Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 17 lutego 2017

"Brzydal" - kot z pięknym wnętrzem

Rok temu na forum, na którym się udzielam, pewien użytkownik wrzucił tekst dotyczący pewnego odrażającego kota, który skrywał piękne wnętrze. Nie jestem wzruśna, bardzo ciężko doprowadzić mnie do łez. Ale tamto opowiadanie... tamto opowiadanie sprawiło, że nie przespałam pół nocy. Nazajutrz włączyłam komputer i w wyszukiwarkę wpisałam odpowiednią frazę. W odpowiedzi ujrzałam kilka podstron zawierających dwie bardzo podobne wersje tego tekstu. Dzisiaj, z okazji Światowego Dnia Kota, postanowiłam przedstawić Wam pierwszą z nich. Tylko ostrzegam - jest ono dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach. Jeżeli takich nie posiadacie, to macie właściwie trzy wyjścia:
  1. Zamknąć tą stronę i poczekać na kolejny wpis;
  2. Przewinąć wpis do mojej puenty, znajdującej się na jego końca;
  3. Zaopatrzyć się w kilka paczek chusteczek higienicznych(jeżeli ja już płaczę, to musi coś być na rzeczy)
Decyzja należy do Ciebie!😂

Wszyscy ludzie bali się dotknąć tego kota, wtedy on go wziął na ręce i stało się coś niesamowitego
Wzruszająca historia mężczyzny, który spotkał na swojej drodze pewnego bezpańskiego kota.

"Każdy w naszym bloku wiedział kim był Brzydal. Brzydal był dachowcem mieszkającym w piwnicy.

Brzydal nade wszystko kochał trzy rzeczy: walczyć, wyjadać ze śmietnika oraz, że tak powiem, miłość. Połączenie tych trzech rzeczy oraz życia na ulicy wyryło swoje piętno na Brzydalu.

Po pierwsze miał tylko jedno oko, a tam gdzie powinno być drugie była dziura. Nie miał również jednego ucha po tej samej stronie. Jego lewa noga wyglądała jakby kiedyś doznała poważnego złamania i zrosła się pod nietypowym kątem przez co zawsze wyglądał jakby zaraz miał zawrócić. Jego ogon został zgubiony dawno temu, pozostawiając tylko mały kitek, który był w ciągłym ruchu. Brzydal był koloru szarego i miał pręgi na całym ciele oprócz blizn na głowie.

Za każdym razem, gdy ktoś widział Brzydala, natychmiast stwierdzał: "Co za brzydki kot!". Wszystkim dzieciom w okolicy rodzice zalecili, by nie zbliżały się do niego. Dorośli natomiast przeganiali go, gdy próbował przyjść do ich domu. Robili to albo rzucając w niego kamieniami albo polewając go wodą. Niektórzy nawet zatrzaskiwali mu łapy drzwiami.

Brzydal zawsze reagował w ten sam sposób. Gdy polewano go wodą stał i moknąc czekał, aż dadzą mu spokój. Gdy w niego czymś rzucano, on kładł się na ziemi i prosił o wybaczenie. Gdy zakradał się w pobliże dzieci zawsze miauczał okropnie i skakał na nie, prosząc o chociaż odrobinę uczucia. Jeśli ktoś by go podniósł, natychmiast zacząłby lizać koszulę, kolczyki lub cokolwiek, co mógłby znaleźć.

Pewnego dnia Brzydal postanowił obdarować miłością dwa husky, które mieszkały u sąsiada. Jednak psy nie odwzajemniły jego uczucia, a Brzydal mocno oberwał. Usłyszałem jego przeraźliwy krzyk i postanowiłem zobaczyć co się stało. Niestety gdy dotarłem na miejsce dotarło do mnie, że jego żywot dobiegał końca.

Brzydal leżał w mokrej plamie, jego tylnie łapy były okropnie wygięte, a z przodu zamiast futra była ogromna rana. Podniosłem go i chciałem zanieść do domu, słyszałem jego ziajanie i dyszenie. Widziałem że się męczy. Pomyślałem, że musi go strasznie boleć.

Poczułem coś mokrego na uchu. Brzydal zwijał się z bólu, jednak próbował polizać mnie po uchu. Przytuliłem go mocniej, a on musnął mnie łapką po twarzy, a następnie odwrócił swoje złotawe oko i popatrzył na mnie. Usłyszałem bardzo słaby odgłos mruczenia. Nawet w chwili największego bólu, ten brzydki, pokryty bliznami kot prosił tylko o odrobinę uczucia, być może współczucia.

W tym momencie Brzydal wydał mi się najpiękniejszym, najbardziej kochającym stworzeniem jakie kiedykolwiek widziałem. Nie próbował mnie ugryźć, podrapać, uciec ode mnie lub w jakikolwiek inny sposób walczyć. Patrzył na mnie, wierząc, że go uratuję..

Brzydal zmarł w moich ramionach, zanim doszedłem do domu. Siedziałem z nim jeszcze dłuższą chwilę, myśląc o tym, jak jego zdeformowane, usłane bliznami ciało tak bardzo zniekształciło moją opinię o tym, co naprawdę znaczy mieć czyste serce i kochać prawdziwie i bezgranicznie. Brzydal nauczył mnie więcej na temat dawania i współczucia niż tysiące książek, wykładów lub programów telewizyjnych razem wziętych. Za to zawsze będę mu wdzięczny. Miał masę blizn na zewnątrz, jednak to ja miałem bliznę wewnątrz, a to był moment w którym miałem to pokonać i iść dalej. Dać pełnie siebie tym, na których mi zależy.

Ludzie chcą być bogatsi, odnosić więcej sukcesów, pragną być lubianymi, pięknymi.. Jednak ja zawsze będę próbował być Brzydalem."

Myślicie, że naprawdę "umie" czytać?*
No i obiecana puenta. Nie od dzisiaj wiadomo, że w świadomości wielu ludzi, kot jest zwierzęciem fałszywym, leniwym, bezuczuciowym, brudnym i śmierdzącym. Często kopany przez wściekłych właścicieli, szarpany za ogon i futerko, ciągnięty za ogon, bo przecież głupie bydle i tak nic nie rozumie. Tymczasem ja od trzech lat mam takiego mruczka w swoim mieszkaniu. I mogę powiedzieć jedno - koty to wspaniałe, mądre i uczuciowe stworzenia. Nauczony bez wpadki załatwia się do kuwety, nie niszczy też mebli. Nie jest żadnym rasowcem, który wygrywałby wszystkie pokazy i konkursy. Jest zwyczajnym dachowcem uwielbiającym wygrzewanie się w cieple lipcowego słonka oraz obserwującym z ciekawością ptaki lecące po drugiej stronie szyby. Wie gdzie mieszka i jak otworzyć sobie drzwi(oczywiście kiedy nie są zamknięte na klucz, chociaż skłonna jestem uwierzyć w to, że i tą umiejętność Puśka potrafiłaby opanować😀). Kiedy sobie przypomnę rozpaczliwy ton głosu mojego znajomego jeszcze z czasów gimnazjum, który z nadzieją pyta mi się czy nie przygarnę kocięcia, od razu wiem, że była to dobra decyzja. Raz, ocaliłam maluchowi życie(rodzice J. chcieli się pozbyć maleństwa poprzez utopienie w rzece), dwa - wniósł tyle radości do mojego życie, co niejeden człowiek. To nie prawda, że koty nic nie rozumieją, że są głupie. One są niesamowicie mądre. Tylko my, pozornie inteligentni ludzie, nie do końca potrafimy to dostrzec. Pamiętajmy o tym, nie tylko w dniu święta naszych mruczków.

