Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

piątek, 19 grudnia 2025

2288. Kolęda płynąca prosto z dziecięcych serc

Wraz z końcem roku kalendarzowego, dosłownie rzutem na taśmę, wypadła obrona mojej pracy dyplomowej z magisterium z pedagogiki. Tak naprawdę nie wiedziałam, czy wyrobię się jeszcze w 2025 roku, czy też zostanie ona przeniesiona na początek roku 2026. Byłam jednak spokojna, ponieważ mnie udało się wyrobić z wszystkim w umówionym terminie. Jasne, miałam go wydłużony z powodu problemów zdrowotnych, i nie wyrobiłam się do września, na szczęście uczelnia poszła mi na rękę i wydłużyła maksymalnie czas na oddanie pracy. Potem czekałam na ruch wydziału. Trochę się bałam, bo jak już pisałam, poniosło mnie z ilością stron, na szczęście wszystko poszło nawet lepiej niż dobrze i ostatecznie z pokoju wykładowców, gdzie odbywał się egzamin, wyszłam jako magister. Tematyka tzw. uczniów "podwójnie wyjątkowych" zdobyła uznanie w oczach komisji i zdobyła całkiem ciekawe recenzję, zarówno od strony promotora, jak i recenzenta. A mnie przyniosła ogrom satysfakcji.
Tego dnia dostałam wolne i w szkole i na świetlicy. Patrząc na moją czerwcową obronę z Nauk o Rodzinie, gdzie z zakończenia roku szkolnego biegłam na egzamin, to teraz miałam wymarzoną sytuację. Nie musiałam tego dnia niczym się przejmować, nigdzie biec, co najwyżej rano na roraty na Wydział Teologiczny. Teoretycznie po egzaminie mogłam iść jeszcze na świetlicę, ale skoro szefostwo dało mi wolne, postanowiłam je wykorzystać. Przy okazji moja wychowawczyni z drugiego etapu podstawówki i gimnazjum, jak i długoletnia trenerka, próbowała mnie przekonać, że powinnam być z siebie dumna - w końcu nie każdy kończy studia, a już na pewno, nie każdy może się pochwalić potrójnym magistrem. Jakby nie patrzeć - z naszej klasy gimnazjalnej tylko ja poszłam na studia (i to nie na jedne) i tylko ja je ukończyłam. Podobne zdanie miał Ksiądz z gitarą, u którego byłam wieczorem na roratach, a potem czekałam u niego na plebani na autobus do domu, pijąc ciepłą herbatę. Ale ja nie umiem być z siebie dumna. Jestem zadowolona, jestem szczęśliwa, wiem, że dużo osiągnęłam, ale nie powiedziałabym, że rośnie we mnie duma. Zresztą, nie ja jedna ukończyłam studia, więc co w tym takiego niezwykłego? Normalna rzecz.
Ku mojemu zaskoczeniu, w szkole dostałam dodatkowy dzień wolny na drugi dzień. Ponieważ stało się to równocześnie z dniem wolnym z okazji obrony, postanowiłam tak poukładać sobie dyżury na świetlicy, żeby mieć jeszcze jeden cały dzień wolny. Na szczęście nie było z tym najmniejszego kłopotu. Dzięki temu mogłam pojechać sobie na nabożeństwo Drogi Krzyżowej mające miejsce w Wał-Rudzie. Cały dzień trzeba na to poświęcić, ale do tego akurat jestem przyzwyczajona. Do takich wielogodzinnych podróży w jedną i w drugą stronę. Przynajmniej mam kiedy czytać książki. 
Tym razem była to autobiograficzna powieść "Mój piękny syn" Davida Scheffa opowiadająca o walce rodzica z uzależnieniem dziecka. Z tego co wiem, to jest jeszcze jakby druga część zatytułowana "Na głodzie" będąca opisem tej samej historii, tym razem z perspektywy uzależnionego dziecka. Dodatkowo nakręcono też film oparty na tych dwóch książkach, więc gdyby udało mi się przeczytać obydwie książki i skonfrontować je z filmem, to byłabym zadowolona.
