Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

poniedziałek, 21 września 2026

2434. "Dominki-bis" też wystartowały

 W tym roku tak się dobrze złożyło, że spotkania inaugurujące kolejny rok formacyjny w wadowickiej i jaworznickiej wspólnocie "WiŚ": miały miejsce tydzień po tygodniu, a więc mogłam na spokojnie wziąć udział i w jednym, i w drugiej. A nawet upiec coś słodkiego (po trochu to było moje ciasto urodzinowe) do zjedzenia na drugie ze spotkań. Tym razem debiutowałam "cyganką" upieczoną według przepisu z tej strony. Znowu była nutka niepewności, czy wszystko wyjdzie tak jak ma być, ale poza trochę krzywym biszkoptem (czego pewnie nikt nie zauważył) chyba było ok. Tym bardziej, że jedyne recenzję, jakie zebrałam to "niebo w gębie", "prosimy o więcej". Miło mi, ja nie mogę jeść takich ciast, niech chociaż inni mają radochę.
Pewnym wyzwaniem logistycznym było przewiezienie ciasta do J-na komunikacją miejską, ale przecież dla chcącego nic trudnego. A uśmiechy na twarzach zrekonpensowoały mi wszelakie trudy tego przedsięwzięcia.
Spotkanie "Dominków-bis" zaczęło się tradycyjnie o godzinie 15:00. Jak w większości przypadków, także i teraz, rozpoczęła je Mszą święta w podziemiach jaworznickiej kolegiaty. Co prawda nie została ona odprawiona przez nowego kapelana naszej wspólnoty, który w tym samym czasie udzielał ślubu w "górnym kościele", ale był poprzedni i też było dobrze. W ramach kazania przybliżył nam etapy przebaczania innym ludziom, ale też sobie samym (to tak w nawiązaniu do tego, ile razy mamy przebaczyć drugiemu człowiekowi). A po Mszy podziękował pani Kubusi i mnie za posługiwanie przy ołtarzu. 
Po zakończonym nabożeństwie udaliśmy się do salki katechetycznej, gdzie świętowaliśmy urodziny i imieniny wrześniowych jubilatów. A, że jedna osoba kończyła 35 lat, czyli miała okrągły jubileusz, to świętowanie nabrało jeszcze bardziej uroczystego charakteru. Przybył też nowy chętny do wstąpienia do naszej wspólnoty, co wszystkich bardzo ucieszyło. 
Po części przeznaczonej na świętowanie i rozmowy (znowu głupiałyśmy z Roxi, jak na obozie) przyszedł czas na część formacyjną. A ponieważ zeszyty formacyjne jeszcze nie dotarły, poświęciliśmy ją na wspomnienia z naszego obozu wspólnotowego i w ogóle z wakacji. Tym, którzy nie byli, opowiedzieliśmy jak było i co robiliśmy, była też prezentacja miltimedialna ze zdjęciami z tych 9 dni. Z kolei te osoby, kktóre nie pojechały na obóz opowiedziały, co one robiły podczas wakacji tak, aby i ich nie wykluczać z zabawy. Zaśpiewaliśmy też wspólnotową piosenkę, którą tak polubiliśmy na obozie.
W sumie szybko zleciały nam te trzy planowe godziny przeznaczone na spotkanie. Miło było zobaczyć znajomych ludzi. Z niektórymi nie widzieliśmy się miesiąc, a z innymi od czerwca, albo i dłużej. Jedyne co mnie zastanawia to to, że koordynator nie wspomniał nic o spotkaniu w Bielsku-Białej pod koniec września. Wiecie, zaczynam się zastanawiać, czy ono faktycznie jest dla wszystkich, czy tylko dla rady prowincji i koordynatorów. Najwyżej zadzwonię do koordynatorki "Rafałków" i się dopytam jak to jest.

1 komentarz:

  1. O to super, że wszystko się udało. Bardzo miłe są takie spotkania. Ja to już nawet nie zamierzam eksperymentować w kuchni. Ostatnio zamiast zupy wyszedl mi kisiel. Dosłownie koszmar. Dodałam cukini bo myślałam że wyjdzie coś dobrego fajnego, a tymczasem... Cieszę się że jesteś zadowolona. Pozdrawiam serdecznie ♥️♥️♥️

    OdpowiedzUsuń