* Basiu, takiego czytelnika chyba jeszcze nie miałaś

16 komentarzy:

  1. Historia bierze za serce, biedy kotek :( Ja mam kota ale takiego pół dzikiego i może dlatego nie do końca mnie lubi a ja jego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się spłakałam czytając ją. Fajnie, że masz kota, chociaż półdzikiego. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Idealny do przemyślenia na ten dzień

      Usuń
  3. Karolinko!
    Jak zwykle bardzo piękny post. Nie mam kota ze względu na Bellusię jednak każde zwierzę jest mi bardzo bliskie. Kociak zawsze był u moich Rodziców. To był kot domowy, rozpieszczany, jadł najlepsze kęski.
    Problem okrucieństwa wobec zwierząt trwa cały czas. To się wynosi z domu. Rodzice znęcają się nad dziećmi, te zaś odpłacają się w ten sam sposób zwierzętom. A polowania dla przyjemności? To nie jest okrucieństwo?
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Pusia też jest rozpieszczana, dobrze karmiona, śpi w najlepsze na kołdrze. Jak nadepnę jej niechcący na ogon albo łapę, to zawsze mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Przecież to też żyje i czuje ból. Dlatego boli mnie, kiedy widzę jak ktoś znęca się nad zwierzętami, które niekiedy są tak ufne, że nie potrafią się obronić. Smutne to, naprawdę.

      Usuń
  4. Karolinko, piękny i naprawdę wzruszający tekst.
    Zgadzam się z Twoim zdaniem odnośnie kotów. Długie lata miałam dachowca, który był niezwykle mądry, czyściutki i przywiązany do mnie. Zupełnie nie zgadzam się ze zdaniem, że koty są fałszywe, zresztą żadne zwierzę takie nie jest. To niestety ludzie miewają takie cechy i przerzucają je na zwierzęta.
    A koty są wspaniałe.
    Serdeczne buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się zdaje, że tą "fałszywość" koty zawdzięczają wymyślonym przez ludzi bajkom. Pusia też jest do mnie bardzo przywiązana. Kiedy słyszy jak wracam z uczelni, to skacze po drzwiach, jakby chciała je otworzyć. A kiedy raz przez przypadek zamknęłam ją na korytarzu, to po kilku chwilach wskoczyła na klamkę i sama sobie otworzyła drzwi. Zachodzę w głowę, skąd ona wiedziała które to. Ale tego chyba nigdy się nie dowiem.

      Usuń
  5. Piszesz że nie ójesteś wrażliwa a ja uważam, że jesteś i to bardzo, czytam od lat Twoje notki i już trochę Cię poznałam.
    Piękne świadectwo, no tak jak zwierzęta tak jak i ludzi zaczynamy dostrzegać kochać, kiedy jest już za późno. Koty mam, są to na prawdę idealiści, ale jak taki przyjdzie wtuli się i zacznie mruczeć to...miód na serce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zwykło się mówić, że jak kot mruczy, to "mówi pacierz" :)

      Usuń
  6. Kiedyś jako młoda dziewczynka miałam kotka. Był bardzo mądry i szybko się uczył. Teraz od dwóch tygodni mam pieska ze schroniska. Uczymy się siebie i bardzo go pokochaliśmy. Zwierzęta są bardzo mądre i więcej rozumieją niż niejeden człowiek.Piękna historia Karolino :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś chciałam mieć psa, ale przy moim aktualnym trybie życia kot jest chyba lepszy. Przynajmniej nie trzeba z nim wychodzić.

      Usuń
  7. piękna historia kota wzruszyła faktycznie... tym bardziej że ja też mam kota ba nawet dwa i to parkę :p
    Kiedy się przeprowadziłam do domku pierwsze co to przybłąkał się mały kociak niestety okazało się że znalazł się właścicel i tzreba było kotka oddać... Synkowie bardz płakali więc dostali nowego kotka od Pani ze wsi niestety po roku zginął... po pół roku jednak znów powstał pomysł by był kotek była okazja pojechaliśmy do inne pani zabraliśmy kocura... po trzech miesiącach pojawiła sie kotka nie wiadomo z kąd po prostu przychodziła miałczała i od niedawna ma obrożę jest już nasza a nasz kot zaakceptował " siostrę "

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam w domu kota, mam trzy psy, ale koty z sąsiedztwa zaglądają do nas. Moja babcia miała takiego Mruczka,który w jej oknie wypatrywał wiosny. Każde zwierzę może być mądre i piękne, to zależy od ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Ciebie Basiu widać garnie się wszystko co żyje :)

      Usuń