Kiedy czyta się wspomnienia ludzi, którzy przeżyli rzeź wołyńską, aż włos się jeży na głowie, że człowiek był zdolny do takiego okrucieństwa wobec drugiego człowieka. To straszne ludobójstwo, którego dokonali nacjonaliści ukraińscy głównie na mniejszości polskiej(ale też na Rosjanach, Ukraińcach, Żydach, Ormianach, Czechach i innych narodowościach) zamieszkującej byłe województwo wołyńskie w okresie dwóch lat od lutego 1943 roku. Największe jego nasilenie nastąpiło jednak w lecie 1943 roku i dlatego w lipcu obchodzone są oficjalne uroczystości z nim związane. Co więcej, 2 lata temu Sejm RP w trybie uchwały ustanowił 11 lipca, na pamiątkę tzw. Krwawej Niedzieli, która była kulminacyjnym dniem w rzezi wołyńskiej, Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP", oddając tym samym hołd wszystkim zabitym w wyniku tego ludobójstwa. Do dzisiaj nie jest znana dokładna liczba jej ofiar - szacunkowo zginęło wtedy ok. 50-60 tysięcy Polaków i 2-3 tysiące Ukraińców.
Po ustaleniu 28 września 1939 roku paktu o granicach i przyjaźni między III Rzeszą, a ZSRR, w której ustalono granicę niemiecko-sowiecką na okupowanym terytorium Polski, tereny dawnego województwa wołyńskiego znalazły się w obrębie tego drugiego agresora. W celu uzasadnienia aneksji okupowanych terenów II Rzeczpospolitej, Sowieci w dniu 22 października 1939 roku przeprowadzili fikcyjne wybory do lokalnego Zgromadzenia Ludowego. Pięć dni później Zgromadzenie ludowe Zachodniej Ukrainy ogłosiło włączenie Wołynia w skład Ukraińskiej SRR. Zostało to potwierdzone przez Prezydium Rady Najwyższej w dniu 1 listopada 1939 roku. 1 września 1941 roku utworzono Komisariat Rzeszy Ukraina, do którego po ataku Niemiec na ZSRR został włączony Wołyń. Zgodnie ze swoją polityką wschodnią, Hitler traktował Ukrainę jako zaplecze materialne dla III Rzeszy i właściwie nie przewidywał dla niej innej administracji niż niemiecka. Do jego głównych celów należała eksploatacja gospodarcza, a jej podstawą były wysokie kontyngenty, które nakładano na miejscową ludność.
Po rozpoczęciu masowej zagłady ludności żydowskiej, ukraińska policja pomocnicza rozpoczęła współpracę z SS oraz policją niemiecką podczas obławy w gettach i konwojowaniu Żydów do miejsc egzekucji. W ten sposób zginęło ok. 150 tys. Żydów mieszkających na terenie Wołynia. Ludobójstwo dokonane publicznie na Żydach było kolejnym dowodem na amoralność i "skuteczność" masowych prześladowań i zbrodni dokonywanych instytucjonalnie przez państwa-okupantów i skierowanych przeciw całym grupom narodowościowym lub społeczny. W konsekwencji sprzyjało to obojętności dla przemocy, a następnie zbrodni na masową skalę - ludobójstwa. Tym samym zagłada Żydów stała się dla ukraińskich nacjonalistów przykładem, w jaki sposób można usunąć niewygodnych Polaków.
W wyniku wszelkich represji liczba ludności wołyńskiej spadła z ok. 2,3 mln w sierpniu 1939 r do niecałych 2 mln. w styczniu 1943 roku. W 1942 roku, w odpowiedzi na bezwzględne postępowanie władz niemieckich, nastąpił żywiołowy rozwój ruchu partyzanckiego na Wołyniu. Poza grupami niezwiązanymi z żadną organizacją polityczną i partyzantką radziecką, powstały trzy ukraińskie formacje partyzanckie("pierwsza UPA", oddziały wojskowe OUN-M i drobne oddziały OUN-SD). Najbardziej dynamicznie działały oddziały OUN-SD - jako jedyni zjednoczyli wszystkie ukraińskie partyzanckie formacje zbrojne oraz podjęli natychmiastowe podjęcie walk partyzanckich. W marcu i kwietniu 1943 roku odbyła się masowa dezercja policjantów Ukraińskiej Policji Pomocniczej z terenów Wołynia. Część z nich zasiliła formacje partyzanckie. Dezerterujący policjanci dopuszczali się zbrodni na wybranych Polakach. Był to przedsmak rozpoczęcia walki zbrojnej i usunięcia polskiej ludności z Wołynia. Klęska Niemców w lutym 1943 roku pod Stalingradem oraz perspektywa wkroczenia Armii Czerwonej na teren wschodniej Polski, spowodowały, że obywatele polscy ukraińskiej narodowości brali pod uwagę ponowne wywalczenie niepodległości. OUN bała się sytuacji z czasów I wojny światowej, kiedy porażka Rosji i wyczerpanie Niemiec pozostawiły próżnię wypełnioną przez Polaków. Armia Krajowa poinformowała rząd polski, że w ramach powstania przeciw Niemcom niezbędne będą szybkie działania przeciwko Ukraińcom, zaś Wołyń i Galicję należy poddać okupacji wojskowej.
Plany OUN w czasie wojny oraz polityka narodowościowa, zakładały usunięcie Polaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Planowano wspomóc się w tym prowokowanymi wystąpieniami chłopskimi. Wobec inteligencji chciano zastosować niemiecką politykę, czyli stopniowo się jej pozbyć. Postanowiono prowadzić politykę faktów dokonanych i usunąć Polaków z spornych terenów, aby przed ewentualnymi rozmowami na temat granic, teren ten był jednolity etnicznie. Podczas III konferencji OUN-B w lutym podjęto decyzję o usunięciu wszystkich Polaków z ziem uznawanych przez nich za ukraińskie. Odpowiedzialnym za wydanie rozkazu do udziału UPA w czystce etnicznej jest Dmytro Klaczkiwski ps. "Kłym Sawur", który był dowódcą okręgu UPA-Północ wraz z Wasylem Iwachowem i Iwanem Łytwynczukiem. Klaczkiwski w czerwcu 1943 roku wydał tajną dyrektywę terytorialnego dowództwa UPA na Wołyniu w sprawie przeprowadzenia wielkiej akcji likwidacji polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. Można wyróżnić trzy rodzaje napadów na Polaków:
Generalnie do grudnia 1942 roku miały miejsce mordy na pojedynczych osobach i rodzinach polskich. Ofiary to głównie ci, którzy byli zatrudnieni w niemieckiej administracji rolnej i leśnej oraz ludność wiejska we wschodnich powiatach Wołynia. Za pierwszy masowy mord rzezi wołyńskiej uznaje się masakrę, która miała miejsce 9 lutego 1943 roku w polskiej kolonii Parośla Pierwsza. Zamordowano wówczas 173 Polaków. Następnie w nocy z 26 na 27 marca tego samego roku w Lipnikach zabito co najmniej 179 osób. 23 kwietnia w Janowej Dolinie śmierć zabrała około 600 osób. Maj też nie był spokojny - palono kolejne wsie, a wraz z nimi ich mieszkańców. Fala napadów zapoczątkowana na wschodzie Wołynia przemieszczała się stopniowo w kierunku zachodnim. Mordowanie ludności polskiej na przełomie maja i czerwca rozszerzyła się na powiaty dubieński, łucki i zdołbunowski, a w lipcu objęła wszystkie ziemie Wołynia z wyjątkiem powiatu lubomelskniego.
Największego ludobójstwa dokonano w lecie 1943 roku. Mordy niejednokrotnie miały miejsce w niedziele. Wykorzystywano przy tym fakt, że ludność gromadziła się podczas Mszy w kościołach, toteż często były one otaczane, a wierni torturowani przed śmiercią w nieludzki sposób(np. przecinano ich na pół piłą do drewna). Na 15 lipca Armia Krajowa zaplanowała przeprowadzenie antyukraińskiej akcji, która miała polegać na likwidacji aktywistów OUN-B, a mającej udaremnić akcję przez Ukraińców. Niestety, nikt nie wiedział, że Ukraińcy będą szybsi.
