Kiedy rok temu na projekt z "Historii wychowania" dostałam do opracowania postać św. Filipa Neriusza, byłam trochę wystraszona. Sama postać owszem, otarła mi się o uszy, nie wiedziałam jednak o niej zbyt dużo. A tymczasem trzeba było po każdych zajęciach opracować jej życiorys, myśli, czy też dokonań pod kątem tematu poruszanego na wykładzie. Te zaś były dosyć konkretne, np. wychowanie do wojny, wychowanie kobiet, czy też wychowanie do religii (oczywiście było ich więcej, tutaj podaję te, które najbardziej utkwiły mi w pamięci).
Cóż było robić. Trzeba było poszukać pozycji, która przybliżyłaby mi tą sylwetkę. W sieci znalazłam jeden pdf., dosyć stary, ale jednocześnie w miarę wiernie przedstawiał postać Filipa Neri. To głównie z niego czerpałam inspiracje do moich krótkich, ujętych w 50 słowach, przemyśleń. Czasami chciałoby się więcej napisać, no ale cóż, limit to limit. Dzisiaj chciałabym Wam po krótce przedstawić tego radosnego świętego, którego życiorys w pewnych momentach przypominał mi biografię św. Jana Bosko.
Cóż było robić. Trzeba było poszukać pozycji, która przybliżyłaby mi tą sylwetkę. W sieci znalazłam jeden pdf., dosyć stary, ale jednocześnie w miarę wiernie przedstawiał postać Filipa Neri. To głównie z niego czerpałam inspiracje do moich krótkich, ujętych w 50 słowach, przemyśleń. Czasami chciałoby się więcej napisać, no ale cóż, limit to limit. Dzisiaj chciałabym Wam po krótce przedstawić tego radosnego świętego, którego życiorys w pewnych momentach przypominał mi biografię św. Jana Bosko.
Filip Neri, znany też jako Filip Neriusz lub Filip Nereusz, przyszedł na świat 21 lipca 1515 roku we Florencji. Jego życie religijne rozwijało się dzięki dominikanom z klasztorze św. Marka. To w nim uczył się modlitwy oraz kształtował swoją bogatą osobowość w oparciu o słowo Boże, kazania oraz Eucharystię. Czasy, w których żył (a był to XVI wiek) były bardzo niespokojne, zaś jedność Kościoła była wciąż rozrywana.
Jako siedemnastolatek Filip opuścił Florencję w celu udania się do mieszkającego nieopodal Monte Casino wuja. Miał bowiem odziedziczyć po nim dość pokaźny majątek. U wuja był nauczycielem, a jednocześnie prowadził życie wypełnione pracą, modlitwą i umartwieniami. W jego sercu coraz bardziej dojrzewała myśl, aby całkowicie oddać się Bogu. Zrezygnował więc z obiecanego majątku i udał się do Rzymu, gdzie został do końca życia.
Uważał, że odtąd powinien zajmować się jedynie Bogiem i Jego żyjącymi w nędzy dziećmi, które chciał otoczyć opieką. Po przybyciu do Wiecznego Miasta, Filip Neriusz sprzedał wszystkie książki, które posiadał. Jedynie co sobie pozostawił to Pismo Święte oraz Summę teologiczną autorstwa św. Tomasza z Akwinu. Uzyskane w ten sposób pieniądze rozdał ubogim i potrzebującym. W 1544 roku, podczas uroczystości Zesłania Ducha Świętego, nawiedził katakumby św. Sebastiana, w których miał doświadczenie mistyczne. Odczuł wtedy, że jego serce napełniło się żarem nieogarnionej bożej miłości. Rezultatem tego głębokiego spotkania z Bogiem było założone przez niego w 1548 roku Bractwo Trójcy Świętej, którego zadaniem była opieka nad przebywającymi w Rzymie pielgrzymami.
Przez jakiś czas Filip chciał wstąpić do Towarzystwa Jezusowego, aby dzięki temu wyjechać na misję do dalekich Indii. W tamtych czasach byłaby to prawdziwa przygoda życia. Jednak plany Boga względem jego osoby okazały się zgoła inne. Bardzo szybko wrósł w problemy Rzymu wraz z całą jego wielkością i nędzą, która natychmiast rzuciła mu się w oczy. Dzięki temu, że był nauczycielem dzieci pewnego bogatego florentczyka, nie cierpiał na biedę. Co więcej, poprzez to, że nie musiał się martwić o pieniądze, po wypełnieniu swoich obowiązków wychowawcy, mógł swój wolny czas poświęcić sierotom, nędzarzom, starcom oraz chorym, czyli tym, którzy znajdowali się na marginesie społeczeństwa. Na szeroką skalę rozwijał działalność charytatywną oraz katechetyczną.
Pewnego dnia, żebrząc na utrzymanie dla ludzi będących w wielkiej potrzebie, został napadnięty i uderzony w twarz przez pewnego człowieka. Myślicie, że czuł się urażony? Nic bardziej mylnego. Z odwagą i uśmiechem miał mu powiedzieć: "Ten policzek, to dla mnie, a teraz proszę cię, byś przekazał coś dla moich ubogich!". Filip chętnie odwiedzał też chorych w szpitalach, a także tworzył dla nich nowe przytułki. Starał się również docierać do dużej liczby ludzi potrzebujących pomocy, szczególnie wśród pielgrzymów masowo odwiedzających rzymskie bazyliki i miejsca święte.
