Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 1 sierpnia 2024

2002. W Warszawie dźwięki syren, nagle w miejscu staje tłum. (...) Nie pytaj o godzinę, Przecież to godzina W

Coś pięknego. Zresztą sami zobaczcie i posłuchajcie:

Ona jeszcze pamięta
czasy gdy tutaj nie było metra
Jak przemierzała jedną ze stu podziemnych dróg.
Z domu nic nie zostało,
gdy się zatrzęsła cała Warszawa.
Na jej ulicy zamiast przyjaciół czekał wróg.
Zwykła dziewczyna, taka jak ja,
A tak odważna szybka jak wiatr.
Z meldunkiem w ręku musiała być na czas.

W Warszawie dźwięki syren,
nagle w miejscu staje tłum.
Zatrzymaj się na chwilę,
Wspomnij tych, co walczyli tu
Środek lata w sercu miasta
Które mocniej bije znów.
Nie pytaj o godzinę, 
Przecież to godzina W
Uuuuu...

On chociaż był mały,
dobrze pamięta tamte dni chwały.
Starszych kolegów,
Każdy z nich bohaterem był.
Do nich niepewnym szlakiem,
dzielnie wędrował z ciężkim plecakiem
Chciałby go spytać, skąd miał tyle sił.
Zwyczajny chłopak, jak ja i ty
Musiał dorosnąć w 63 dni.
Nie bał się nocy,
o wolności śnił.

W Warszawie dźwięki syren,
nagle w miejscu staje tłum.
Zatrzymaj się na chwilę,
Wspomnij tych, co walczyli tu
Środek lata w sercu miasta
Które mocniej bije znów.
Nie pytaj o godzinę, 
Przecież to godzina W
Uuuuu...

W jak wolność
W jak ważne
W jak wyzwanie dla odważnych
W jak wspólnota
W jak wiara
W jak walcząca Warszawa.
W jak wolność
W jak ważne
W jak wyzwanie dla odważnych
W jak wspólnota
W jak wiara
W jak wolna Warszawa.

W Warszawie dźwięki syren,
nagle w miejscu staje tłum.
Nie pytaj o godzinę, 
Przecież to godzina W
Uuuuu...

Brawo dzieciaki! Brawo Powstańcy! Bo w nagraniu do teledysku wzięli udział również uczestnicy Powstania Warszawskiego (Maria Kowalska ps. "Myszka" oraz Leszek Żukowski ps. "Antek"). A wszystko odbyło się w nowoczesnym gmachu muzeum poświęconemu temu wydarzeniu. Piękna lekcja historii dla najmłodszych.
Maria Kowalska ps. "Myszka" (źródło zdjęcia)
Leszek Żukowski ps. "Antek" (źródło zdjęcia)













