Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 7 kwietnia 2024

1905. Zwieńczenie oktawy wielkanocnej

Obchodzone rok rocznie święto Miłosierdzia Bożego, przypadające w drugą niedzielę wielkanocną, każe przystanąć na chwilę przed obrazem Jezusa Miłosiernego, który znajduje się w bardzo dużej ilości kościołów w Polsce i na świecie. Nie piszę, że we wszystkich, ale w wielu. Jak wiemy, został on namalowany według wskazań żyjącej w pierwszej połowie XX wieku siostry Faustyny Kowalskiej. Ta niepozorna zakonnica przez wiele lat swojego życia miała widzenia, w czasie których objawiał jej się sam Jezus Chrystus. Najważniejszą ich spuścizną, poza wspomnianym obrazem, jest "Dzienniczek", w którym zostały spisane owe objawienia wraz z obietnicami, które dał Jezus tym, którzy będą czcicielami Bożego Miłosierdzia. Jeden jego egzemplarz znajduje się na mojej półce. Lubię do niego sięgać. A nawet jest w nim jeden fragment, który stał się moją modlitwą w chwilach, w których czuję, że zbyt bardzo skupiam się na sobie:
"Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą.
Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.
Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.
Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.
Dopomóż mi, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.
Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój."
Święto Bożego Miłosierdzia poprzedziła nowenna. Nie wiem jak to było w innych kościołach, ale u nas w diecezji wierni spotykali się codziennie o godzinie 15:00, aby wspólnie odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Jak tylko pozwalał mi czas i siły, to dołączałam do nich.
Dzisiejsze święto przekazuje wiernym moc, jaka płynie z Bożego Miłosierdzia. Może go doświadczyć każdy grzesznik, jeżeli tylko skruszony przyzna się przed Bogiem do swoich win, których będzie szczerze żałował. Na myśl przychodzi mi tutaj dobry łotr, który w ostatniej chwili swojego życia nawrócił się i przyznał, że Jezus jest Synem Bożym. Niesie to za sobą nadzieję, że Bóg jest w stanie wybaczyć każdemu, kto tylko tego chce. Czasami boimy się udać do spowiedzi z obawy, że nie otrzymamy rozgrzeszenia. Ale tak sobie myślę, że nie jest powiedziane, że w takim przypadku nie dostaniemy odpuszczenia grzechów przez Boga. Kapłan, chociaż jest przedstawicielem Boga na Ziemi, to równocześnie jest też człowiekiem, który myśli po ludzku. No właśnie, po ludzku, a nie po Bożemu. Zresztą sama miałam taką przygodę, że za jedną rzecz nie dostałam rozgrzeszenia u jednego księdza, za to drugi stwierdził, że to samo nie jest grzechem, bo przecież nie zrobiłam tego specjalnie. I myślę, że Bóg będzie przez swoje miłosierdzie równie wyrozumiały, niczym kochający ojciec. To nie oznacza, że mamy żyć na zasadzie "hulaj duszo piekła nie ma", ale też nie powinniśmy się przyznawać do błędów, bo każdy ma do nich prawo.
Niedziela Miłosierdzia Bożego wieńczy też oktawę Wielkiej Nocy. Pierwszy raz w życiu przez cały ten okres prawie codziennie uczestniczyłam we Mszy świętej odkrywając tym samym, że każdego dnia przed śpiewem "Alleluja" odśpiewywana jest moja ulubiona "Sekwencja wielkanocna", którą mogę przywołać nawet obudzona w środku nocy. Znowu nie wiem, czy tak jest wszędzie, ale tam gdzie aktualnie uczęszczam tak właśnie było. Któregoś dnia po powrocie postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat. Tym sposobem trafiłam na jej łacińską wersję, znaną jeszcze z czasów średniowiecza.
Nie jest to słowo w słowo to, co znane jest nam obecnie, wiele fragmentów jest wręcz innych w tłumaczeniu, jednak ogólny sens pozostał ten sam. Kilka razy sobie to przesłuchałam, nawet zapamiętałam niektóre frazy (co wbrew pozorom nie jest takie proste, kiedy z tyłu głowy ma się zakodowaną jakąś obeznaną melodię), a dzisiaj, ku mojej przeogromnej radości, miałam okazję wysłuchać tego utworu (znaczy się "Sekwencji wielkanocnej" w języku łacińskim) podczas Mszy świętej wieńczącej śniadanie wielkanocne w Duszpasterstwie Akademickim. Nie da się ukryć, że inaczej się tego słucha chociażby z komputera, a inaczej na żywo. To chyba najpiękniejsze muzyczne zwieńczenie oktawy wielkanocnej jakie mogłam sobie wymarzyć. A nawet nie, bo tak daleko moja wyobraźnia nie sięga. Teraz czas na rok pożegnać się z dźwiękami "Niech w święto radosne paschalnej ofiary...", choć niewykluczone, że gdzieś tam pod nosem będę ją sobie nucić.

