Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 9 grudnia 2025

2282. Powrót do przeszłości na moich zasadach

Ktoś patrząc z boku na moje życie mógłby pomyśleć, że nie mam w nim czasu na odpoczynek, a nawet na przyjemności. Tymczasem staram się znaleźć w ciągu dnia tych kilka chwil dla siebie. Ostatnio nawet mam więcej czasu z powodu zwolnień lekarskich. Staram się go jakoś wykorzystać. Książki zazwyczaj czytam w autobusach i w lekarskich poczekalniach. A w domu? Z reguły przygotowuję jakieś zajęcia dla dzieci przebywających na świetlicy, czy to szkolnej, czy środowiskowej, czy też na sobotnich zajęciach w salezjańskim Oratorium. 
Ale od reguły są też wyjątki. Niedawno wywołałam jakąś część zdjęć, które znajdowały się dotychczas na komputerowym dysku twardym. Nie wszystkie, bo chyba bym zbankrutowała, ale kilkadziesiąt z minionego roku by się zebrało. Lwią część z nich stanowią te zrobione podczas różnych akcji w Duszpasterstwie. Ale znalazły się też i takie z Oratorium, z wyjazdów, wolontariatów, spotkań rodzinnych, nawet jakieś z treningów sportowych i z codziennego życia. Mam nadzieję, że kiedyś będę do nich wracać z łezką w oku, tak jak wracam do zdjęć z okresu mojego dzieciństwa i młodości.
Albo tak, jak z łezką w oku oglądam serię "Witaj w roku..." zamieszczaną na kanale "Telewizja z kartonu". Pierwsza seria dotyczy dekady 2000-2009, czyli czasów, które w zasadzie bardzo dobrze pamiętam. Druga obejmuje dekadę 1990 - 1999 i jeszcze nie została utworzona w całości. Jeden odcinek trwa około 30 minut, a więc tyle, ile standardowy program telewizyjny. W pewnym momencie przyszedł mi nawet na myśl inny program, który był emitowany w TVN24 w okolicy 2011 roku i nosił tytuł "Dekada zmian". Jak można się domyśleć, dekada zmian obejmowała podobny zakres lat (konkretniej 2001-2010). "Witaj w roku" obejmuje jednak większą przestrzeń czasową i pozwala przypomnieć sobie najważniejsze momenty, jakie miały miejsce na przestrzeni lat. Dla mnie największym plusem jest to, że każdy odcinek mogę włączyć o dowolnej porze. Dzięki temu "powrót do przyszłości" mogę połączyć chociażby z pieczeniem kolejnych partii ciastek dla dzieci. Chociaż bardziej preferuję przy tej czynności słuchanie kryminalnych podcastów. Ale oglądanie "Telewizji z kartonu" też jest w porządku... A przy okazji mogę trochę się odstresować przed czekającą mnie obroną. To, że jest to kolejna w moim życiu nie oznacza, że mniej się nią denerwuję. Może nawet jeszcze bardziej niż w przypadku wcześniejszych. Jestem jednak dobrej myśli. Będzie dobrze - musi być!
A że czasami nawet drobne rzeczy powodują uśmiech na czyjejś twarzy i uruchomienie wspomnień, to postanowiłam popierniczyć. To tylko jedna blacha z kilku...
Będzie jak znalazł na wigilię "Rafałków" w Wadowicach 😀.

6 komentarzy:

  1. Piękny, bardzo szczery wpis. Podziwiam, że przy tylu obowiązkach i stresie przed obroną znajdujesz czas na takie ciepłe gesty jak te pierniki. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli.
    W wolnej chwili zerknij też na mojego bloga, może jakaś nowa recenzja wpadnie Ci w oko i umili czytanie w autobusie czy kolejce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że wywołanie zdjęć to świetne podsumowanie roku. A pierniczki? Miód na serce!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze wywołujemy kilka zdjęć wnuka i naszych, ustawiamy w ramkach, bo jednak fotka to fotka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wywołuję zdjęcia raz z roku i dzięki temu mam pełno albumów, a fotografie nie zostają zapomniane na dyskach telefonów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za Marylą jako kobietą ale przyznać trzeba, że teksty ma cudne i dykcję znakomitą. A to teraz coraz rzadsze, niestety.
    Zapachniało pierniczkami, te aniołki żal zjeść😘

    OdpowiedzUsuń
  6. Zupełnie nie znam ani tego kanału, ani programu... Chyba wolę oglądanie zdjęć w albumie, mając je w ręku niż na ekranie.

    OdpowiedzUsuń