Rok 2025 kończę przeczytaniem dwóch trudnych, ale jakże ważnych i istotnych pozycji opowiadających o uzależnieniu młodych osób od narkotyków - "Mój piękny syn" Davida Sheffa oraz "Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem" jego syna, Nicka Sheffa. Temat dla mnie o tyle ważny, że wiele dzieciaków uczęszczających do świetlicy, w której pracuję, zmaga się z tym problemem. Wiadomo, jak widać, że są pod wpływem narkotyków, to nie mają wstępu na teren placówki z dwóch powodów: żeby nie zrobili krzywdy innym osobom oraz żeby nie wnosili negatywnych wzorców zachowania w ich życie. To jeden powód sięgnięcia po tego typu lekturę.
Drugi jest dla mnie dużo trudniejszy i bardziej osobisty. Otóż, zdaniem trenera, Młodsza jest utopiona w tym bagnie. Kiedy powiedział mi podczas ostatniego w roku treningu, że ona jest "uzależniona od alkoholu, od narkotyków, od seksu, od wszystkiego" aż mnie zmroziło i nie mogłam w to uwierzyć. Ale jak potem na spokojnie przeanalizowałam niektóre jej zachowania i akcje to pomyślałam, że coś w tym może i jest. Ogólnie o jej problemach z alkoholem wiedziałam od dawna, zazwyczaj na zawodach miałyśmy razem pokój i byłam świadkiem tego, co się działo po jej startach, a czasem i przed nimi. Mama Gaciocha, która zawsze jeździ z nami jako opiekun, kiedy startuje jej syn, zawsze po tych "akcjach" tylko mi współczuła. Kurcze, tyle razy rozmawiałam o tym z Młodszą, niejako ją moralizując, ale to na nic. Jednak w życiu bym nie powiedziała, że ma kłopoty z narkotykami, czy też z seksem. Było to dla mnie szokiem i jakoś nie mogę sobie z tym dać rady.
Lektura oby dwóch książek zajęła mi kilka dni. Dosłownie. Opowiada o uzależnieniu od nałogu z perspektywy uzależnionego ("Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem") i rodziców uzależnionego ("Mój piękny syn"), a obydwie narracje wzajemnie się przeplatają i uzupełniają. Tak samo znajdziemy w nich te same wątki, jak i zupełnie różne, sięgające do dzieciństwa Nicka (w narracji Davida), jak i do wewnętrznych przeżyć chłopaka (w narracji Nicka). Lektura "Na głodzie" dodatkowo uświadomiła mi, że to co mówił trener może być prawdą, bo uzależnienie od narkotyków niejednokrotnie idzie w parze z alkoholizmem oraz prostytucją w celu zdobycia kolejnej działki.
Autor: Dawid Sheff
Wydawnictwo: Poradnia K
Warszawa 2019
Ilość stron: 446
Uzależnienie od narkotyków, czy też innych używek, jest niewątpliwie tragedią uzależnionego, ale też jego najbliższych, którzy z automatu stają się osobami współuzależnionymi. W przypadku dzieci z reguły są to ich rodzice. To oni najbardziej przeżywają dramat swoich dzieci i pomagają w długiej drodze wyjścia z nałogu. Jednym z takich rodziców jest David Sheff, ojciec Nicka, który sięgnął po narkotyki pierwszy raz w wieku dwunastu lat. Kiedy David z żoną, a macochą Nicka, dowiedzieli się, że Nic zmaga się z tego typu problemem, zaczęli szukać dla niego ratunku. Po latach postanowił podzielić się swoim doświadczeniem z innymi.
Było jak w bajce - kochająca żona, trójka udanych dzieci, piękny dom, wymarzone wakacje. Kiedy najstarszy syn Davida, Nick, poszedł do prestiżowej szkoły średniej, wszyscy byli z niego tacy dumni. Aż pewnego dnia rodzice zostali wezwani do gabinetu dyrektora placówki i powiadomieni, że u nastoletniego Nicka znaleziono narkotyki. Rozpoczęła się walka z czasem i z uzależnieniem chłopaka. Jednak kolejne ośrodki odwykowe i miłość nie zawsze są w stanie pokonać największe zło.
"Mój piękny syn" opowiada o bezinteresownej miłości ojca do uzależnionego syna. Takiej, która mogłaby wszystko pokonać. Widać, że David jest gotowy zrobić wszystko, aby pomóc Nickowi wygrać z nałogiem oraz wyjść na prostą. Jednocześnie stawia konkretne granice - martwi się, kiedy chłopak okrada ich dom czy też wyciąga ze skarbonki młodszego brata jego oszczędności oraz robi wszystko aby zabezpieczyć swój dom na tyle, żeby podobna sytuacja nie miała miejsca w przyszłości.
Tytuł: "Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem"
Autor: Nic Sheff
Wydawnictwo: Poradnia K
Warszawa 2019
Ilość stron: 383
Problem uzależnienia od narkotyków dotyka coraz większej liczby młodych ludzi. Dzieciaki sięgają po nie żeby szybciej czegoś się nauczyć, zapomnieć, zaimponować, nie być gorszym. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że po przysłowiowym pierwszym razie może być następny i następny i ciężko im będzie przerwać ten raz rozpoczęty cykl.
Nie inaczej było z Nickiem, narratorem w autobiograficznej książce "Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem". Pierwszy raz po narkotyki sięgnął w wieku zaledwie dwunastu lat. To miał być jeden jedyny raz, z ciekawości. Jak można się domyśleć, na tym jednym razie się nie skończyło, nałóg coraz bardziej przejmował władzę nad życiem chłopaka, a on sam coraz bardziej i bardziej staczał się na jego dno.
Książka jest autentycznym zapisem problemów, z jakimi borykają się osoby uzależnione od narkotyków oraz przeżyć, które targają ich wnętrze. Nick wielokrotnie podkreśla, że on wielokrotnie chce zerwać z nałogiem, który zawładnął jego młodym życiem, jednak on jest on od niego silniejszy. W powieści doskonale widać jego wzloty i upadki, co pokazuje, że jej główny bohater nie jest superbohaterem, nawet nie próbuje się na takiego kreować. Jest za to człowiekiem z krwi i kości, który ma prawo do swoich zwątpień, słabości i błądzenia. W pewnym sensie w pewnym momencie zaczęłam mu nawet podświadomie kibicować, chociaż wiedziałam, jak cała historia się skończy (dlatego warto najpierw przeczytać "Na głodzie", a następnie "Mój piękny syn").
Nie chcę pisać, że po przeczytaniu obydwóch pozycji jestem mądrzejsza, bo to nieprawda. Mogłam jednak odnaleźć w nich punkty wspólne z tym, czego nauczyłam się na zajęciach zowiących się "Uzależnienia i współuzależnienia" na drugim stopniu Nauk o Rodzinie. Niestety, prowadzący skupił się bardziej (może nawet za bardzo) na alkoholizmie niż na innych uzależnieniach. Jak dla mnie to błąd, bo każde z nich w jakimś stopniu prowadzi do degeneracji organizmu człowieka nimi dotkniętymi.
Jest jeszcze film oparty o obydwie książki, również zatytułowany "Mój piękny syn". Bardzo chciałabym go obejrzeć i porównać z fabułą powieści. A może i włączę go kiedyś moim dzieciakom ze świetlicy środowiskowej. Skoro czytanie książek jest dla nich passe to może filmowy obraz do nich przemówi?


Uzależnienie jest jedno. Są tylko różne sposoby jego zaspokajania.
OdpowiedzUsuńTeraz największym problem jest uzależnienie od social mediów. Jakieś 40 proc.nastolatkow.
Skąd o tym wiem? Bliska mi osoba pracuje w NASK - instytucji odpowiedzialnej m.in. za ochronę przed szkodliwymi treściami.
NASK wespół z posłami pracowali nad ustawą ograniczająca takie treści. Co zrobił prezydent? Żmudną, wielomiesięczną pracę specjalistów zawetował.
Ekh, życie...
Dziękuję ci za ten wpis. To niesamowite, jak literatura potrafi rzucić nowe światło na sytuacje, z którymi mierzymy się w codziennym życiu, choć w tym przypadku to wyjątkowo trudna lekcja. Wyobrażam sobie, jak dużym obciążeniem musiały być dla ciebie słowa trenera, zwłaszcza w połączeniu z tym, co sama obserwowałaś wcześniej. Dobrze, że sięgnęłaś po te książki, bo perspektywa ojca i syna pozwala spojrzeć na ten problem z obu stron, co przy pracy w świetlicy i twoich prywatnych relacjach może być teraz bardzo pomocne. Myślę, że pomysł z filmem dla dzieciaków jest naprawdę wart rozważenia, czasem taki obraz dociera do nich szybciej niż jakakolwiek rozmowa czy przestroga.
OdpowiedzUsuńZmora dzisiejszych czasów u nastolatków, trudny temat i trudne leczenie a z Młodą mnie zaskoczyłaś że aż daleko to zaszło, życzę dużo siły, może trener Młodej pomoże jej w odwyku ale to jest cholernie trudne.
OdpowiedzUsuńWiele jest świetnych filmów na ten temat, a uzależnionych niestety przybywa, jak i niebezpiecznych substancji uzależniających.
OdpowiedzUsuńTak, to jest poważny problem i to narastający.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi bardzo, że dotknęło również Ciebie....
Narkotyki — podobnie jak przedawkowania i spowodowane nimi zgony — stały się prawdziwą plagą w Ameryce Północnej. W 2024 roku w Kanadzie z tego powodu zmarło ponad 7000 osób, a w USA ponad 80 000. To liczby, które przestały już szokować opinię publiczną, a przecież za każdą z nich kryje się dramat konkretnego człowieka i jego rodziny.
OdpowiedzUsuńSyn moich klientów wpadł w ciężki nałóg. Rodzice wydali około 40 000 dolarów na jego leczenie — i twierdzą, że wyszedł z tego. Chciałbym wierzyć, że to prawda, choć wiem, jak krucha bywa granica między „wyjściem” a nawrotem.
Wiele lat temu przez kilkanaście dni mieszkał u mnie młody mężczyzna, którego właściwie widziałem tylko raz, dosłownie przez sekundę. Potem nagle zniknął i już nigdy się nie pojawił. W pokoju zostawił sporo markowych ubrań, plecak, buty oraz inne rzeczy. Znalazłem też bardzo dokładną kieszonkową wagę i broszury dotyczące narkotyków oraz terapii uzależnień. Obawiam się, że mógł umrzeć z powodu przedawkowania.
Kiedy natomiast kilka godzin chodziłem ulicami centrum Toronto, byłem szczerze zaszokowany tym, co zobaczyłem. Do tego wszechobecny zapach marihuany stał się niemal „nowym tłem zapachowym” miasta — czymś, co wielu już nawet nie zauważa.
Jednakże wielokrotnie spotykałem się z opiniami zwykłych, ciężko pracujących ludzi, że osoby uzależnione są same sobie winne, że stanowią ogromny koszt dla społeczeństwa i dodatkowo obciążają i tak już przeciążony system opieki zdrowotnej. A faktem jest, że pracownicy karetek pogotowia opowiadali, iż zwłaszcza w weekendy liczba interwencji związanych z przedawkowaniami jest ogromna — do tych samych miejsc muszą jeździć nawet po kilka razy w ciągu jednej nocy. Nic więc dziwnego, że spotykałem się nie tylko z obojętnością wobec osób uzależnionych, ale wręcz z głosami, że „powinno się im pozwolić odejść” — rzekomo dla dobra społeczeństwa, a nawet dla ich własnego dobra.
Choć osobiście nie miałem bliskich znajomych biorących narkotyki, to niestety bardzo wiele znanych mi osób zmarło z powodu nadużywania alkoholu. Niektórzy szukali pomocy, spędzali długie tygodnie w szpitalach, a mimo to wracali do picia. Leczenie uzależnień jest niezwykle trudne i często nie przynosi oczekiwanych rezultatów. W przypadku dwóch matek, które znałem, ich synowie próbowali różnych form terapii — obaj zmarli na alkoholizm dosłownie na ich rękach. Sam również oferowałem im pomoc, ale szybko zrozumiałem, że w takich sytuacjach potrzebne jest bardzo specjalistyczne, kompleksowe i długoterminowe leczenie, znacznie wykraczające poza dobre chęci bliskich.
Na szczęście od zawsze miałem silną awersję do wszelkich drugs — zarówno legalnych, jak i nielegalnych. Nawet gdy lekarz przepisywał mi jakieś leki, starałem się brać je możliwie jak najkrócej. Owszem, lubiłem zimne piwo w gorący dzień czy kieliszek czerwonego, wytrawnego wina przy ognisku. Jednak ponad rok temu całkowicie odstawiłem alkohol — i w moim przypadku okazało się to zaskakująco proste.
Tu trudny temat i ciężko wyjść z uzależnienia. Podziwiam Cię że przeczytałaś te książki, łatwo nie było, ale trzeba poznać tą tematykę, bo nigdy nie wiadomo czy nas to dotknie kiedyś. Dla mnie ważne żeby mieć koło siebie osobę, która nam pomoże z tym walczyć !!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Bardzo potrzebny wpis. Sama dzięki Bogu przeczytałam w podstawówce "My, dzieci z dworca Zoo" i dlatego nigdy nie ciągnęło mnie do narkotyków
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny i komentarz. Tych książek akurat nie czytałam, ale inne w tym temacie, tak... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOkropne jest uzależnienie od narkotyków. Na szczęście ani mnie ani moich najbliższych nie dotyczy....
OdpowiedzUsuńTemat tak trudny, że staram się nigdy nie oceniać ludzi, którzy popadli w jakimolwiek z nałogów. Najczęściej widzimy tylko skutki, ale mało kto zastanawia się, co się pod tym wszystkim kryje, jakie są przyczyny, jak mocne są zmagania całych rodzin o ratunek dla uzależnionego i ich wszystkich. Często ogromne poczucie bezsilności, bo nie zawsze uda się pomóc a osobie uzależnionej z tego bagna wyjść.
OdpowiedzUsuńA ja nie lubię takich książek...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie ♥️