Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 30 marca 2025

2161.To jest za wcześnie, nie jest za wcześnie

"Stare Dobre Małżeństwo" śpiewało, że "Jest już za późno, nie jest za późno". Pamiętacie? Kojarzycie? Nie? To dla przypomnienia wrzucam klip muzyczny.
A ja się zastanawiam, czy nie za wcześnie do swoich obowiązków wrócił Ksiądz Niosący Światło.
Nawet nie wiedziałam, że go wypisali ze szpitala. Właściwie to miałam do niego podejść w przyszłym tygodniu i opowiedzieć o tym, jak pierwszemu rokowi przygotowań do bierzmowania wypadła Droga Krzyżowa z Carlo Acutisem (proboszcz był zachwycony, więc chyba dobrze) oraz pokazać mu zdjęcia z części trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, jaką przebyłam zaledwie wczoraj. Właściwie to jakichś 2/3 całości, bo według jej opisu przeszłam ok. 30 kilometrów, docierając w ten sposób do mniej znanych zakątków miejscowości, z którą jestem związana od urodzenia. Wiem, że bardziej by się ucieszył z gór, ale dopóki nie wyleczę ostatniej infekcji, to nawet się w nie nie zapuszczam. Zresztą na razie Towarzystwo Ciemnych Typów nie ma wpisanej żadnej wyprawy do kalendarza, a tak samemu to trochę mi się nie uśmiecha chodzić po górach. 
Chociaż i u nas są tego typu wzniesienia
Te 30 km czuję w nogach jeszcze teraz. Dlatego poszłam dopiero na wieczorną Mszę, a przy okazji zahaczyłam jeszcze o poprzedzające ją nabożeństwo Gorzkich Żali, na których w tym roku nauki ma ksiądz proboszcz z tamtej parafii. Patrzę, a tu na ołtarz wychodzi Ksiądz Niosący Światło i zapala świece. A potem to on odprawiał całe Gorzkie Żale oraz mówił na nich kazanie. Myślałam, że pociągnie temat z zeszłego roku, gdzie nawiązywał do siedmiu grzechów głównych. Ale nie, tym razem nawiązał do legendy o św. Wacławie, wedle której miał on zimą nawiedzać boso wszystkie kościoły w stolicy. Wraz z nim podążał, również boso, jego giermek. Pewnego razu giermek pożalił się królowi, że mu zimno w stopy. Wacław poradził mu, aby stawiał stopy w ślady jego stóp. Kiedy giermek tak zrobił poczuł przyjemne ciepło. I wtedy giermek zrozumiał, że warto mieć w życiu kogoś, kto jest przewodnikiem. Bo wtedy łatwiej jest iść nawet wtedy, kiedy droga nie należy do łatwych.
Potem poszedł spowiadać (ciekawe dlaczego miał aż taką kolejkę), a następnie chodził z tacą po ofierze. Mijając mnie rzucił zwykłe "cześć Lolek" czym rozbawił mnie w duchu do reszty. Potem jeszcze komunikował część osób. W końcu po Mszy wbiłam na zakrystię z powitaniem i pytaniem, co on tu robi. No to usłyszałam, że skoro ja nie chcę go odwiedzić, to on musiał urwać się ze szpitala, a poza tym on koniecznie chce zobaczyć nasz montaż słowno-muzyczny na temat Jana Pawła II oraz Drogę Krzyżową z Pier Giorgio Frassatim. A tak w ogóle to ma przerwę w leczeniu, więc wrócił na parafię (po dwóch miesiącach) i do szkoły. No dobrze, tylko zastanawiam się, czy to może nie za szybko. No bo jak ma mu się pogorszyć i znowu wylądować na święta w szpitalu (już ja mu w razie czego przypomnę, dlaczego teraz na tyle wylądował, chociaż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło), to może lepiej, aby wracał stopniowo. Ale cieszę się, że wrócił. 
I z tego wszystkiego zapomniałam powiedzieć mu o tej mojej prawie Ekstremalnej Dziennej Drodze Krzyżowej. Alle pewnie by mi nie uwierzył...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz