Przez kilka ostatnich dni Komitet ONZ do spraw Praw Osób z niepełnosprawnościami obradował nad sprawozdaniem polskiego rządu z wdrażania Konwencji o prawach tychże osób. Jednym z postulatów było zniesienie ubezwłasnowolnienia dla nich.
No właśnie to wideo nie daje mi spokoju. Bo o ile jestem w stanie zgodzić się ze zrezygnowaniem z ubezwłasnowolnienia osób niepełnosprawnych ruchowo(chociaż szczerze powiedziawszy nie spotkałam się jeszcze z takim przypadkiem, wyłączając osoby całkowicie sparaliżowane, z którymi mimo wszystko nie ma trwałego kontaktu), o tyle z ubezwłasnowolnieniem osób niepełnosprawnych umysłowo, a szczególnie w stopniu znacznym, już nie.
Na sam początek pozwolę sobie przybliżyć Wam czym jest niepełnosprawność w stopniu znacznym(bo o takim jest mowa w powyższym filmiku). Dawniej ten rodzaj upośledzenia znany był pod nazwą "idiotyzm". Jest to rozwój psychiczny osoby dorosłej na poziomie sześcioletniego dziecka, zaś jej poziom IQ wynosi od 20 do 34. Osoby dotknięte tym rodzajem upośledzenia umysłowego są w stanie opanować samoobsługę i przy stałej opiece wykonywać się podstawowych czynności domowych, nie są jednak w stanie wyuczyć się zawodu. Jeden z moich wykładowców określił ich kiedyś obrazowo jako wieczne dzieci. Bo po trochu tak odbierają świat. A ubezwłasnowolnia ich się nie dla własnego widzi mi się ale dla ich i ich najbliższych dobra.
Ubezwłasnowolnienie jest to natomiast częściowe lub całkowite. Osoba, która ukończyła 13 lat może zostać ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli w wyniku choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego lub innego rodzaju zaburzeń(np. alkoholu, narkomanii) nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem. Taka osoba pozostaje pod władzą rodzicielską, bądź władzą wyznaczonego przez sąd opiekuna. Czynności prawne dokonywane przez osobę ubezwłasnowolnioną są nieważne, z wyjątkiem umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego. Inaczej mówiąc osoba ubezwłasnowolniona może sama kupić sobie coś do jedzenia, czy też bilet na komunikację miejską, ale biletu na dłuższą podróż, czy też np. radia za 100 złotych już nie. A nawet jeżeli uda im się nabyć je, to opiekun prawny po udowodnieniu że dana osoba jest ubezwłasnowolniona będzie mógł zwrócić je. Nie mówię już o wszelkich podpisach na papierach, bo wedle prawa są one nieważne i to opiekun prawny reprezentuje swojego podopiecznego we wszelkich urzędach itp. Zresztą wyobrażacie sobie sześcioletniego malucha w pełni świadomie podpisującego np. potwierdzenie przelewu bądź głosującego na głowę państwa? Bo ja nie. A przecież musimy pamiętać, że ludzie niepełnosprawni umysłowo w stopniu znacznym mają właśnie taką mentalność, nawet w dorosłym życiu. Podejrzewam też, że większość moich przyjaciół niepełnosprawnych umysłowo w stopniu umiarkowanym jest ubezwłasnowolniona, przynajmniej częściowo. I to nie koniecznie z wygody, ale dla ich i ich rodzin bezpieczeństwa.
Zresztą samo ubezwłasnowolnienie nie jest takie hop siup. Sprawy takie należą do właściwości sądów okręgowych, gdzie rozpoznawane są w składzie trzech sędziów zawodowych. Właściwy miejscowo jest sąd miejsca osoby, której dotyczy wniosek o ubezwłasnowolnienie, zaś w przypadku jego braku - sąd miejsca jej pobytu. Wniosek o ubezwłasnowolnienie może być zgłoszony przez małżonka osoby, której on dotycz, jej krewni w linii prostej, rodzeństwo, przedstawiciel ustawowy lub prokurator. Kto zgłasza wniosek o ubezwłasnowolnienie działając w złej wierze lub działając lekkomyślnie podlega karze grzywny do 1000 zł. Osobę której dotyczy wniosek należy wysłuchać po wszczęciu postępowania. Wysłuchanie powinno odbyć się w obecności biegłego psychologa oraz biegłego lekarza psychiatry lub neurologa. Orzeczenie ubezwłasnowolnienia obowiązuje aż do jego uchylenia lub zmiany. Istnieje też możliwość uchylenia z urzędu przez sąd orzeczenia o ubezwłasnowolnieniu w przypadku ustania przyczyn, dla których zostało orzeczone.
I na koniec, aby w pełni zrozumieć po co ubezwładnia się osoby niepełnosprawne umysłowo przytoczę przykład z życia wzięty(a raczej z programów interwencyjnych), który na zajęciach z prawa cywilnego został nam przytoczony. Pewien niepełnosprawny umysłowo mężczyzna "sprzedał" dom w którym mieszkał z rodzicami jakiemuś podstępnemu sąsiadami, nawet sam nie wiedział za ile, miał tylko pokazać palcami ile banknotów dostał. Zawarta pomiędzy mężczyznami umowa jest ważna, bo ten niepełnosprawny, niemówiący składnie mężczyzna, który nawet nie zdawał sobie sprawy co robi, złożył jakiś tam zygzak na umowie, a skoro nie został ubezwłasnowolniony to ta umowa jest ważna. Potem podobno matka tego mężczyzny płakała, że gdyby wiedziała, że tak się stanie, to już dawno by go ubezwłasnowolniła... Nie wiem jak skończyła się ta historia, czy udało się tą umowę jakoś unieważnić w każdym razie pokazuje, że nie zawsze da się wszystko przewidzieć, rodzice też nie zawsze są w stanie upilnować swoich upośledzonych dzieci, a takie ubezwłasnowolnienie zapobiega właśnie tego typu tragedią... Więc czy naprawdę powinniśmy walczyć o jego wzniesienie we wszystkich przypadkach?
znam osoby, które walczyły o ubezwłasnowolnienie dorosłego mężczyzny, który strasznie pił. Przepijał wszystko, do tego jego zdrowie było dramatyczne. Co jakiś czas udawało się go przekonać do odwyku, ale uciekał po góra 3 dniach, potrafił pieszo wrócić 200 km, byleby wrócić do kumpli. Sąd 3 razy wniosek odrzucał. 4 był znów w sądzie, za późno, bo mężczyzna zapił się na śmierć - zimą, nie miał ogrzewania, bo wiadomo, trzeba było kupić wódkę. Nie rozumiem takich sytuacji, wiadomo było,że po 20 latach picia w dzień dzień taka osoba, wymaga pomocy i je mózg nie działa sprawnie. A sąd uznał,że może pić dalej, a na przymusowy odwyk się nie nadaje. Smutne.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z sądem. To nie był niepełnosprawny mężczyzna, nie piszesz, że był niepełnosprawny umysłowo. To było zwykły alkoholik. I to był jego wybór. I konsekwencje.
Usuńnapisałam,że po 20 latach upijania się w dzień dzień, nie był już w pełni sprawny umysłowo. Przykłady? Nie pamiętał gdzie mieszka,jego córka mieszkała za granicą i miała 35 lat, a on chodził po nią do przedszkola i żądał wydania córki. Okradał swoją rodzinę, potrafił siekierą porąbać szafę bo niby w środku są pieniądze. Zimą wychodził w piżamie na ulicę, odkręcał gaz i zapominał,że chciał ugotować zupę. Tu chodziło o chwilowe ubezwłasnowolnienie, by siłą zatrzymać go na odwyku, bo jednak alkohol potrafi zamienić mózg w galaretę....
UsuńNie uda się nic zmienić na siłę. Odwyk na siłę nie działa. Po 20 latach nałogowego palenia papierosów też mózg nie działa tak jak trzeba :-) I po 20 latach nałogowych zakupów, bo takie zaburzenie jest, i po 20 latach grania nałogowo w gry itp. Ale to są problemy psychologiczne, nie niepełnosprawność umysłowa. O to pewnie sądowi chodziło. Psycholog i terapia, a nie ubezwłasnowalnianie. Tylko osoba musi chcieć. Jak nie chce, jej sprawa.
UsuńW notatce chodzi o ubezwłasnowolnienie osób upośledzonych umysłowo w stopniu znacznym, bo to o zniesienie tego miała się ubiegać owa komisja
UsuńTak Karolino. Zrozumiałyśmy. My tu sobie obok pogadałyśmy na temat alkoholików i innych problemów. Twoja notka zainspirowała :-)
UsuńNie wspomniałaś też o ciążach, a to temat ważny.
OdpowiedzUsuńJakbym zaczęła rozpisywać się o ciążach, to by mi wyszedł cały elaborat
UsuńPracowalam w Polsce w szkole specjalnej, mialam wiec do czynienia z dziecmi o roznym stopniu niepelnosprawnosci umyslowej. Charakterystyczny dla dzieci starszych, co zreszta potwierdzila dyrektorka placowki, byl wzmozony poped seksualny. Moze nie byl on wiekszy niz u przecietnego czlowieka, jednak te dzieci zupelnie nad nim nie panowaly, przez co wydawac sie mogl wiekszy. Przyczyna rodzi skutek, a osoby niepelnosprawne rodzily dzieci, czesto tak samo opoznione i chore, jak one. Nie chcialabym tu uchodzic za kata, nie jestem tez zwolennikiem nazistowskiej eugeniki, ale w takich przypadkach, czy nie powinno sie tych ludzi w pore ubezplodnic? Bo jedynie ubezwlasnowolnienie nie zapobiegnie nieszczesciu.
OdpowiedzUsuńPanterko, ok. tylko przekonaj do tego ONZ, który uważa Twoje zdanie za pogwałcenie praw człowieka(czy coś w tą deseń)
UsuńEh no dokładnie tak jak mówisz. Przecież te "wieczne dzieci" nie podejmą nigdy pracy i nie pójdą świadomie głosować, więc czy ktoś im coś odbiera?
OdpowiedzUsuńDziękuję, cieszę się, że podzielasz moje myślenie. Dziękuję, że odwiedziłeś mój blog, pozostawiłeś po sobie ślad i oczywiście zapraszam ponownie w moje skromne progi.
UsuńWszystko powinno być szyte na miarę, także przepisy, a urzędnicy nie są zwolnieni od myślenia...
OdpowiedzUsuńOj, czasami mam wrażenie, że jednak są z niego zwolnieni
UsuńPrzecież piszę o ubezwłasnowolnieniu osób upośledzonych umysłowo w stopniu znacznym, a nie o wszelkich innych przypadkach. Nie wrzucaj wszystkiego do jednego worka
OdpowiedzUsuń