O godzinie 3:00 nad ranem 11 lipca 1943 roku oddziały UPA dokonały pod hasłem "Śmierć Lachom" skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowościach, przeważnie w powiatach horochowskim i włodzimierskim. Swoją rzeź zaczęli od polskiej wsi Gurów, a następnie przenieśli się na Gurów Wielki, Gurów Mały, Wygrankę, Zdżary, Zabłoćce - Sądową, Nowiny, Zagaję, Poryck, Oleń, Orzeszyn, Romanówkę, Lachów, Swojczów. Gucin i inne. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, podczas których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Tym sposobem we wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób, w kolonii Orzeszyn - 270 Polaków, w Sądowej - 580, a w Zagaju na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu. Po otoczeniu wsi, w celu uniemożliwienia ich mieszkańcom ucieczki, dochodziło do rzezi i zniszczeń. Polacy ginęli od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych tego typu rzeczy. Aby uniemożliwić ponowne osiedlenie napadniętych wsi, były one palone. Wcześniej jednak wjeżdżali do nich na furmankach chłopi z sąsiednich wsi ukraińskich i zabierali całe pozostawione mienie. Tego samego dnia rano grupa 20 napastników weszła w czasie Mszy św. do kościoła w Porycku, gdzie w ciągu trzydziestu minut zabito ok. 100 ludzi. Wśród nich były dzieci, kobiety i starcy. Oprócz tego wymordowano wszystkich Polaków mieszkających w Porycku(ok. 200 osób). Główna akcja trwała do 16 lipca. W ciągu całego miesiąca celem napadów stało się co najmniej 530 polskich wsi i osad. Wymordowano przy tym około siedemnastu tysięcy Polaków. Stanowiło to kulminację czystki etnicznej na Wołyniu.
W sierpniu kontynuowano antypolską akcję w miejscowościach, które z różnych przyczyn ludobójstwo ominęło. Początek miesiąca był nawet spokojnie - być może dano Polakom czas na dokończenie żniw, aby zagarnąć gotowe już zbiory. Doszło jedynie do ludobójstwa w Leonówce, podczas którego zginęło ok. 150 Polaków. Do akcji przypominającą tą z 11 lipca doszło w ostatnich dniach sierpnia, kiedy zaatakowano 85 miejscowości. Tym razem obiektem napaści stał się powiat kowelski, włodzimierski i nietknięty dotąd powiat lubomelski. 29 sierpnia przeprowadzono akcję we wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka(powiat lubomielski). W jej wyniku we wsi Wola Ostrowiecka zginęło 529 osób, w tym 220 dzieci w wieku do 14 lat, a we wsi Wola Ostrowiecka 438 osób, w tym 246 dzieci w wieku do 14 lat. Łącznie w sierpniu dokonano napadów na 301 miejscowości i zamordowano co najmniej 8280 Polaków. W drugiej połowie 1943 roku przeprowadzono akcję podziału między ukraińskich chłopów ziem pozostałych po zniszczonych osadach polskich i folwarków.
Po okresie względnego spokoju w październiku i listopadzie, nastąpiły kolejne prześladowania. Szczególnie widoczne one były w czasie świąt Bożego Narodzenia. Grupy UPA, które wspomagała miejscowa ludność ukraińska, uderzyły w skupiska ludności polskiej i bazy samoobrony w powiatach rówieńskim, łuckim, kowelskim oraz włodzimierskim.
Do ostatniej fali napadów na Wołyniu doszło na początku 1944 r. Korzystając z wycofywania się garnizonów niemieckich przed zbliżającą się Armią Czerwoną, oddziały UPA i bojówki OUN zaatakowały pozbawioną obrony polską ludzkość. 2 lutego na drodze między Kuśkowcami Wielkimi, a Śniegorówką pozbawiono życia 129 uchodźców z Łanowic. 13 lutego w kilku miejscowościach położonych w pobliżu Włodzimierza Wołyńskiego zabito łącznie około 140 Polaków. W klasztorze w Wiśniowcu zamordowano zaś ok. 300 osób, w większości kobiet i dzieci. Wiosną 1944 roku oddziały UPA przeniosły ciężar działań na ziemię lwowską i Podole, które były w liczniejszym stopniu zamieszkane przez Polaków niż Wołyń.
Wraz ze wzrostem zagrożenia napadami Ukraińców na polskie wsie, zaczęły powstawać samorzutne pierwsze oddziały samoobrony. Nieliczne, słabo uzbrojone, a ich działalność ograniczała się do patrolowania okolicy i ostrzegania przed atakiem. W 1943 roku powstało ponad 100 ośrodków samoobrony, kierowanych w początkowej fazie ich tworzenia przez władze cywilne. Szczególnie duża baza powstała w rejonie Starej Huty, gdzie 14 wsi utworzyło wspólny system obrony z ośrodkiem dowodzenia w Starej Hucie. Druga duża baza była w Przebrażu. Wieś została zamieniona w obóz warowny, w której siły samoobrony stanowił bastion w składzie 4 kompanii. Mniejsze ośrodki szybo upadły. Tylko z niektórych z nich zdołano przedostać się do większych ośrodków samoobrony. Ponieważ taktyka nie zapobiegła kolejnym mordom, w lipcu Okręgowa Delegatura Rządu na Wołyniu wydała instrukcję o tworzeniu baz samoobrony i oddziałów partyzanckich. Niestety, była to spóźniona inicjatywa, ponieważ ofiarami zbrodni padło już około 300 tys. polskich cywilów. Z pojedynczych placówek samoobrony przetrwało tylko kilkanaście, a w przypadku większych baz samoobrony wspomaganych przez oddziały partyzanckie, na ogólną liczbę 16, UPA rozbiła tylko dwie. W styczniu 1944 roku z oddziałów partyzanckich utworzono 27 Wołyńską Dywizję Piechoty. Co prawda powstanie samoobrony na Wołyniu poważnie ograniczyło rozmiary polskich strat, lecz nie zapobiegło ludobójstwu Polaków.
O tym, co się działo 75 lat temu na odległym Wołyniu opowiada film "Wołyń", który zostanie wyemitowany już za chwilę na TVP1. Osobiście miałam okazję obejrzeć go w kinie i muszę przyznać, że bardzo do mnie przemówił. Zwłaszcza, że pomimo rozszerzonej historii w szkole średniej, temat rzezi wołyńskiej zostało przemilczane. Wiecie, ja rozumiem że za PRL-u "nie wypadało" mówić o tej karcie w historii naszego kraju, ale teraz... A >>tu<< znajdziecie moją recenzję filmu.
Plany OUN w czasie wojny oraz polityka narodowościowa, zakładały usunięcie Polaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Planowano wspomóc się w tym prowokowanymi wystąpieniami chłopskimi. Wobec inteligencji chciano zastosować niemiecką politykę, czyli stopniowo się jej pozbyć. Postanowiono prowadzić politykę faktów dokonanych i usunąć Polaków z spornych terenów, aby przed ewentualnymi rozmowami na temat granic, teren ten był jednolity etnicznie. Podczas III konferencji OUN-B w lutym podjęto decyzję o usunięciu wszystkich Polaków z ziem uznawanych przez nich za ukraińskie. Odpowiedzialnym za wydanie rozkazu do udziału UPA w czystce etnicznej jest Dmytro Klaczkiwski ps. "Kłym Sawur", który był dowódcą okręgu UPA-Północ wraz z Wasylem Iwachowem i Iwanem Łytwynczukiem. Klaczkiwski w czerwcu 1943 roku wydał tajną dyrektywę terytorialnego dowództwa UPA na Wołyniu w sprawie przeprowadzenia wielkiej akcji likwidacji polskiej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. Można wyróżnić trzy rodzaje napadów na Polaków:
- napady na pojedyncze osoby i małe grupki udające się do innych miejscowości albo pracujące w polu lub lesie;
- napady na małe skupiska Polaków, składające się z kilku bądź kilkunastu rodzin zamieszkujących w wsiach lub położonych na uboczu koloniach;
- napady na duże skupiska ludności polskiej, która wymagała skoncentrowania większych sił;
Generalnie do grudnia 1942 roku miały miejsce mordy na pojedynczych osobach i rodzinach polskich. Ofiary to głównie ci, którzy byli zatrudnieni w niemieckiej administracji rolnej i leśnej oraz ludność wiejska we wschodnich powiatach Wołynia. Za pierwszy masowy mord rzezi wołyńskiej uznaje się masakrę, która miała miejsce 9 lutego 1943 roku w polskiej kolonii Parośla Pierwsza. Zamordowano wówczas 173 Polaków. Następnie w nocy z 26 na 27 marca tego samego roku w Lipnikach zabito co najmniej 179 osób. 23 kwietnia w Janowej Dolinie śmierć zabrała około 600 osób. Maj też nie był spokojny - palono kolejne wsie, a wraz z nimi ich mieszkańców. Fala napadów zapoczątkowana na wschodzie Wołynia przemieszczała się stopniowo w kierunku zachodnim. Mordowanie ludności polskiej na przełomie maja i czerwca rozszerzyła się na powiaty dubieński, łucki i zdołbunowski, a w lipcu objęła wszystkie ziemie Wołynia z wyjątkiem powiatu lubomelskniego.
