Któż z nas nie słyszał o słynnym Opactwie Westminster w Londynie? Katedrze, w której od wieków odbywała się koronacja głów Wielkiej Brytanii, czy też pogrzeby znanych osobistości(ostatnio był to chyba Stephen Hawking). Mało kto jednak wie, że w katedrze znajduje się też pewien polski, bardzo istotny akcent. W kaplicy Królewskich Sił Powietrznych co uważniejsze oko wypatrzy na wielkim witrażu niepozorne samoloty z Dywizjonu 303 oraz 302, gdzie nie gdzie widnieją także polskie orły oraz charakterystyczne biało-czerwone flagi. Niestety nie mam zdjęcia tego przepięknego witrażu(w katedrze jest zakaz robienia zdjęć), a i internet nie ma go chyba w swoich zasobach, więc musicie uwierzyć mi na słowo.
Polską waleczność w tzw. bitwie o Anglię chyba najbardziej rozsławił polski pisarz i podróżnik, Arkady Fiedler, w głośnej książce "Dywizjon 303", która przez wiele, wiele lat gościła w kanonie lektur szkolnych. Materiałem na książkę były rozmowy jej autora z polskimi lotnikami biorącymi udział w operacji. "Dywizjon 303" został wydany dwa lata po pamiętnej bitwie i był niezwykle pozytywnie odebrany przez społeczność. Doszło do tego, że książka była tłumaczona na wiele języków, tak aby inne kraje mogły poznać historię polskich asów lotnictwa tamtego okresu.
Historia została przeniesiona na ekran przez anglików w 1969 roku jako film pt. "Dywizjon 303". W ostatnim czasie jednak weszły do kin dwie nowe produkcje opowiadające o bitwie stoczonej w Anglii na przełomie lata i jesieni 1940 roku - "303. Bitwa o Anglię"(o której nota bene dowiedziałam się dopiero dzisiaj) oraz "Dywizjon 303. Historia prawdziwa"(którą dla równowagi miałam przyjemność dzisiaj zobaczyć).
Jeżeli ktoś zadałby mi pytanie, czy czegoś szczególnego spodziewam się po filmie, odpowiedziałabym, że chyba niczego. Nie ukrywajmy, większość współczesnych filmów historycznych opiewa wątek miłosny, a wydarzenia historyczne są tylko tłem. Nie twierdzę, że takie przedstawienie pewnych faktów jest złe, jednak czasami mam wrażenie, że fikcyjne wątki zbyt bardzo przyćmiewają te autentyczne. Tym razem było jednak całkiem inaczej.
Film rozpoczyna się sceną, kiedy jeden z lotników stacjonujących w Anglii zostaje podpuszczony przez kolegów do tego, aby zasiadł do sterów zupełnie nieznanego mu myśliwca. Nie chcąc wyjść na mięczaka, młodzieniec siada za sterami samolotu i odpala silnik. Ku zdziwieniu pozostałych doskonale sobie radzi z pilotowaniem. Jednak w pewnym momencie nadlatuje znienacka niemiecki samolot i zaczyna ostrzeliwać polskiego pilota, któremu udaje się uciec. Obserwujący wszystko angielscy piloci są pod wrażeniem umiejętności polskich kolegów. Jednak dowództwo nie jest przychylne przyjęcia ich w swoje szeregi. Wyłania się jednak pomysł, aby polscy piloci brali udział w walkach, dopóki ich angielscy koledzy nie zostaną odpowiednio wyszkoleni. Wszyscy myślą, że Polacy szybko zostaną zestrzeleni przez niemieckich myśliwców, tymczasem z każdą kolejną walką rosną oni w siłę. Zaczyna być o nich coraz bardziej głośno, a swoją potęgą przyćmiewają nawet Anglików. Z czasem stają się coraz bardziej sławni, a ich dokonania przechodzą do światowej legendy.
Tak jak już wcześniej pisałam, bardzo mi się podobało to, że wreszcie wątek miłosny nie był na pierwszym planie. To znaczy ogólnie był, ale jako wątek poboczny. Podobały mi się też same sceny walki - były bardzo realistyczne, chociaż chwilami było wyraźnie widać, że wiele rzeczy jest zrobionych komputerowo. Chciało mi się też śmiać z niektórych aktorów - Jan Wieczorkowski, Antonii Królikowski, Maciej Zakościelny, Piotr Adamczyk... Który to już film wojenny z ich udziałem? Ale tego chyba się nie przeskoczy...

Churchill pięknie mówił o polskich pilotach, ale gdy już skończyła się wojna, to byli traktowani w Wielkiej Brytanii jak zło konieczne. Pomogli pokonać Niemców, zrobili swoje i powinni opuścić Anglię..
OdpowiedzUsuńA polscy piloci byli naprawdę znakomici. Potrafili strzelać do Niemców z odległości kilkudziesięciu metrów, co dla Anglików było szaleństwem. Zresztą mówiło się, że polski pilot poleci nawet na drzwiach od stodoły ;)
Filmu nie widziałem, ale chętnie bym obejrzał.
Pozdrawiam:)
Jak zwykle dokonania Polaków z czasem zostały zapomniane...
UsuńJeszcze nie widziałam, ale zamierzam...
OdpowiedzUsuńChyba jest ku temu najlepsza okazja, bo podejrzewam, że to już ostatnie dni, kiedy film jest wyświetlany w kinach :)
UsuńKarolinko, nie widziałam jeszcze filmu i...nie wiem, czy chcę zobaczyć. Jakoś tak zawsze po obejrzeniu filmów na podstawie lubianych przez mnie książek czuję niedosyt albo rozczarowanie...
OdpowiedzUsuńBuziaczki.
Rozumiem, zresztą w większości ekranizacji filmowych mam podobnie, teraz jednak wyjątkowo nie miałam zbyt mieszanych uczuć :)
UsuńMinęła już cała wieczność od czasów gdy czytałam tę lekturę, ale zapadła mi na długo w pamięć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Też czytałam tą książkę, ale jakoś specjalnie mnie nie wzruszyła. Była raczej neutralna w moim odbiorze
UsuńPolscy piloci piękne dali świadectwo!
OdpowiedzUsuńDokładnie - pozytywnie zaskoczyli angielskich żołnierzy swoją postawą.
UsuńNie widziałam filmu ale książka owszem - jest mi znana. Takie fakty należy pamiętać :)
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu Karolinko.
:)
UsuńPolscy piloci byli wyjątkowymi bohaterami.
OdpowiedzUsuńPrzypuszczam, że w każdej w rodzinnej biblioteczce był Dywizjon 303
A film? mnie się podobał. Nie lubię ostrych wojennych filmów.
Pozdrawiam:)
W mojej domowej biblioteczce do dzisiaj jest ta pozycja. Też nie lubię ostrych filmów wojennych.
UsuńŚciskam mocno!
Polecam obejrzeć "Czas mroku". Winston dostał literacką Nagrodę Nobla, umiał celnie mówić i pisać , a w dodatku był odważny. Co za człowiek !!
OdpowiedzUsuńNie widziałam jeszcze. Dzięki za podrzucenie kolejnego tytułu do obejrzenia
Usuń