Czwartkowe wolne w szkole było dla mnie zaskoczeniem również z tego powodu, że dzisiaj mieliśmy szkolny koncert kolęd i pastorałek. Już w styczniu po trochu pomagałam przy organizacji podobnego przedsięwzięcia, finalnie stojąc przy konsoli i obsługując całe nagłośnienie. Dodatkowo, kiedy przez wiele lat śpiewałam w parafialnej scholii, niemal co roku odbywały się parafialne koncerty kolęd i pastorałek, gdzie niemal zawsze prezentowaliśmy jakiś repertuar. Może nie jestem mistrzem w organizacji tego typu przedsięwzięć, ale nie można też powiedzieć, że nie mam żadnego pojęcia o co w nich chodzi. Co prawda byłam trochę zaskoczona tym, kiedy na jednej z rad pedagogicznych poproszono mnie o pomoc w przygotowaniu koncertu, szybko jednak odnalazłam się w powierzonej mi roli. Dziewięć kolęd i pastorałek śpiewanych przez klasy, czas dla solistów oraz na życzenia dla dyrekcji - nie chciałam, aby był jakiś tego przesyt. Co za dużo, to niezdrowo. Potem przez cały grudzień mieliśmy próby. Na szczęście w sytuacji, gdy musiałam zwolnić się z przyczyn zdrowotnych z pracy, mogłam liczyć na zastępstwo. W pewnej chwili nastąpiła taka kumulacja wszystkiego - tu roraty, tu Oratorium, tu praca, tu obrona magisterki, że miałam wszystkiego dosyć i psychicznie i fizycznie. Dlatego ten dodatkowy wolny dzień był dla mnie prawdziwym zbawieniem.
Dzisiaj wróciłam do pracy z nowym pokładem sił. Na dzień dobry oczywiście poszłam do dyrekcji zakomunikować jej, że zdałam egzamin magisterski i mogę się przedstawiać "magister pedagogiki". Oczywiście to taki żart, bo nawet trudno mi tak o sobie myślę. Nie mniej gratulację przyjęłam. A potem udałam się na salę gimnastyczną zobaczyć jak tam dekoracje. Benek z klasami ósmymi spisał się na medal. Jeszcze tylko sprawdziłam, czy sprzęt muzyczny działa i z niecierpliwością oczekiwałam na wybicie godziny 10:00, kiedy miały rozpocząć się występy. 
Kwadrans przed planowanym rozpoczęciem uczniowie, nauczyciele i zaproszeni goście zaczęli zajmować miejsca na widowni. Ja zaś zajęłam miejsce za konsolą ustawioną z boku miejsca służącego za scenę. Kilka dni wcześniej nagrałam sobie wszystkie podkłady na płytę w takiej kolejności, w jakiej miały być wykorzystane. Po powitaniu wszystkich przez panią dyrektor, włączyłam pierwszy pokład do "Kolędy Dąbrowskiej". Wśród ciszy chór złożony z uczniów z różnych klas oznajmił wszystkim zebranym, że oto: "Przyszła do Dąbrowy, wesoła nowina, że w Betlejem mieście, panna rodzi syna... Zdaje się, że wszystko, dziś po niebie chodzi, jakby tu, w Dąbrowie, Chrystus się narodził...". Po wyciszeniu podkładu na środek wyszła klasa 1 "b" z kolędą "Dzisiaj w Betlejem". Następnie uczennica klasy V zaśpiewała "Jezus malusieńki". Ponownie chór zaprezentował się z kolędą "Wesołą nowinę bracia słuchajcie". Klasa III "a" zachwyciła wszystkich wykonaniem "Wśród nocnej ciszy", a chodząca do tej samej klasy Zosia wraz ze starszą siostrą Gosią ośmieliły się zaśpiewać "Ach ubogi żłobie". Z kolei klasa V "b" dość energicznie zaśpiewała "W dzień Bożego Narodzenia". Następnie młodsze klasy w piosence "Świeć gwiazdeczko" prosiły gwiazdkę, aby zaprowadziły ich do Betlejem. Chodząca do szóstej klasy Julia postanowiła zaprezentować się w kolędzie "Była noc ciemna noc". Ponownie można było wysłuchać chóru, który wykonał dla wszystkich kolędę "Mizerna cicha". Czwartoklasista Szymon ośmielił się wykonać kolędę "Do szopy, hej pasterze". Po nim siódmoklasista Paweł wzruszył wszystkich zgromadzonych pastorałką "Cicho, cicho, pastuszkowie", a jego starsza o rok koleżanka Marta zaśpiewała w trzech językach międzynarodową kolędę "Cicha noc". Zaraz po niej starsze klasy wykonały "Kolędę o ludzkim zrozumieniu": "To właśnie do Ciebie człowieku woła, w tę noc, gdy najbardziej samotność boli. Każde puste miejsce przy wigilijnych stołach, gdzie modlitwa rany w pamięci zagoi". Chyba każdy miał łzy w oczach, kiedy pomyślał sobie o tych wszystkich bliskich, którzy nie zasiądą już z nami do świątecznego stołu. W tym miejscu na środek ponownie wyszła Pani dyrektor oraz ksiądz proboszcz pobliskiej parafii, którzy w serdecznych słowach życzyli wszystkim wszystkiego co najlepsze z okazji świąt oraz nowego roku. Cały koncert zwieńczyliśmy wykonaniem wraz z chórem piosenki "Znak pokoju", którego refren również może być pięknymi życzeniami na nadchodzący czas.
I jeszcze wyjątkowa propozycja wykonania kolędy "Mizerna cicha". Właśnie ją zaśpiewały nasze dzieciaki.
Chyba sama wzruszyłam się podczas wykonywania przez dzieciaki niektórych kolęd, pastorałek i piosenek, a już najbardziej podczas dwóch ostatnich. Przeleciałam pamięcią przez te wszystkie parafialne koncerty kolęd i pastorałek i przyznam, że chyba żaden z nich nie wywołał we mnie tylu emocji, jak ten. Fakt, że mógł na mój stan nałożyć się stres związany i z obroną, i z przygotowaniem występu (jak chociażby przygotowanie repertuaru, czy też omówienie, kto co śpiewa), i z samym występem, jednak chyba nigdy nie ryczałam aż tak po wszystkim. Mam nadzieję, że odpowiednio wykorzystałam to, czego nauczyłam się podczas styczniowej organizacji koncertu pod okiem Księdza Niosącego Światło. I że byłby zadowolony również z tego aspektu efektu swojej pracy. Że wtedy te wszystkie godziny prób nie poszły na marne, że coś z nich wyniosłam. Że potrafię wykorzystać to doświadczenie w dalszej pracy nawet wtedy, gdy nie jest łatwo. Ale może właśnie wtedy czuje się największą satysfakcję?
A w ogóle popatrzcie jakie mam zdolne dzieciaki na szkolnej świetlicy. Zaproponowaliśmy im po koncercie wykonanie kartek świątecznych dla seniorów będących podopiecznymi pobliskiego Domu Seniora Wigor. Dwa razy nie trzeba było im powtarzać. Raz dwa i powstały takie cudeńka.
Plan jest prosty - iść z dzieciakami w ramach lekcji do "Wigora", powtórzyć szkolny koncert, wręczyć kartki świąteczne z wypisanymi życzeniami oraz zachęcić obydwa pokolenia do wzajemnej rozmowy, jak dziadkowie z wnukami. A to wszystko w okolicach 21 stycznia (a najlepiej 20, albo 22, bo 21 to ja sama chciałabym odwiedzić swoją babcię, zaś udanie się do niej to wyprawa na cały dzień), z okazji dnia babci i dziadka. Będę musiała porozmawiać o tym z dyrekcją i szkoły i placówki, bo to jest do ogarnięcia. A jak nie, to myślę, że zaniesienie samych kartek z życzeniami, np. przez samorząd szkolny, też będzie dobrze.

19 komentarzy:

  1. Kartki piękne, pomysł spotkania wspaniały, trzymam kciuki, by się udało!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję Ci obrony pracy magisterskiej. I witam Cię serdecznie w świecie magistrów.
    Życzę dalszego powodzenia.
    No i zdrowia, bo ono jest najwazniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromne gratulacje z okazji obrony i trzeciego tytułu magistra. Widać, że mimo zmęczenia masz w sobie mnóstwo pasji do pracy z dziećmi, a ten koncert był pięknym zwieńczeniem Twoich starań. Odpocznij teraz i naciesz się tym sukcesem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje potrójna Pani magister! Życzę kolejnych sukcesów zawodowych🤩🤗

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję obrony , pięknie się rozwijasz. Kartki są śliczne. Pozdrawiam serdecznie ♥️

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję magistra i tego, że masz w sobie entuzjazm pedagogiczny, który jest rzadko spotykany. Wiem co piszę, bo w oświacie przepracowałam 30 lat, na różnych stanowiskach i wiele widziałam. Dalszych sukcesów Ci życzę i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję wspaniałej obrony pracy magisterskiej!
    Gratuluję wielu innych sukcesów, o których piszesz.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałem Twój tekst z dużym zainteresowaniem i muszę powiedzieć, że bije z niego szczerość i autentyczność – widać, że każda opisana chwila jest naprawdę przeżyta, a nie odtworzona na potrzeby artykułu. To, jak opisujesz obronę magisterki, organizację koncertu i pracę z dziećmi, pokazuje nie tylko Twoją determinację i odpowiedzialność, ale też ogromne zaangażowanie w edukację i życie wspólnoty.

    Bardzo podoba mi się wątek kolęd – zwłaszcza to, jak dzieci przeżywały występ, jak angażowały się w przygotowania i jak ich spontaniczność przeradzała się w coś pięknego dla wszystkich obecnych. Nie jest to tylko relacja o wydarzeniu – to prawdziwy obraz wartości, które przekazujesz uczniom: empatii, wspólnoty, radości z drobnych, codziennych sukcesów.

    Ciekawie też wplecione są Twoje refleksje osobiste – o dumie, zadowoleniu i satysfakcji z osiągnięć – one sprawiają, że całość staje się bardzo ludzka i bliska czytelnikowi. To tekst, który inspiruje do doceniania drobnych momentów i daje poczucie, że nawet w natłoku obowiązków warto znaleźć czas na to, co naprawdę ważne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miło mi było odwiedzić Twój blog. Obszernie opisujesz doświadczenia. Następnym razem bardziej się wczytam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Karolinko, gratuluję Ci z całego serca, że już po raz trzeci zostałaś magistrem! Podziwiam Twoje samozaparcie w dążeniu do celu, ogromne zaangażowanie we wszystko, co robisz. Słuchając kolęd prezentowanych przez uczniów, którym przygotowywałaś nagłośnienie, tym bardziej przeżywałaś ich występ i wzruszałaś się. I kolejny sukces - piękne kartki wykonane przez dzieci dla seniorów. To wszystko, cały Twój i ich wysiłek daje ogromną satysfakcję. Jesteś niesamowita!!! Serdeczności przesyłam :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo pracowity czas, gratuluję magisterki .Lubię koncerty kolęd, jasełka a Tobie udało się je przygotować, takie kolędowanie i kartki dla seniorów super sprawa, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Karolino gratulacje!!!W Twoim poście tyle radości, tyle pasji. Jesteś na swoim miejscu:) Pozdrawiam bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Możesz być z siebie dumna Karolinko! Gratulacje i uściski od Poli. I życzenia dużo sukcesów w 2026 roku!

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratulacje! Konsekwentnie realizujesz swoje zamierzenia. Kartki własnoręcznie wykonane sprawiają większą radość niż kupione gotowe.
    Czas koncertów kolędowych jeszcze trwa. To piękna tradycja i dobrze, że w wielu miejscach się odbywają. Czasami można posłuchać kolędy, której się nie znało, a czasami się zna i wtedy można dołączyć się do śpiewu. U mnie w okolicy koncerty odbywają się w parafialnych kościołach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję obrony, myślę że bycie dumną z siebie na pewno by Ci nie zaszkodziło :) Uwielbiam takie kartki samodzielnie zrobione. Uwielbiam też kolędy śpiewane przez dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Karolinko, gratuluję! Wspaniałe osiągnięcia.
    Ściskam Cię mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj, Karolino.

    Gratuluję, Pani Magister:) Pomysłowości również.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratulacje zdobycia magistra . Pomysł z Kartkami i odwiedzinami w Domu Seniora super !! Tylko pozazdrościć inicjatywy !! Myślę że spoko Wam się uda i to nie będzie jedyny raz!!.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń