Każdy z nas ma jakieś lęki. Osobiście, z powodu wady wymowy niezbyt lubię rozmawiać przez telefon z obawy przed tym, że nie zostanę zrozumiana przez moich rozmówców. Jedynie z rodziną i bardzo, ale to bardzo bliskimi przyjaciółmi(czyt. 2-4 osoby) rozmawiam na luzie, bo wiadomo, najlepiej znają i rozumieją moją wymowę, ale reszta - słabo mi się robi na samą myśl. Wydawać by się mogło, że problem nie powinien dotyczyć też innych doskonale znających mnie osób. A jednak wątpliwości pojawiają się zawsze wtedy, kiedy mam do nich zatelefonować. Co ciekawe, wolę rozmawiać face to face, chociaż moja mimika daje dużo do życzenia.
Dostałam dzisiaj od prowadzącej scholę wiadomość MMS. Raz, dwa, trzy. Trzy wiadomości, co wzbudziło mój niepokój. Tym bardziej, że nie mogłam odczytać wiadomości, bo, jakby to powiedzieć, jam z tych sto lat za murzynami z techniką. Postanowiłam więc oddzwonić do kobiety, bo wiedziałam że z okazji wspomnienia św. Maksymiliana Kolbe, patrona m.in. elektryków, jej zakład pracy ma wolne. Ale i tak miałam przed tym opór. Nie chciało mi się do niej iść, zresztą nie wiedziałam czy jest w domu, czy też już na wakacjach. SMSa też za bardzo nie lubię pisać. Jednak te trzy wiadomości nie dawało mi spokoju. Postanowiłam zadzwonić. Już, już wybrałam do niej numer telefonu, już, już miałam nacisnąć potwierdzenie, gdy zwątpiłam. I tak z trzy godziny. W końcu się odważyłam i zadzwoniłam.
Oczywiście mój strach był irracjonalny, bo pani B. w 98% mnie rozumie. A nawet gdy czegoś nie zrozumie to po prostu dopyta. Pokrótce opisałam jej całe zdarzenie i zapytałam o co chodzi, bo MMSów ni w ząb nie odczytam na moim telefonie. Ku mojemu zaskoczeniu kobicina zaczęła się tłumaczyć, że ma nowy telefon i nie wie dlaczego wyszedł jej MMS, skoro wysłała sam tekst. Czułam się trochę jak ksiądz na spowiedzi, bo w sumie nie oczekiwałam od niej wytłumaczenia. Ale w końcu usłyszałam, że zbiera skład do śpiewania jutro na Mszy świętej na godzinie 11:00. A przy okazji dowiedziałam się, że jeszcze nikt jej nie dał odpowiedzi. Chyba już wiadomo czemu... Ech, zaskoczona byłam trochę tym, że jeszcze nie jedzie nad morze(o ile w tym roku jedzie), bo zwykle emigrowała w tym terminie. Szybko wytłumaczyłam jej, że mnie raczej nie będzie(chociaż nie powiedziałam dlaczego) i życząc dobrej nocy, rozłączyłam się.
Czego ja się tak bałam? Nie mam bladego pojęcia. Przecież babka i wysłuchała mnie i powiedziała co i jak. Wiele bezpodstawnych lęków siedzi w mojej głowie. Staram się z nimi walczyć, ale czy kiedyś uda mi się je zwyciężyć? Nie wiem.
Jutro kolejny bieg, tym razem na 5 kilometrów ulicami Oświęcimia. Mam nadzieję, że podołam temu wyzwaniu, że wygram sama ze sobą. Wiadomo, że nigdy nie dorównam z wiadomych względów sprawnym biegaczom, ale dla mnie liczy się sam udział, przełamanie kolejnej bariery. Trzymajcie za mnie Kochani kciuki.
A ja nie za bardzo lubię rozmowy na żywo czy przez telefon z nieznajomymi, bo moja nieśmiałość mnie zżera. Jak dzwoniłem w zeszłym roku do jednej z firm, gdzie miałem skierowanie od urzędu pracy to chyba z dziesięć minut się zbierałem, wyszukiwałem jakieś wymówki, żeby tylko zrobić to później. Okazało się ostatecznie, że nikt mnie nie zjadł, ani nic. :)
OdpowiedzUsuńCzasem tak to jest z tą techniką. Ktoś może nie mieć możliwości odbierania jakichś tam wiadomości i robi się problem. Rodzicielka ma właśnie taką sytuację, od czasu do czasu jakaś koleżanka chce jej wysłać MMS-a, a nie da się ze względu na wiek telefonu. Od razu pojawia się kwestia dzwonienia, by wyjaśniać sprawę i tak w kółko właściwie.
O, to powodzenia życzę, sam to może bym przeszedł tyle kilometrów, ale o bieganiu na tyle nie ma mowy. Chociaż w gimnazjum nawet lubiłem dłuższe biegi, na przykład przez pół godziny w kółko. A potem mi minęło.
Wszystko zrobiłem jak zawsze z tym jogurtem, tylko dosypałem sobie wielką ilość musli. Pewnie w ten sposób zwiększyłem masę całości i wydawało mi się, że jogurt się nie skończy. :)
Wolę chyba zwykły jogurt, bo smakowe mają dla mnie posmak chemiczny w sobie.
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
O widzisz, i zagadka niekończącego się jogurtu została rozwiązana :). Czasami jak wyciągam telefon w miejscu publicznym to czuję się jak kosmitka. Bo wszyscy są ze smartfonami najnowszej generacji w ręce, a ja tutaj jak gdyby nigdy nic wyciągam "cegiełkę". Z lękiem przed dzwonieniem walczę, ale z różnym skutkiem.
UsuńOj Karolino..lęk wcale nie jest irracjonalny. Wcale. Ma mocne, głęboko w przeszłość wchodzące korzenie. Jest prawdziwy, na ile może być prawdziwa emocja. Nikt z nas nie lubi czuć się innym od reszty. I nie ważne, czy masz faktyczną niedyspozycję, czy wymyśloną. Lęk przed oceną przez innych...dlatego tak bardzo nie spodobał mi się program Lady i nie znoszę wszelkich reality show, bo tam właśnie uczy się ludzi oceniania innych...a przecież nic tak na prawdę o nich nie wiemy. Więc najlepiej zrozumieć, czego tak naprawdę się boję...zrozumienie pomaga zniwelować ten lęk.
OdpowiedzUsuńW sumie to nie do końca jest lęk przed oceną przez innych ale przed tym, że nie zrozumieją co do nich mówię
UsuńTylko po wierzchu....głębiej. Dużo głębiej....
UsuńKażdy z nas ma z tyłu głowy jakiś lęk. Jedyna metoda to po prostu trzeba się przełamywać. Np ja mam ogromny lęk wysokości, w górach jednak wjechałam kolejką na sam szczyt. Okazało się, że żyję, jestem silniejsza, nic złego się nie stało. Lęków nie wolno pielęgnować. Także brawo, i trzymam kciuki za bieg:)
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Czasami mam wrażenie, że całe nasze życie składa się z walki z naszymi lękami i słabościami. Ale to od nas zależy czy z tej walki wyjdziemy zwycięsko, czy też od razu się poddamy
UsuńJa mialam podobne leki na poczatku pobytu w Niemczech, bo o ile na zywo jakos tam sobie radzilam, tak balam sie, ze przez telefon nie zrozumiem, o co rozmowcy chodzi. Teraz juz idzie gladko.
OdpowiedzUsuńMysle, ze i Ty w koncu oswoisz sie i przestaniesz bac, bo przeciez trening czyni mistrza.
W Niemczech to chybabym ze strachu nie wypowiedziała ani słowa
UsuńTrudno się pozbyć swoich lęków choć często są bezpodstawne. I wcale nie trzeba być niepełnosprawnym żeby je mieć :) Ty Karolinko pięknie pokonujesz bariery choć pewnie wiele Cię to kosztuje. Ważne, że z każdą próbą czujemy się silniejsi. Trzymam mocno kciuki za dzisiejszy bieg i cieplutko pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńStaram się pokonywać swoje bariery, chociaż z różnym tego skutkiem
UsuńZawsze boimy się, póki nie sprawdzimy...
OdpowiedzUsuńPowodzenia w przełamywaniu kolejnych lęków:-)
Gorzej jak coś sprawdzimy i w dalszym ciągu mamy przed tym lęk
UsuńMoja siostra "boi się telefonu" Długo się zastanawia zanim zadzwoni w jakiejś sprawie do urzędu czy gdzieś śmiejemy się ze ją telefon gryzie
OdpowiedzUsuńOch to tak jak ja - zastanawiam się i zastanawiam zanim wykręcę dany numer
UsuńKarolinko, świetnie, że potrafisz przełamywać swoje lęki.
OdpowiedzUsuńŚciskam.
Nie powiedziałabym, że potrafię je przełamać. Ale walczę z tym ciągle
UsuńTeż nie lubię rozmawiać przez telefon, bom bardzo nieśmiała :). Czasem mam opór nawet wtedy, gdy dzwonię do dalszych znajomych.
OdpowiedzUsuńAle najważniejsze to umieć pokonywać trudności. Mam nadzieję, że dzisiejszy bieg pójdzie Ci jak najlepiej.
Czyli wiesz co czuję kiedy mam zadzwonić do kogoś, kto nie jest moją najbliższą rodziną :)
UsuńRównież nie przepadam za rozmową telefoniczną, chociaż z innych względów.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w biegu!
Każdy ma swoje własne lęki :)
Usuń