Filip Neriusz z gorliwością opiekował się opuszczoną młodzieżą. Organizował dla nich Oratoria, specjalne miejsca, gdzie mgli modlić się, słuchać katechezy oraz spędzać czas na godziwych rozrywkach. Po wspólnej zabawie podwórkowej modlono się, albo śpiewano pobożne pieśni. W Oratoriach odbywały się wykłady z różnych dziedzin nauki, ale też koncerty. Bardzo szybko do Filipa dołączyło bardzo wielu młodych ludzi, którzy wspomagali rozwój jego dzieła. Dzisiaj nazwalibyśmy ich wolontariuszami lub animatorami. Wśród nich był przyszły św. Kamil de Lellis, późniejszy założyciel zakonu kamilianów specjalizującego się w zakładaniu szpitali. Pośród osób odwiedzających Filipa w Oratorium byli przyszli święci, w tym Ignacy Loyola, Karol Boromeusz czy też Franciszek Salezy. Z czasem do Oratorium zaczęli przychodzić ludzie wykształceni, pragnący pogłębić swoje życie religijne. Rosła też liczba dobroczyńców wspierających materialnie wszystkie dzieła powstałe z inicjatywy Filipa Neri.
Neriusz swoje święcenia kapłańskie dosyć późno, bo w wieku 36 lat. Nie przeszkodziło mu to jednak w tym, by w bardzo krótkim czasie wokół niego zaczęło się tworzyć środowisko ludzi pragnących pogłębić swoje życie religijne. A Neri z chęcią i radością służył im jako spowiednik i doradca w Bożych rzeczach. Z natury będąc osobą o niezwykłej pogodzie ducha, potrafił pocieszać strapionych i smutnych oraz przywracać im nadzieję. Nic dziwnego, że Oratoria tętniły życiem. Osoby, które doświadczyły jego hojnego serca, później umiały pomagać innym.
Szeroka działalność ks. Neriusza w służbie mieszkańców Rzymu zainteresowała samych papieży. Wzbudzała ona duże zdziwienie, ale powodowała też niemałe zdziwienie. Proponowane przez pełnego humoru duchownego formy duszpasterstwa powodowały zazdrość wśród pracowników Kurii Rzymskiej. Oskarżono go nawet w pewnym momencie o herezję, co skutkowało tym, że przez pewien czas nie mógł spowiadać ani publicznie odprawiać Mszy świętych. Bardzo szybko okazało się jednak, że wszystkie te oskarżenia były fałszywe. Od tej pory kolejni papieże wręcz wspierali jego działalność. Sam Filip Neriusz niejeden raz okazał się dla nich sprawdzonym doradcą. Spowiadał też kardynałów i inne wybitne osobistości z czasów reformy kościelnej.
Filip prowadził ewangelizację w bardzo nowatorski, jak na tamte czasy, sposób. Oprócz głoszenia kazań na rzymskich placach, uczył osobistej modlitwy, dbał o śpiew i piękno liturgii, prowadził teatr, przypominał o tworzeniu dzieł miłosierdzia. Był bardzo radosnym kapłanem nie poddającym się smutkowi nawet podczas bardzo trudnych sytuacji. Realizował tym samym wezwanie św. Pawła: "Radujcie się zawsze w Panu!".
W 1564 roku mieszkańcy Florencji oddali mu rzymski kościół pw. Świętego Jana. To przy nim gromadzili się jego duchowi synowie. Naprzód nazywali ich oratorianami, a z czasem - filipinami. Rok później (1665 r.) oficjalnie założono zakon księży filipinów. Była to pierwsza formacja zakonna, w której zrezygnowano ze ślubów zakonnych.
Przyjaciel ubogich i potrzebujących zmarł w Rzymie 26 maja 1595 roku. Beatyfikowano go już 15 lat później, czyli dosyć szybko. Kanonizował go papież Paweł V w 1622 roku wraz z Ignacym Loyolą, Teresą z Avili, Franciszkiem Ksawerym oraz Izydorem Oraczem.
Podzielę się z Wami taką ciekawostką - w 1582 roku z inicjatywy Filipa Neri powstało Kolegium Polskie w Rzymie. Święty Filip Neri był czczony m.in. przez Stefana Batorego, Władysława IV i Jana Kazimierza, którzy każdego roku w uroczysty sposób obchodzili wspomnienie św. Filipa.
I jako takie podsumowanie załączam filmik zrealizowany przez Skarby Kościoła:

Wielka osobowość, pieknie go opisałaś, nie znałam życia waszego patronat Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa też wiedziałam tyle, że jest ktoś taki. Dziękuję za ciekawy post.
OdpowiedzUsuńOgladałam piękny film o Filipie Neri, a we Włoszech byłam w miejscu, gdzie działał.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy życiorys, a jego fragmenty niezbyt dobrze świadczą o niektórych ojcach kościoła...
OdpowiedzUsuńjotka
Ciekawa postać, pierwszy raz o nim słyszę. :)
OdpowiedzUsuńKojarzyłam tego świętego Karolciu ale Ty go bardzo ładnie nam przybliżyłaś. Ciekawa postać.
OdpowiedzUsuńKasinyswiat