Pisałam o tym ostatnio przy okazji notatki - pożegnania wybitnego polskiego trójskoczka, Józefa Szmidta: czas biegnie nieubłaganie zbierając kolejne żniwo. Nawet jeżeliby przeanalizować Ewangelie czytane dotychczas w tym tygodniu (z wyłączeniem poniedziałkowej mówiącej o wskrzeszeniu Łazarza), to każda w jakiś sposób nawiązywała do Królestwa Niebieskiego. Wtorkowa wyjaśniała przypowieść o chwaście, w środę usłyszeliśmy o porównaniu go do skarbu ukrytego w roli, a dzisiejsza Ewangelia porównuje go do sieci zarzucanej podczas połowu. Coraz mniej jest żyjących powstańców warszawskich. Dzisiaj dotarła wiadomość o śmierci najstarszej żyjącej uczestniczki zrywu, pani Barbary Sowy, ps. "Basia". Zmarła w pięknym wieku 106 lat, chociaż pewnie pojawia się żal, że nie dożyła obchodów 80 już rocznicy Powstania Warszawskiego.
Barbara Sowa (26 czerwca 1918 - 1 sierpnia 2024)
Barbara Sowa wychowała się w warszawskiej rodzinie o patriotycznych tradycjach. Jej ojciec, Paweł Gettel, był działaczem politycznym, a mama pracowała w Narodowym Banku Polskim. Basia studiowała w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej. We wrześniu 1939 roku miała rozpocząć ostatni semestr nauki.
25 stycznia 1940 r., za namową siostry Zofii, wstąpiła do Związku Walki Zbrojnej (potem AK). Przydzielono ją do Sanitariatu IV Obwodu "Grzymała" Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej. W czasie okupacji uczestniczyła w konspiracyjnych kursach pielęgniarskich, a także odbyła tajną praktykę szpitalną u dr Janiny Bachańskiej-Kuźniecow (ps. Jakub) w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. W razie potrzeby doraźnie pełniła funkcję łączniczki i kolporterki.
Na początku powstania w piwnicach domu przy ul. Barskiej 5 prowadziła prowizoryczny lazaret. Leżało w nim kilkunastu ciężej rannych powstańców z ataków na Dom Akademicki i Antonin. W kolejnych dniach wobec nieustannego ostrzału szpitala powstańczego wraz z sanitariuszkami "Romą" oraz "Marysią" ewakuowały rannych przebywających w szpitalu w Monopolu do prywatnych mieszkań znajdujących się przy ul. Jotejki 6 i 8. Do zadań Basi należał też transport leków i opatrunków.
Po upadku dzielnicy przebywała w tymczasowym obozie na "Zieleniaku", a stamtąd została skierowana do Pruszkowa. Jednak po drodze udało jej się zbiec z transportu. Dotarła do Milanówka, w którym się ukrywała, jednocześnie próbując nawiązać zerwany podczas wyjścia z Warszawy kontakt z macierzystym szpitalem. Około 15 września dotarła do nowego szpitala polowego, który organizował się w Łuszczewie. Jego obsadę tworzyły sanitariuszki z "Reduty" wraz z lekarzami, w tym wspomnianą Janiną Bachańską-Kuźniecow i jej mężem, Anatolem Kuźnicowem. Personel niósł pomoc rannym żołnierzom przywożonych z okolicznych miejscowości przez chłopów. Służbę medyczną zakończyła w sierpniu 1945 r.
W jednym ze szpitali poznała żołnierza AK, Bernarda Sowę, ps. Bernard. W listopadzie 1945 r. zamieszkali wspólnie we Wrocławiu. Po roku, ostatniego dnia grudnia 1946 roku pobrali się. 
Barbara została odznaczona m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2018 r.), Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Odznaką Weterana Walk o Niepodległość i Odznaką Pamiątkową Akcji "Burza". Odeszła dzisiaj nad ranem w wieku 106 lat.

9 komentarzy:

  1. Tak, już zawyły syreny u nas.Bardzo lubię koncert i będę go dzisiaj oglądać, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na koncert piosenek powstańczych, jak co roku!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna piosenka. Wysłuchałam z ogromnym wzruszeniem. Wstawię link do mojej ulubionej o tej tematyce - zawsze słucham ze łzami wzruszenia. Może i Tobie Karolinko się spodoba.
    https://www.youtube.com/watch?v=sqlPPQM2f7M
    Przeczytałam wczoraj o kapliczce - jesteś cudowną osobą. Sama też byłabym dumna, że miałam swój wkład w odnowienie groty:), ale najważniejsza jest Twoja gotowość do pomocy. To podziwiam.
    Ściskam Cię mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzruszające...
    Dobrze, że można przełykać łzy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj już sierpniowo Karolinko
    Piękna i jakże potrzebna opowieść
    Pozdrawiam szumem deszczu za oknem

    OdpowiedzUsuń
  6. Słuchałam syren 1 sierpnia, to taki specjalny moment, kiedy trzeba się zatrzymać i poświęcić chwilę na refleksję.
    Piękny post!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Ci bardzo za ten wpis. Posłucham w chwili ciszy.... Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie flowersblossominthewintertime.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna, wzruszająca historia...

    OdpowiedzUsuń