18 komentarzy:

  1. Witaj Karolinko
    Wiesz, że obraz namalowany wg wskazówek św. Faustyny jest dla mnie szczególny. Mam ich wiele wersji, z modlitwą, koronką w różnych językach. I nigdy żadnego nie kupiłam. Dane do mnie e przyszły. Znajdowałam je też dosłownie na ścieżkach moich wędrówek.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam kilka małych obrazków i jeden średni na ścianę. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Witaj, Karolino.

    Najbardziej podobał mi się Jezus Miłosierny A. Hyły:)
    A pieśń piękna, także jedna z moich ulubionych, więc z przyjemnością wysłuchałam znalezionej przez Ciebie wersji.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wspomniany przez Ciebie obraz ma w sobie to coś. Kiedyś nawet żałowałam, że to nie on wisi na kościelnych ścianach. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Piękny fragment i modlitwa. Może dodać otuchy i pokory jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, kiedy jeszcze chodziłam do liceum, na scholi uczyliśmy się śpiewać pieśń napisaną na podstawie tychże słów. Aż żałuję, że jednak nie zdecydowaliśmy się na dłuższe jej wykonywanie. A potem albo gdzieś zaginął ten podkład, albo został zapomniany. A szkoda, bo zawsze czułam wzruszenie, kiedy ją wykonywaliśmy, chociażby na próbach. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Zawsze czuję wzruszenie kiedy ksiądz intonuje Sekwencję wielkanocną.
    Pozdrawiam, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. W zasadzie bardzo szybko nauczyłam się jej polskiej wersji na pamięć. I zawsze staram się ją nucić pod nosem. Może czas iść krok na przód i nauczyć się jej łacińskiej wersji? Jak myślisz Gosiu, jest to możliwe? Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Wspaniała pieśń, poruszająca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzienniczek Siostry Faustyny, historia powstania obrazu, jego symbolika i przemiany jakie się dzieją z jego pomocą. To wszystko jest niezwykłe. Piękna pieśń. Pozdrawiam serdecznie 🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mnie zadziwiała prostota piękna, jaka płynie z "Dzienniczka siostry Faustyny". Ta kobieta sama w sobie była niezwykła i nietuzinkowa. Pozdrawiam

      Usuń
  7. W moim miasteczku znajduje się klasztor Stygmatów św. Franciszka z Asyżu.
    Barokowy kościół rzymskokatolicki bernardynów znany jako miejsce kultu obrazu Pana Jezusa „Ecce Homo”, czczonego tu jako ikona Miłosierdzia Bożego.
    Będziesz kiedyś w okolicy Krakowa-zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna modlitwa Karolinko!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę. Kiedyś na scholi uczyliśmy się jej śpiewanej wersji. A potem gdzieś ona zaginęła. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Skoro spowiednik myśli po ludzku i może się mylić, a w dodatku sam jest grzesznikiem, czy nie lepiej spowiadać się Bogu?
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odsyłam do tego wpisu -> https://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/2021/09/1339-po-co-spowiadac-sie-ksiedzu-i-to-w.html

      Usuń