Największego ludobójstwa dokonano w lecie 1943 roku. Mordy niejednokrotnie miały miejsce w niedziele. Wykorzystywano przy tym fakt, że ludność gromadziła się podczas Mszy w kościołach, toteż często były one otaczane, a wierni torturowani przed śmiercią w nieludzki sposób(np. przecinano ich na pół piłą do drewna). Na 15 lipca Armia Krajowa zaplanowała przeprowadzenie antyukraińskiej akcji, która miała polegać na likwidacji aktywistów OUN-B, a mającej udaremnić akcję przez Ukraińców. Niestety, nikt nie wiedział, że Ukraińcy będą szybsi.
O godzinie 3:00 nad ranem 11 lipca 1943 roku oddziały UPA dokonały pod hasłem "Śmierć Lachom" skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowościach, przeważnie w powiatach horochowskim i włodzimierskim. Swoją rzeź zaczęli od polskiej wsi Gurów, a następnie przenieśli się na Gurów Wielki, Gurów Mały, Wygrankę, Zdżary, Zabłoćce - Sądową, Nowiny, Zagaję, Poryck, Oleń, Orzeszyn, Romanówkę, Lachów, Swojczów. Gucin i inne. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, podczas których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Tym sposobem we wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób, w kolonii Orzeszyn - 270 Polaków, w Sądowej - 580, a w Zagaju na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu. Po otoczeniu wsi, w celu uniemożliwienia ich mieszkańcom ucieczki, dochodziło do rzezi i zniszczeń. Polacy ginęli od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych tego typu rzeczy. Aby uniemożliwić ponowne osiedlenie napadniętych wsi, były one palone. Wcześniej jednak wjeżdżali do nich na furmankach chłopi z sąsiednich wsi ukraińskich i zabierali całe pozostawione mienie. Tego samego dnia rano grupa 20 napastników weszła w czasie Mszy św. do kościoła w Porycku, gdzie w ciągu trzydziestu minut zabito ok. 100 ludzi. Wśród nich były dzieci, kobiety i starcy. Oprócz tego wymordowano wszystkich Polaków mieszkających w Porycku(ok. 200 osób). Główna akcja trwała do 16 lipca. W ciągu całego miesiąca celem napadów stało się co najmniej 530 polskich wsi i osad. Wymordowano przy tym około siedemnastu tysięcy Polaków. Stanowiło to kulminację czystki etnicznej na Wołyniu.
W sierpniu kontynuowano antypolską akcję w miejscowościach, które z różnych przyczyn ludobójstwo ominęło. Początek miesiąca był nawet spokojnie - być może dano Polakom czas na dokończenie żniw, aby zagarnąć gotowe już zbiory. Doszło jedynie do ludobójstwa w Leonówce, podczas którego zginęło ok. 150 Polaków. Do akcji przypominającą tą z 11 lipca doszło w ostatnich dniach sierpnia, kiedy zaatakowano 85 miejscowości. Tym razem obiektem napaści stał się powiat kowelski, włodzimierski i nietknięty dotąd powiat lubomelski. 29 sierpnia przeprowadzono akcję we wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka(powiat lubomielski). W jej wyniku we wsi Wola Ostrowiecka zginęło 529 osób, w tym 220 dzieci w wieku do 14 lat, a we wsi Wola Ostrowiecka 438 osób, w tym 246 dzieci w wieku do 14 lat. Łącznie w sierpniu dokonano napadów na 301 miejscowości i zamordowano co najmniej 8280 Polaków. W drugiej połowie 1943 roku przeprowadzono akcję podziału między ukraińskich chłopów ziem pozostałych po zniszczonych osadach polskich i folwarków.
Po okresie względnego spokoju w październiku i listopadzie, nastąpiły kolejne prześladowania. Szczególnie widoczne one były w czasie świąt Bożego Narodzenia. Grupy UPA, które wspomagała miejscowa ludność ukraińska, uderzyły w skupiska ludności polskiej i bazy samoobrony w powiatach rówieńskim, łuckim, kowelskim oraz włodzimierskim.
Do ostatniej fali napadów na Wołyniu doszło na początku 1944 r. Korzystając z wycofywania się garnizonów niemieckich przed zbliżającą się Armią Czerwoną, oddziały UPA i bojówki OUN zaatakowały pozbawioną obrony polską ludzkość. 2 lutego na drodze między Kuśkowcami Wielkimi, a Śniegorówką pozbawiono życia 129 uchodźców z Łanowic. 13 lutego w kilku miejscowościach położonych w pobliżu Włodzimierza Wołyńskiego zabito łącznie około 140 Polaków. W klasztorze w Wiśniowcu zamordowano zaś ok. 300 osób, w większości kobiet i dzieci. Wiosną 1944 roku oddziały UPA przeniosły ciężar działań na ziemię lwowską i Podole, które były w liczniejszym stopniu zamieszkane przez Polaków niż Wołyń.
Wraz ze wzrostem zagrożenia napadami Ukraińców na polskie wsie, zaczęły powstawać samorzutne pierwsze oddziały samoobrony. Nieliczne, słabo uzbrojone, a ich działalność ograniczała się do patrolowania okolicy i ostrzegania przed atakiem. W 1943 roku powstało ponad 100 ośrodków samoobrony, kierowanych w początkowej fazie ich tworzenia przez władze cywilne. Szczególnie duża baza powstała w rejonie Starej Huty, gdzie 14 wsi utworzyło wspólny system obrony z ośrodkiem dowodzenia w Starej Hucie. Druga duża baza była w Przebrażu. Wieś została zamieniona w obóz warowny, w której siły samoobrony stanowił bastion w składzie 4 kompanii. Mniejsze ośrodki szybo upadły. Tylko z niektórych z nich zdołano przedostać się do większych ośrodków samoobrony. Ponieważ taktyka nie zapobiegła kolejnym mordom, w lipcu Okręgowa Delegatura Rządu na Wołyniu wydała instrukcję o tworzeniu baz samoobrony i oddziałów partyzanckich. Niestety, była to spóźniona inicjatywa, ponieważ ofiarami zbrodni padło już około 300 tys. polskich cywilów. Z pojedynczych placówek samoobrony przetrwało tylko kilkanaście, a w przypadku większych baz samoobrony wspomaganych przez oddziały partyzanckie, na ogólną liczbę 16, UPA rozbiła tylko dwie. W styczniu 1944 roku z oddziałów partyzanckich utworzono 27 Wołyńską Dywizję Piechoty. Co prawda powstanie samoobrony na Wołyniu poważnie ograniczyło rozmiary polskich strat, lecz nie zapobiegło ludobójstwu Polaków.
O tym, co się działo 75 lat temu na odległym Wołyniu opowiada film "Wołyń", który zostanie wyemitowany już za chwilę na TVP1. Osobiście miałam okazję obejrzeć go w kinie i muszę przyznać, że bardzo do mnie przemówił. Zwłaszcza, że pomimo rozszerzonej historii w szkole średniej, temat rzezi wołyńskiej zostało przemilczane. Wiecie, ja rozumiem że za PRL-u "nie wypadało" mówić o tej karcie w historii naszego kraju, ale teraz... A >>tu<< znajdziecie moją recenzję filmu.
Niestety wojna to coś najgorszego co istnieje na tym świecie, wojna to czas bezprawia i wszystko złe co siedzi w człowieku dostaje ujście na zewnątrz, wojna to czas sprawdzenia - kim tak naprawdę jestem?
OdpowiedzUsuńNie wybieram się na film. Zapowiedzi i informacje jakie do mnie docierają na temat filmu mnie zniechęciły. Naprawdę aby nakręcić dobry film wcale nie trzeba w nim pokazywać tyle przemocy :/
Pozdrawiam Cię kochana :)
Podobno już ktoś wysłał list z pretensjami do KRRiTu, że za dużo brutalnych scen dla dzieci o tej porze. Tylko nie zwrócono uwagi na to, że niektóre gry są jeszcze bardziej masakryczne...
UsuńWidzę, że many podobne odczucia względem wojny. Pozdrawiam
Napisalam komentarz, ale w tym momencie zniknal caly wpis na blogu, razem z moim komentarzem.
OdpowiedzUsuńA kiedy napisałaś ten komentarz? Bo czasami tak jest, że pisze się komentarz i jakiś chochlik robi coś, co ja nazywam odświeżeniem strony i wtedy cała nasza bazgranina znika...
UsuńObejrzałam wczoraj film "Wołyń" i długo nie umiałam sie uspokoić. Potem śniły mi sie niektóre sceny z tego filmu. Wstrząsajacy, nie do zapomnieniam, sprawiajacy, że chce siewiedziec o tym jak najwiecej. Moze po to aby zrozumieć, wytłumaczyc to sobie jakos, skad w ludziach tyle nienawisci i okrucieństwa? Ale to nie do pojecia. Po prostu groza i zło w najczystszej postaci.
OdpowiedzUsuńZ tym większym zainteresowaniem przeczytałam Twój post o sytuacji politycznej i rzeziach na tamtych terenach.Dziękuję, Karolinko!
Miałam to szczęście, że po obejrzenia "Wołynia" po raz pierwszy nie miałam koszmarów, chociaż sam film niejako mną wstrząsnął. Bo gdy kolejny raz coś oglądamy, to już właściwie wiemy co nas czeka, i nie wiem jak inni, ale ja już całkowicie inaczej podchodzę do filmów.
UsuńTak jak pisałam "o tych rzeczach" jeszcze się nie mówi na lekcjach historii, więc tym bardziej zależało mi, aby przybliżyć Wam co i dlaczego tak się stało :)
Ciężko uwierzyć, że ludzie mogą być zdolni do czegoś takiego. W sumie chciałabym w to nie wierzyć...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Też trudno mi sobie to wszystko wyobrazić. I to sąsiad sąsiada...
UsuńW głowie się nie mieści, że człowiek jest zdolny do takiego okrucieństwa. A historia jest pełna przykładów na to.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Karolinko.
A ile tego typu historii zostało nieodkrytych? Strach pomyśleć. Mam nadzieję, że tego typu historia nigdy już się nie powtórzy tak samo jak nigdy się nie powtórzy piekło holokaustu. Pozdrawiam
UsuńMój mąż miał zamiar oglądać wczoraj film, ale po pewnym czasie oboje nie zdzierżylismy, po prostu nie...
OdpowiedzUsuńZa pierwszym razem też miałam ochotę chwilami wyjść z sali kinowej. Teraz obejrzałam ten film na "większym luzie"(co prawda to nie jest dobre określenie, ale chwilowo nie mogę znaleźć innego"
UsuńNie oglądałam filmu Wołyń.
OdpowiedzUsuńAle mam w rodzinie Wołyniaków i często słuchałam opowieści wuja o tych strasznych rzeczach, które są niewyobrażalne dla nas. O tym trzeba pamiętać i przypominać,aczkolwiek bez nakręcania spirali nienawiści, trudne to bardzo, ale inaczej nie powinno być.
Moja mama wspominała, że wielu jej krewnych, tych którzy walczyli w II wojnie światowej, wspominało coś o UPA, ale nikt szczególnie nie drążył tego tematu, zwłaszcza, że ZSRR był "jedynym naszym przyjacielem"(tak, wiem że to zrobili Ukraińcy, ale w ostateczności Ukraina została wcielona do ZSRR)
UsuńDziękuję Karolinko za swoistą lekcję historii. W głowie się nie mieści jak człowiek człowiekowi może zgotować taki los. Przyznam, że obawiam się o przyszłość, bo obecne pokolenie młodych ludzi nierzadko pozbawione jest empatii.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mogłam Ci chociaż trochę nakreślić genezę tego wszystkiego. Temat niezwykle interesujący, a przy tym - niezbadany i nie do końca odkryty. A empatia współczesnej młodzieży - to temat rzeka. Pozdrawiam
UsuńWołyń oglądałam już w kinach, teraz obejrzałam w tv. Powiem tylko - cieszę się że żyję w tych czasach.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Karolinko:)
Och, przyznam Ci szczerze, że też nie chciałabym żyć w tamtych czasach. Ale człowiek człowiekowi wilkiem...
Usuń