadzieję, że chociaż jednemu dziecku się on sposobał

      Usuń
  14. Doba dusza z Ciebie Karolinko. Taki Anioł Stróż. Sama chora a dzielisz się z Wszystkimi dobrym słowem to i w zamian otrzymujesz dobre słowa. Ty już swoją drogę krzyżową pokonałaś, a właściwie pokonujesz ją każdego dnia. Brawa dla Ciebie, szkoda że tak mało takich dobrych ludzi wokół nas.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Anioła Stróża chyba mi daleko. A do dobrego człowieka, jeszcze dalej. Po prostu chciałam wywołać uśmiech na twarzy chociaż jednego dziecka. Tylko tyle i może aż tyle. Pozdrawiam

      Usuń
  15. Wspaniały wiersz napisałaś:))mam nadzieję że buźki małych pacjentów się rozchmurzyły:))Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Reniu, nawet nie wiesz jak bardzo bym chciała, aby dzieci były uśmiechnięte dzięki temu wierszowi. Ściskam ciepło

      Usuń
  16. Zdrowia. Przesyłam uściski

    OdpowiedzUsuń
  17. O kurczaki. Dobrze, że jesteś. Mam nadzieje, że teraz to już cały czas będziesz zdrowa.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny wierszyk napisałaś. Masz dobre, wrażliwe serducho. Dorośli pozbawieni wizyt w szpitalach jakoś sobie poradzą, ale dla dzieci musi być to szczególnie trudne. Twój post uświadamia tak wiele spraw.
    Pozdrawiam serdecznie. Zdrówka, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w tym wszystkim najbardziej jest mi żal najmłodszych, ich cierpienie i strachu przeżywanego w samotności. Bo nawet rozmowa przez telefon nie zastąpi rozmowy na żywo.

      Również pozdrawiam

      Usuń
  19. Karolciu kochana z Ciebie Dziewczyna z ogromnym sercem. Buziaki dla Ciebie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem Ci, że w tym roku ten śnieg baaardzo i mnie ucieszył. Chyba nawet ja bardziej się cieszyłam, niż moje dzieci. Ale było trochę białego szaleństwa u nas :)
    Wierszyk cudowny ułożyłaś i na pewno spodobał się dzieciom na oddziale.

    OdpowiedzUsuń