Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

piątek, 30 maja 2025

2197. Chwile godne zapamiętania

Nie mogłam iść z osobistymi życzeniami do Księdza Niosącego Światło w dniu rocznicy jego święceń kapłańskich. Wysłałam do niego co prawda życzenia SMSem, ale przecież zawsze lepiej zrobić to osobiście. Tym bardziej, że od kilku dni była już przygotowana kartka na tą okazję. No, nie jest ona może idealna, może jest nierówno narysowana, a pismo to już zupełnie, ale jest. Dla mnie dokonał się za to kolejny kamień milowy. Wiem, że dziwnie to zabrzmi, ale pierwszy raz w życiu udało mi się użyć cyrkla, aby oddać kulistość Ziemi. Dla innych to nic, ale dla mnie... coś co po wielu, wielu latach w końcu mi się udało.
Nawet nie wiecie jak trudno jest wymyśleć kartkę dla kapłana, żeby nie była banalna i żeby nie przesadzić. Nie jestem z niej w 100% zadowolona, ale chyba nie wyszła tak najgorzej. A do tego kolejna owieczka z cytatem biblijnym. Słodyczy nie może jeść, niech się chociaż takim czymś takim. Rok temu był zachwycony tym pomysłem więc już wtedy postanowiłam go kontynuować. Tym razem wybrałam fragment z Psalmu 116, a mianowicie wersety 12-13.
Wiedziałam, że szybciej niż wieczorem nie dam rady podejść. I w sumie to dobrze się stało, że nie poszłam wczoraj, bo i ja miałam pierwszy w tym semestrze dosyć obszerny egzamin na głowie, i jak się okazało, ksiądz wczoraj też się tak źle czuł, że właściwie cały dzień przeleżał w łóżku. Aż ciśnie mi się na usta "a nie mówiłam po bierzmowaniu, że ten kaszel to raczej nie przeziębienie". Ale dzisiaj, dzisiaj już miałam głowę wolniejszą od myśli typu "do zobaczenia we wrześniu na poprawce". W sumie dobrze mi poszedł ten egzamin, rzec by - za dobrze. I naprawdę było mi przykro, że wyszłam z lepszą oceną od Madziołka, który dwoił się i troił, aby odpowiedzieć w satysfakcjonujący sposób. Czasami coś jej tam podpowiedziałam, ale też bez przesady, żeby wykładowca się za bardzo nie zdenerwował.
Po egzaminie wróciłam do domu, bo do pracy miałam dopiero na 13:30. Miałam więc chwilę, aby napisać księdzu całą kartkę A4 życzeń i popisać się swoją interpretacją treści teologicznych (jak to ostatnio było na Piekarniku? "Teologia milczy. I Karolina też"). Ale też nie chciałam przesadzić. Jeszcze by mi się chłop za bardzo wzruszył, spadłyby mu z tego wszystkiego wyniki, na Lednicę by nie pojechał. Kogo by to była wina. No oczywiście, że moja.
Przez remonty spóźniłam się na wieczorną Mszę. Do tego jednak zdążyłam się przyzwyczaić. I nie tylko ja. Księdza jednak nie było przy ołtarzu. No ok, chociaż wszystko się mogło zdarzyć. Po nabożeństwie majowym z drżącym wnętrzem poszłam na zakrystię zapytać, co z Księdzem Niosącym  Światło. Proboszcz mi powiedział, że nie najlepiej się dzisiaj czuje i jest na plebani. Ale jak bardzo go potrzebuję, to żebym chwilę poczekała, bo oni zaraz i tak idą do domu. Dodatkowo zapytał o moją ostatnią operację, bo dotąd nie miał okazji, a trochę się zmartwił. Nie no, wszystko idzie ku dobremu - szwy zdjęte, a wycięcie objętego zapaleniem obszaru było najlepszą z możliwych opcji. Na jakiś czas mam spokój. Teoretycznie.
Na plebani chwilkę czekałam, aż wielebny zejdzie z góry. W zasadzie to nie wydawał się zbytnio zdziwiony moją obecnością, a raczej mimo wszystko się cieszył. Bez sutanny, w samej koszulce i spodniach dresowych wyglądał zgoła inaczej. Wreszcie przytył, ale nie oznacza to, że jest gruby. Jak sobie pomyślę jak wyglądał w styczniu - cieniutki jak patyczek. A wystarczyło zmienić sposób żywienia. Tak trochę jąkając się powiedziałam mu z czym przychodzę i wyjęłam z plecaka Tatarkiewicza (na co usłyszałam komentarz: "Lolek, chowaj to z moich oczu. Do dzisiaj mam awersje do filozofii". W sumie to ja się tej awersji dopiero nabawiam), w którego wepchnęłam kopertę z kartką i owieczką. I wtedy powtórzył mi to, co napisał dzień wcześniej w SMSie zwrotnym - że prawdopodobnie jestem jedyną osobą, która pamiętała o rocznicy jego święceń albo w ogóle wiedziała. Przesada, gdyby tylko widział ile osób przyszło na Mszę z okazji jego 20lecia kapłaństwa. A potem zaproponował mi herbatę. Żartował, że ciasta co prawda nie ma, ale herbata zawsze się znajdzie.
Trochę mi było głupio, że siedzę w tej ich kapłańskiej kuchni, a on robi mi herbatę. Tym bardziej, że było widać, że jeszcze nie najlepiej się czuje. Ale gorączki już nie miał, nie był taki osłabiony jak dzień, dwa wcześniej, nie bolała go głowa, a już na pewno nie tak bardzo jak wcześniej. No właśnie, ta jego głowa trochę mnie niepokoi, ale twierdzi, że ma już termin i do neurologa i awaryjnie do onkologa na lipiec, ale to raczej nic poważnego, bo takie bóle miewał już wcześniej. Nie no, lepiej jest to sprawdzić. Tak trochę też podpytywał o moją ostatnią operację. Powiedziałam mu, że już wszystko dobrze, nawet szwy już mi zdjęli dzień wcześniej. No i oczywiście po ubiorze (biała koszula, kamizelka i granatowe spodnie) domyślił się, że miałam jakieś zaliczenie. Opowiedziałam mu jak rano zdawałam HK i z czego mnie odpytywali. I tak przez jakeś 30 minut gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Tak sobie myślę, że ksiądz Kris może być ze mnie dumny, przedstawiłam Księdzu Niosącemu Światło całą historię Frassatiego i Ciemnych Typów.
A potem, kiedy wracałam, po prostu chciało mi się wyć. Wiem, że to wszystko skończy się stosunkowo szybko. Może kwestia tygodni, miesięcy, może roku. I Ksiądz pewnie też to wie. Ale jakoś nie daje tego odczuć. Robi wszystko, aby było normalnie na tyle, na ile może i na ile pozwalają mu siły. Teraz widać, że żyje Lednicą, że nie może się jej doczekać, że po raz 20 będzie mógł nam potowarzyszyć w tym wyjeździe. A jedzie nas pełny, 70 osobowy, autokar. Chyba pierwszy raz. Będzie pięknie, musi być pięknie. I jemu też będzie się podobać... A przed Lednicą jeszcze czeka go Rychwałd z "Wiarą i Światło".
Ale że tylko ja pamiętałam o jego święceniach? Nie, w to akurat nie uwierzę. Na pewno jeszcze ktoś tam o nich pamiętał. A już na pewno - sam Pan Bóg. Przecież to On powołał go do kapłaństwa. Przynajmniej tak mówią.

29 komentarzy:

  1. Przykro mi, że ksiądz niedomaga. Pomodle się za niego. Aj strasznie że go dotknęła tak poważna choroba :( Kartka bardzo mi się podoba. Myślę, że jest w sam raz i nikt nie może narzekać. Dużo zdrowia dla Ciebie bo wiem że potrzebne. Za Ciebie też się będę modliła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj już czerwcowo Karolinko
    Jesteś Wielka. Zawsze pomocna, gdy tego potrzeba. Wierzę, że swoją wizytą sprawiłaś księdzu radość. W takich chwilach każdy taki gest jest ważny...
    A karteczka zachwyca
    Pozdrawiam zapachem jaśminu

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło że sprawiasz ludziom radość swoją obecnością. To ważne wspierać ich w poważnych kłopotach. Ty o wszystkich pamiętasz. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda tak kościelna i wierząca jak Ty nie jestem, ale fajnie jest dostawać prezenty i super jak niektórzy ludzie pamiętają o takich rocznicach !!. Jesteś wielka i wszystkim niesiesz dobro choć mogłaś przecież nic nie robić i nikt by Tego Ci nie nie miał za złe. A kartkę dla księdza faktycznie trudno jest zrobić !! Twoja rysowana jest świetna, a operowanie cyrklem wcale nie jest takie proste !!!.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pewna że sprawiłaś Księdzu ogromną radość pamiętając o rocznicy święceń kapłańskich, udanego spotkania w Legnicy, pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasza księdzowa Karolina...

      P. S. Ciekawe co słychać u pani Basi ze scholi...

      Usuń
  6. Kartka jest pełna uroku. Nie wiem, dlaczego ją krytykujesz. Tyle dobrych rzeczy piszesz o księdzu Niosącym
    Światło, musi być wspaniały.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze podziwiam Twoje rysunki. Wiem, że jest Ci trudno je tworzyć, więc tym bardziej są godne podziwu. Myślę, że ksiądz doceni Twoją kartkę, rysowaną przecież nie tylko rękami, ale i sercem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rysunek na poziomie przedszkolaka haha

      Usuń
    2. Matyśka, rozumiem, że Ty zrobiłabyś lepszy...

      Usuń
    3. Może tak.

      Co słychać u pani Basi ze scholi tej która ma jedną córkę?

      Usuń
    4. Jesteś okropnym człowiekiem. Po co tu wchodzisz skoro autorka działa Ci na nerwy?

      Usuń
    5. Hahahaha
      Obrońcyni🤣🤣

      Usuń
  8. Liczą się intencje, Karolinko, a Twoje były jak najbardziej szczere i prosto z serca.
    I jestem pewna, że ksiądz to wie i ma tego pełną świadomość.
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno sprawiłaś księdzu dużą radość. Podziwiam Twoją pracowitość i dobre serduszko. Pozdrawiam serdecznie ♥️👍

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno ksiądz sie ucieszył, docenił i zachowa taka niepowtarzalną pamiątkę :) Najważniejsza jest Komunia św. w jego inetncji :) Nie łatwo jest zrobić kartke dla kałana :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mnie wzrusza, kiedy człowiek jest taki skromny i potrafi służyć dobrym słowem i gestem. 💕
    Odnośnie Księdza, to wydaje mi się, że gdy ktoś dobrze przeżył swoje życie, to śmierci się raczej nie boi. Przynajmniej nie tak, jak ludzie, którzy boją się żyć lub żyją w strachu.
    Dobrego nowego tygodnia. U nas była burza z gradem. Ogród w opłakanym stanie, ale przyroda się odradza.
    Bądź dobrej myśli Karolinko. 🤗

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyjemnie się czyta o radości obdarowywania...

    OdpowiedzUsuń
  13. Liczy się pamięć i intencja... "wykon" to sprawa drugorzędna, choć tu i wykonanie kartki jest świetne... mnie się podoba, a księdzu na pewno sprawiła ogromną radość. Pozdrawiam i życzę dużo, dużo zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pamięć jest najważniejsza. Jestem pod wrażeniem, że pamiętasz o wszystkich rocznicach... a takie kartki wyrażają więcej niż tysiąc słów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. na pewno Ksiądz docenił Twój gest, a najbardziej obecność tego dnia!
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. You have a very good memory. The joy of giving is good. Your art is beautiful. Warm greetings from Montreal, Canada.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku, zdrówka dla księdza życzę! Ostatnio zmarł proboszcz z mojej parafii, co mnie mocno zasmuciło.
    A kartka śliczna. Lubię takie gesty od serca :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzeba mu było co innego zrobić.. 😂😂

    OdpowiedzUsuń