Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 15 listopada 2017

616. Bo wszystko musi się od czegoś zaczynać

Lubię historię. Może nie znam jej w jakimś ogromnym zakresie, wszak nie jestem historykiem, wydaje mi się jednak, że z moją wiedzą w tej dziedzinie nie jest tak źle. Najpierw były legendy: ta o Lechu, Czechu i Rusie, i ta o królu Popielu, co go myszy zjadły, ta o Smoku Wawelskim i o Warszawskiej Syrence, ta o założeniu Augustowa i o rzece Wiśle, co wyszła zobaczyć kraj i na końcu połączyła się z Morzem. I jeszcze była taka o królu Kazimierzu Wielkim, co był królem chłopów, królowej Jadwidze, która zostawiła odcisk bucika na kamieniu i o bodących się koziołkach na poznańskim ratuszu. Następnie w drugiej klasie szkoły podstawowej dostałam pod choinkę album z pocztem władców Polski. Piszę "władców", ponieważ jak nam wiadomo, a przynajmniej mam taką nadzieję, Mieszko I był księciem, a nie królem. Zawzięcie wertowałam wtedy kolejne kartki, zaczytując się w kolejne informacje. Nie mogłam doczekać się lekcji historii, które przyszły dwa lata później. Ach, ileż się na nich działo, nauczycielka była prawdziwą pasjonatką tego tematu. Aż w końcu przyszła szkoła średnia i wielkie rozczarowanie, nie tyle programem nauczania ile podejściem nauczycielki do tematu. O ile dotąd nauka historii była dla mnie przyjemnością, o tyle potem istnym koszmarem, a przedmiotu uczyłam się głównie dla siebie, a nie dla ocen. W gruncie rzeczy turysta powinien mieć wiedzę nie tylko z szeroko pojętej geografii, ale też... historii. I chyba tylko dzięki temu przeświadczeniu w ogóle chciało mi się uczyć na więcej niż 3.
Już wielokrotnie tutaj pisałam, że z telewizorem raczej się nie przyjaźnię. Jest jednak kilka programów, dla których go włączam. Jednym z nich są "Wielkie testy" na wszelakie tematy organizowane przez TVP. To całkiem ciekawy sposób na sprawdzenie stanu swojej wiedzy, tym bardziej, że ich tematyka jest bardzo szeroka - od historii, poprzez życiorysy sławnych Polaków, a na zdrowiu i ekonomii kończąc. Tak więc z powodzeniem każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. Testy ostatnio emitowane są w środowe wieczory. 
Dzisiaj również nadawany jest "Wielki test", tym razem jego tematyka będzie dotyczyć Polski Piastów. W sumie zawsze lubiłam czasy z początków naszego państwa. Bo to i Mieszko I przyjmował chrzest, umacniając w ten sposób naszą pozycję w Europie, i chrystianizacja całego kraju, i panowanie Bolesława Chrobrego ze Zjazdem Gnieźnieńskim oraz koronacją, i rozbicie dzielnicowe, i panowanie Władysława Łokietka oraz wspaniałe rządy Kazimierza Wielkiego, wraz z przeniesieniem stolicy do Krakowa. Tak wiele się wtedy działo, chociaż nie zawsze dobrego. 
Ale nie wszystko się pamięta. Dlatego staram się, zwłaszcza przed takimi testami uzupełniać swoją wiedzę. Zgromadzona w czterech segregatorach historia Polski skutecznie mi w tym pomaga. Zresztą jak jeszcze chodziłam do szkoły, nieraz ratowała mnie z opresji ciekawostkami, które w sobie zawierała. Pamiętam minę zaskoczonych historyków - powiem Wam, że bezcenna. Dzisiaj też ją sobie podczytywałam, uzupełniając w ten sposób swoją wiedzę.
Zresztą nie tylko ja... Myślicie, że naprawdę potrafi czytać?

11 komentarzy:

  1. Taaaa, kotki umieją wiele ale nie zwracają sobie tym głowy. Przecież tyle jest ciekawszych rzeczy na świecie, choćby takie ptaszki albo motylki.
    Moja Filusia to zasypia jak tylko przeczyta ze trzy czy cztery strony. No chyba że to jest historia Polski:)
    A co do tek ostatniej to scyzoryk mi się wx kieszeni otwiera co z nią zrobiono w ciągu ostatnich lat (2007-15) w szkołach. Sam wiem bo próbowałem się połapać w podręcznikach podstawowej i gimnazjum ( Natka teraz I LO)
    :(((
    Co do nazwiska ( Twojego) to ładne, chyba coś wspólnego z Węgrami? Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toś teraz wymyślił :). Co prawda mam góralskie korzenie, ale o węgierskich jeszcze nie słyszałam. Serdeczności :)

      Usuń
  2. ja też lubiłam w szkole historie a kotek bardzo ciekawski

    OdpowiedzUsuń
  3. ja to tak po mamie pokochałam historię, że jak ona zostałam historykiem ;) I czasami żałuję, że nie uczę w szkole...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz częściej wykonywana przez nas praca nie ma nic wspólnego z wyuczonym przez nas zawodem. Chociaż dzisiaj też żałuję, że nie poszłam na coś związanego z pedagogiką, bo lubię pracować z dziećmi. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Uwielbiam historię i... uczę matematyki:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. https://youtu.be/YA36QspeWY0
    Tu nie ma czytających, ale koty to ukrywają, bo zaraz znaleźli by się tacy co by chcieli wyslać kota do szkoły
    Pozdrawiam Zbyszek ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Kotek też chce poznać historię:)
    Buziaczki, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń