Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 27 listopada 2016

Adwent, adwent

Adwent pojawił się w liturgiach Galii i Hiszpanii już w IV wieku. Był to trzytygodniowy okres poprzedzający uroczystość Epifanii(Pokłonu Trzech Króli), które w pierwszych wiekach chrześcijaństwa łączyło się z Bożym Narodzeniem. Pozostałością tego okresu jest prawosławne Boże Narodzenie, które obchodzone jest właśnie 6 stycznia. Z czasem zaczynał się on w dniu wspomnienia św. Marcina(czyli 11 listopada) i trwało też do 6 stycznia. Jeśli bowiem policzymy tylko faktyczne dni postne, odejmując od tych ośmiu tygodni wszystkie soboty(które na Wschodzie też są wolne od postu) i niedziele, to wyjdzie nam dokładnie 40 dni. Twierdzono bowiem, że zarówno przygotowania do Epifanii, jak i do Wielkiej Nocy powinny trwać taką samą ilość czasu. Owe czterdzieści dni było zarazem pamiątką czterdziestodniowego postu Syna Bożego na pustyni po przyjęciu chrztu. Pełnemu rozwojowi czterdziestoletniego okresu przygotowań do Epifanii przeszkodził szybki rozwój Bożego Narodzenia w Rzymie, a także w sąsiednich krajach. 
Również i w tym przypadku uroczystości były poprzedzone odpowiednim przygotowaniem. Wspomina o nim w swoich homiliach papież Grzegorz Wielki pod koniec VI wieku. Rzymski Adwent mieścił się między pięcioma a czterema niedzielami. Widać tutaj, w przeciwieństwie do poprzedniego przypadku, brak powiązania z czterdziestodniowym Wielkim Postem.
Zespolenie dwóch powyższych przygotować do Epifanii i faktycznego Bożego Narodzenia nastąpiło na skutek przyjęcia we Francji liturgii rzymskiej. Stąd z kolei powróciła w tej formie z powrotem do Rzymu, aby stać się normą dla całego chrześcijaństwa zachodniego. Przyjęto więc cztery, a w pewnym momencie(do XI wieku) pięć niedziel Adwentu, łącznie z całym bogactwem rzymskiej liturgii adwentowej. Od przełomu tysiącleci pojawia się we Mszy św. Gloria, natomiast wraz z wprowadzeniem kanonu kolorów, okresowi Adwentu przypisano kolor postny, czyli fioletowy.
Reforma rubryk z 1955 roku oraz Codex Rubricarum z 1960 podniosły rangę czterech niedziel Adwentu. Faktyczna odnowa nastąpiła jednak wraz z Soborem Watykańskim II. Od tego czasu okres Adwentu zaczyna się od pierwszych Nieszporów niedzieli wypadającej 30 listopada lub najbliższej tego dnia, kończy się zaś przed pierwszymi Nieszporami Narodzenia Pańskiego. 
Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez którą wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu na jego podwójne przyjście na końcu czasów. Z obydwóch względów Adwent jest okresem radosnego oczekiwania. Oba te aspekty wiążą się ze sobą, chociaż od pierwszej niedzieli Adwentu do 16 grudnia w centrum liturgii znajduje się ostateczne przyjście Pana, podczas gdy dni powszednie od 17 do 24 grudnia są przeznaczone na bezpośrednie przygotowanie do uroczystości Bożego Narodzenia. Tą drugą fazę charakteryzują Antyfony O, śpiewane w tych dniach*.

Na podstawie "Liturgii Kościoła" Michaela Kunzela

A jeżeli nie macie pomysłu na duchowe przygotowanie się do Bożego Narodzenia, to szczerze polecam zajrzeć >>TUTAJ<<. Kilka razy korzystałam z tego rodzaju rekolekcji i nigdy się nie zawiodłam👍

* Z Antyfonami wiąże się ciekawy trik, ale pozwolę sobie zobrazować go sobie w późniejszym czasie😃.

5 komentarzy:

  1. Tak, już mamy adwent i dzieci już zaczynają odliczać dni do świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I założę się, że nie mogą doczekać się prezentów pod choinką

      Usuń
  2. To piękny czas,każdy dzień zbliża nas do narodzin Boga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Oraz do jego powtórnego przyjścia na ziemię

      Usuń
  3. Dziękuję Ci za tą garść historii z przyjemnością poczytałam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń