Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 25 maja 2025

2192. Zorientowany

Włączyłam sobie ostatnio transmisję Anioła Pańskiego z Watykanu z papieżem Leonem. Wróć, to nie  był Anioł Pański, a "Regina Coeli" odmawiane tradycyjnie w okresie wielkanocnym. Byłam ciekawa, czy jego styl w znaczny sposób odbiega od tego, do czego przyzwyczaił mnie Franciszek. Wiem, że to mało patriotyczne, ale jakoś tak jego pontyfikat jest mi najbliższy.
Po modlitwie papież zazwyczaj mówi kilka słów do zgromadzonych wiernych. Przynajmniej tak było za Franciszka. I za Benedykta XVI. I za Jana Pawła II chyba też. Zastanawiało mnie, czy Leon pójdzie tym samym tropem. Poszedł. I nawet skierował kilka słów do Polaków. Głównie mówił o księdzu Stanisławie Streichu, ofierze fanatyka, komunisty, który został zastrzelony podczas sprawowania Mszy świętej, a którego dzień wcześniej beatyfikowano w Poznaniu. 
O beatyfikacji słyszałam, nawet widziałam fragment na youtube. O samym błogosławionym wiem niewiele. Jednak życiorysy świętych i błogosławionych leżą w sferze moich zainteresowań, to pewnie niebawem się to zmieni.
Jak usłyszałam te słowa Leona, ogarnęło mnie szczere zaskoczenie. No bo Leon jest papieżem zaledwie od kilkunastu dni i już byłby w tym wszystkim zorientowany? W jakiejś położonej na peryferiach świata Polsce? Co prawda sam podpisał dekret beatyfikacyjny 13 maja (a wcześniej Franciszek ogłosił jego beatyfikację), ale i tak nie spodziewałam się tego, że wspomni o tym na południowej modlitwie. Ot, taka niespodzianka. Z drugiej strony wyjaśniła się moja niepewność odnośnie tego, co z beatyfikacjami i kanonizacjami zatwierdzonymi przez Franciszka. Otóż nic. Wszystko prawdopodobnie pójdzie przewidzianym tokiem. Wyjątkiem była kanonizacja Carla Akutisa. Ale to była też wyjątkowa sytuacja, czyli sede vacante - brak głowy Kościoła, która ma przywilej zaliczania kogoś w oficjalny poczet świętych. Ale pewnie i ona dojdzie do skutku. Niech tylko Leo rozkręci się w swojej nowej roli...

2 komentarze:

  1. tak, niech tylko się rozkręci
    Pozdrawiam uciekająca chwilą

    OdpowiedzUsuń
  2. Stanisław Streich-dziękuję za napisanie o nim, nigdy przedtem nie słyszałem o tym zamachu.
    A swoją drogą, to w 1938 roku nastąpiło apogeum czystek stalinowskich-m. in. też rozwiązanie Komunistycznej Partii Polski i wymordowanie przez Stalina wielu jej członków. Tak więc zamachowiec obraz kompletnie błędy cel zamachu.

    OdpowiedzUsuń