Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 23 grudnia 2025

2292. Zaczęło się dwadzieścia lat temu

O mamo moja! W tym całym zamieszaniu codziennego życia zupełnie przegapiłabym jedną małą rzecz. Choć czy ja wiem, czy taką znowu małą. Otóż 23 grudnia 2005 roku pewna niepozorna uczennica trzeciej klasy gimnazjum, zafascynowana w tamtym okresie zespołem "Ivan i delfin" oraz wieloma blogami na ich temat postanowiła założyć podobnego. Po kilku kliknięciach myszką, jako zupełny nowicjusz pod tym względem, zaczęła istnieć w sieci. Choć od tego czasu minęło dwadzieścia lat, ona w dalszym ciągu pamięta ten pierwszy historyczny wpis - był to czterowiersz zawierający życzenia z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Przez kilka lat z uporem zamieszczała na nim newsy dotyczące swojego ówczesnego idola, gdzieś między wierszami pisząc co nieco o swoim życiu.
Tamtego bloga próżno dzisiaj szukać w sieci. Przepadł wraz z innymi podczas likwidacji platformy blogowej na onecie. Ale pamiętam, jak dużo frajdy mi dawał. W ogóle jak wiele radości dawało mi publikowanie kolejnej nowinki o Ivanie Komarence i dzielenie się nią z wąskim gronem odbiorców. Bo wiadomo, że tego typu tematyka nie będzie każdego interesowała. Była jednak mała grupka fanek, która wzajemnie się odwiedzała na swoich blogach, szukając nowych wiadomości o sławnym w tamtym czasie muzyku.
Nie mniej, pasja do blogowania mi została, chociaż sama "miłość" do Ivana wygasła. Czasami zastanawiam się, czy gdyby nie tamten blog, to teraz też bym była blogerką? Może tak, może nie. Z drugiej strony czasem żałuję, że go już nie ma. Z miłą chęcią przypomniałabym sobie jaką zwariowaną byłam nastolatką. Publikowanie nawet najgłupszej informacji o zespole? Czemu nie? Pisanie opowiadań inspirowanych wątkiem Madzi i Saszy w "M jak miłość"? A jakże (powstało może ze 100 odcinków, na resztę zabrakło pomysłów, do pani Łepkowskiej jest mi dużo daleko). Pamiętam nawet jedną piosenkę, którą napisałam na konkurs około 2007-2008 roku:
1. Dziecinne lata, bezcenne lata,
minęły mi gdzieś na dalekiej Syberii.
Lecz przyszła data, graniczna data,
i trzeba przyznać to bez fanaberii:
Ref: Że Polska to mój najpiękniejszy dom,
to w niej znalazłem swój bezpieczny schron.
I kumpli, i wszystko co chciałbym mieć,
wystarczy tylko chcieć, chcieć, chcieć.
2. Daleka Syberia, przepiękna Syberio,
niestety nie chcę do Ciebie wracać.
Tutaj mi dobrze, i tak całkiem serio,
muszę Cię szczerze teraz przepraszać:
Ref: Że Polska to mój najpiękniejszy dom,
to w niej znalazłem swój bezpieczny schron.
I kumpli, i wszystko co chciałbym mieć,
wystarczy tylko chcieć, chcieć, chcieć.
3. Marzenia dziecinne, marzenia niewinne,
spełniłem tutaj niczym jakiś sen.
Marzenia te nie były naiwne,
i teraz mogę nucić refren ten:
Ref: Że Polska to mój najpiękniejszy dom,
to w niej znalazłem swój bezpieczny schron.
I kumpli, i wszystko co chciałbym mieć,
wystarczy tylko chcieć, chcieć, chcieć.

Dobrze, nie jest to poezja najwyższych lotów, ale uznajmy, że dopiero się wtedy rozkręcałam. A teraz tak sobie myślę, że dzięki tamtemu pierwszemu blogowi w jakiś sposób realizowałam moją pasję dziennikarską i uczyłam się gospodarowania czasem, tak aby starczyło mi go i na obowiązki i na przyjemności. Kurcze, ale to były piękne czasy. Aż żal, że nie wrócą.

A ja chyba sobie włączę jakieś piosenki zespołu "Ivan i delfin". Wszak to od nich rozpoczęła się moja dwudziestoletnia bloggerska przygoda.

14 komentarzy:

  1. To piękna rocznica i bardzo ciekawa historia. Często zapominamy, że nasze dzisiejsze pasje mają swoje źródło w takich niewinnych, młodzieńczych fascynacjach. Szkoda wpisów z Onetu, ale najważniejsze, że zapał do pisania przetrwał tyle lat. Gratuluję wytrwałości i tej dwudziestoletniej drogi w sieci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Karolinko, czytam Twój blog od dłuższego czasu. Może spróbuj poszukać swojego starego bloga tu https://web.archive.org/ ja tak odzyskałam większość mojego starego bloga z bloxa. Po prostu wpisz adres swojego starego bloga. Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest na tej stronie ale nie potrafię rozszyfrować jak to zrobić, pozdrawiam.

      Usuń
    2. Na środku tej strony jest okienko do którego wpisujesz adres internetowy i pokazuje Ci jak strona wyglądała np. w 2004 roku. Ja w ten sposób odzyskałam wiele wpisów z mojego bloxa!

      Usuń
  3. Dwadzieścia lat to piękna liczba! Każdy z nas miał taki moment, kiedy zdecydował się na prowadzenie bloga. Wystarczył tylko impuls. Gratuluję Twojej wytrwałości w prowadzeniu bloga i życzę dużo inspiracji i radości by prowadzić go dalej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. jejku, dwadzieścia lat, to szmat czasu!
    Gratulacje!
    Dobrze, że w nawale zajęć znajdujesz czas na blog!

    OdpowiedzUsuń
  5. 20 lat - szmat czasu! Jak to się wszystko zmienia! W moich młodych latach pisało się pamiętnik w zeszycie. Nie było Internetu, blogów, instagramów...
    I chyba tak, jak wówczas, rozpoczynało się kolejne zeszyty, tak chyba teraz zdarza się, że ludzie zmykają jedne blogi, a otwierają inne...
    Taka zupełnie ogólna refleksja mi przyszło do głowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka historia! 20 lat to spory kawał życia. Jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaczęłaś blogować w grudniu 2005 roku, to prawie rok wcześniej ode mnie :)
    Piosenka bardzo sympatyczna.
    Gratuluję talentu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kawał życia. Fajnie jest mieć pasję, która pozwala się rozwijać i dobrze jest móc widzieć drogę za sobą i tę przed sobą ;). Dobrej drogi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że Ty zaczęłaś blogować dość wcześnie. Pierwszego bloga widziałem już w latach 90. XX wieku (Internet zacząłem używać w 1995 roku). Była to strona nastoletniej dziewczynki, która wstawiała zdjęcia i pisała o swoim życiu. Nie bardzo wiedziałem, o co w tym chodzi 😁, była to kompletnie nowa rzecz.

    Musiałem sprawdzić—okazuje się że ja jestem On Blogger since: April 2010. Przedtem zamieszczałem opisy moich wycieczek na kanu na różnych stronach internetowych poświęconych turystyce wodnej, jak też parę razy w gazetach—i o ile sobie przypominam, dość wcześnie stworzyłem jakiegoś bloga, ale platforma dość szybko padła, zresztą dużo tam nie napisałem.

    Tamtego bloga próżno dzisiaj szukać w sieci.

    Dlatego sądzę, że blogi warto gdzieś przechowywać—z pewnością piszesz je na jakimś „Word Processor”, toteż łatwo jest zrobić „save”. Również co jakiś czas zrób „back-up” całego blogu (w blogger) i trzymaj ten plik w bezpiecznym miejscu (lub nawet miejscach), w razie czego można go, wraz z komentarzami, odtworzyć—nawet na innej platformie, niż blogger.

    Wspomniałaś "M jak miłość". Nie oglądałem ani jednego odcinka, ale pamiętam jedną z aktorek, która w nim występowała. Nawet nie wiem, czy nadal idzie.

    Ostatnio przeczytałem o Twoim trzecim (!) tytule magistra. Gratuluję, to swego rodzaju rekord! Wiesz, ja się też zastanawiałem (i można nadal o tym myślę) o zrobieniu magisterium z dziedziny, która mnie interesuje… ale pod warunkiem, że robiłbym to online i miałbym więcej, niż 2 lata (tzn. na part-time). Kto wie, jak znajdę taki program i będę miał wystarczająco zapału, energii i czasu, to czemu nie—nawet jeżeli go nie ukończę, też się dużo nauczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam https://web.archive.org/ może znajdziesz swojego starego bloga!

      Usuń
  10. Gratuluje 20 lat , i pisz dalej i ja też straciłam poprzedniego bloga, bylam na bloxie, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. https://web.archive.org/ polecam. Odnalazłam tam mojego bloga z bloxa o którym myślałam, że stracony na zawsze. Wpisz adres swojego bloga do kwadratu na środku strony i powinien się znaleźć chociaż w części!

    OdpowiedzUsuń