nikt nie może się równać z naszym Zbawicielem.
Bardziej mądry jest od nich, bardziej sprawiedliwy,
a w bardzo wielu sprawach także litościwy.
Spójrz w jego oczy, znajdź w nich miłosierdzie.
On panować nam zawsze, po wiek wieków będzie.
Tak długo Polska tej chwili wyczekiwała,
aż go wreszcie swoim Królem nazwała.
Wraz z swoją Matką, od dawna Królową Polski,
wprowadzi w kraju pokój, pokój bardzo Boski.
Rządzić nam będzie z niebios, bronić kraj nasz cały,
aż go w końcu doprowadzi na piedestał chwały.
Pewnie
moja poezja trochę "gryzie", jednakże uważam, że powyższy wiersz
wkomponowuje się w dzisiejszą uroczystość przyjęcia Jezusa Chrystusa za
Króla Polski. Co prawda wielu katolików uznawała by ten tytuł również i
bez uroczystej intronizacji, jednak doskonale się ona wkomponowała w
zakończenie Nadzwyczajnego Roku Miłosierdzia Bożego, które wypadło w
przeddzień liturgicznego wspomnienia Chrystusa Króla Wszechświata.
Święta, które zostało wprowadzone do kalendarza katolickiego stosunkowo
późno, bo dopiero w 1925 roku na zakończenie Roku Jubileuszowego.
Dokonał tego papież Pius XI. Chociaż na ostatnią niedzielę roku
liturgicznego została przeniesiona dopiero w 1969 roku. W tym roku
święto wypadnie właśnie w dniu jutrzejszym. Tak więc "upieczono" dwie
pieczenie na jednym ogniu. Tym bardziej, że uroczystość odbyła się w
samym sercu Bożego Miłosierdzia, czyli w krakowskim sanktuarium w
Łagiewnikach.
Zdania
co do dzisiejszej uroczystości są bardzo podzielone. Spotkałam się
nawet z kpiną, że pewnie będzie dostawał wypłatę z naszych podatków.
Oczywiście większość uwag wystosowali ateiści, bądź tzw. wierzący
niepraktykujący. Taa... jak ja lubię uwagi odnośnie Kościoła. Kilka
miesięcy temu kpili z ŚDM i całego przedsięwzięcia, a teraz przerzucili
się na intronizację Chrystusa jako Króla Polski. Żeby jeszcze wyrażali
swoje opinie w jakiś przyzwoity sposób. Ale nie, najlepiej zmieszać
wszystko z błotem. Nie muszą się ze wszystkim zgadzać, ale żyją w
państwie raczej katolickim i niektóre sprawy będą upubliczniane. Nie
zejdzie się przecież do podziemi tak jak w pierwszych latach
chrześcijaństwa. Ja oczywiście nie zmuszam nikogo do zejścia na
katolicyzm, szanuję poglądy każdego i tego samego oczekuję od innych.
Czy to tak wiele?
Matka
Boska jest Królową Polski od drugiej połowy XVI wieku. Jakoś to w
większej mierze nikomu nie przeszkadza. Dlatego więc intronizacja
Chrystusa na Króla Polski wywołuje tyle kontrowersji? W czym Syn jest
"gorszy" od Matki? Nie rozumiem, do prawdy nie rozumiem tego oburzenia.
I tak na przekór im wszystkim mówię ministranckie pozdrowienie, które dziś nabrało szczególnego znaczenia: "Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie".

Karolinko, w ludziach atakujących Kościół ujawnia się ZŁO walczące z DOBREM. Normalny człowiek nie wyśmiewa żadnej religii.Chrystus Był, Jest i Będzie Królem czy tego ktoś chce czy nie.
OdpowiedzUsuńDziękujmy Bogu za wczorajszą uroczystość.
Króluj nam Chryste ZAWSZE I WSZĘDZIE
OdpowiedzUsuńO, pamiętam, że śpiewaliśmy pieśń "Króluj na Chryste zawsze i wszędzie... to nasze rycerskie hasło..." Bardzo piękna :-) Pozdrawiam Cię serdecznie
OdpowiedzUsuńoj tak Króluj nam Chryste
OdpowiedzUsuń