Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 13 października 2016

Praca magisterska - poziom zaawansowany

Nauka na obydwóch kierunkach wre! Tak jak pisałam na kilkanaście przedmiotów poważnie pokrywają mi się zaledwie dwa z nich: ćwiczenia z polityki turystyki i rekreacji(AWF) z duchowością sanktuariów(Uniwersytet Papieski) oraz rynki podróży biznesowych(AWF) z teologią moralną(Uniwersytet Papieski). Z pierwszym dublem poradziłam sobie w ten sposób, że przeniosłam ćwiczenia na AWFie z czwartkowego poranku na poniedziałkowe przedpołudnie. Akurat wtedy zajęcia ma inna grupa z mojego rocznika, a że jest do niej przypisana moja D., która nie ma najmniejszego kłopotu ze zrozumieniem mojej paplaniny, zmiana ta jak najbardziej wychodzi na mój plus. Prowadzący powiedział, że jemu to wszystko jedno, na jaką kto chodzi grupę, więc jeżeli jest miejsce w sali, to on chętnie przygarnie zagubione owieczki. Trochę problemów przysporzyło mi pogodzenie uczęszczania na rynki podróży biznesowych(przedmiot typowo specjalizacyjny na AWFie) i teologię moralną, jednak po dzisiejszym wykładzie z tego drugiego przedmiotu podejrzewam, że nawet jak się nie będę na nim pojawiać, to i tak przy odrobinie wiedzy powinnam zaliczyć ten przedmiot. Prowadzący ksiądz wydaje się być w porządku wobec studentów, a i literatury na ten przedmiot w naszej uczelnianej bibliotece nie brakuje. Nie to, żebym była leniwa, czy cwana - po prostu rynki podróży biznesowych są z bardzo wymagającą prowadzącą i strach się bać nie chodzić. Zwłaszcza, że z tego przedmiotu zaplanowany jest egzamin.
W tym roku jako priorytet wyznaczyłam sobie napisanie pracy magisterskiej i obronienie jej jeszcze przed wakacjami. Ogólnie mam już temat, połowę literatury, a także ogólny plan poszczególnych rozdziałów. Wysłałam wszystko mojemu promotorowi na meila jeszcze przed wakacjami. Tydzień temu poszłam do niego po wpis do cudownie odnalezionego w dziekanacie indeksu(oj, wielokrotnie mówiono mi, że moja słabość do wszelkich Barbar z czarnymi oczami i wykształceniem ścisłym kiedyś mnie zgubi i teraz widać pokłosie tych słów). Oczywiście profesor nie sprawdził poczty, za to był bardzo zdziwiony, kiedy powiedziałam mu, kiedy wysłałam mu tą wiadomość(Bozia musiała wynagrodzić mi jakoś problemy z pisaniem, a że padło na pamięć, to chyba dobrze). Przeczytał wszystko, podumał, w końcu stwierdził, że jestem chyba najbardziej zaawansowana w pisaniu tego wszystkiego z całego teamu. Teraz mam się spokojnie skupić na samym pisaniu. Trochę blokuje mnie w tym nieważność legitymacji studenckiej, która jest jednocześnie kartą do biblioteki uczelnianej. No, ale zasady są proste: brak wpisów w indeksie = brak przedłużenia legitymacji. Dobrze, że przynajmniej wiem, że wszystko mam zaliczone. A czas mnie goni nieubłaganie - na Papieskim też czeka mnie pisanie pracy, tym razem licencjackiej. I obrona. Z tym, że tam jeszcze wszystko owiane jest wielką niewiadomą. A na AWFie wszystko jest już jasne i oczywiste...
Dzisiaj zaś trochę wcześniej wróciłam do domu i niemal natychmiast położyłam się spać. Z tego wszystkiego zaspałam na nabożeństwo różańcowe, na które miałam wielką chęć iść. Ale z drugiej strony wypełniłam radę jednego z moich wykładowców: "Pani Karolino, z takim przeziębieniem to tylko "Ferwex" i łóżeczko". Ech, może gdyby pogoda była inna to szybciej bym przezwyciężyła to przeziębienie. A tak mokro, zimno, wiecznie. Nic więc dziwnego, że mój kaszel słychać chyba aż w Panamie. A akademia na 16 października tuż, tuż. Myślicie, że w trzy dni nieco się pod kuruję? Życzenia szczęścia mile widziane :)

6 komentarzy:

  1. Podziwiam Cię za 2 kierunki jednocześnie. I za tak szybkie zajęcie się pracą magisterską. Ja to zostawiałam wszystko na ostatnią chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy 2 kierunkach nie warto zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie zdąży się z zadaniami na czas.

      Usuń
  2. Do 16 troszkę przejdzie.
    U nas na MB Fatimską była wieczorna procesja różańcowa po naszej miejscowości. Świętowaliśmy 5- tą rocznicę sprowadzenia Figury z Fatimy i comiesięcznego kultu. Było pięknie, a na koniec straż pokazała fajerwerki- na chwałę Maryi- to już nasza tradycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu - troszkę przeszło :).
      U nas też praktykujemy comiesięczne nabożeństwo do MB Fatimskiej z procesją wewnątrz kościoła. No, ale co innego jeżeli jest jeden kościół w miejscowości, a co innego, kiedy jest kilkanaście kościołów w mieście. Fajerwerki na cześć Maryi - to musi być coś pięknego

      Usuń
  3. fajnie zazdroszczę studiowania ja nie mogę po pierwsze dzieci po drugie mąż tak tak mąż nie pozwala twierdzi że to niepotrzebne że miałam czas na naukę kiedy mieszkałam z rodzicami... że i tak więcej kasy nie dostanę jako magister itp. nawet jak pojechałam na kurs do warszawy z rehabilitacji ćwiczenia Kobiet w ciąży to się oburzał że to strata piniedzy itd.. ale pojechałam a on został na 1 dzień z dziećmi sam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może małżonek wściekał się właśnie dlatego, że został na ten jeden dzień SAM z chłopakami. W sumie nie mieszkam już z 4 lata z rodzicami, czasami jest mi ciężko pogodzić studia z życiem codziennym, ale z drugiej strony bez studiów ciężko jest dzisiaj o pracę umysłową, bo do fizycznej się raczej nie nadaję ze względu na niepełnosprawność ruchową.

      Usuń