Jutro czeka mnie kolejny bieg na 5 km, tym razem w sąsiednim S-cu. Podobnie jak dwa miesiące temu, także i jutro nie pobiegnę po jakieś miejsce, bo takie nastawienie byłoby w moim przypadku przynajmniej dziwne, ale chcę poprawić wynik. W sierpniu w Oświęcimiu przebiegłam ten dystans w niecałe 50 minut. Teraz chcę, aby czas był chociaż tyci, tyci lepszy. W końcu wróciłam do treningów z lekkiej(planuję jeszcze wrócić do pływania, ale to chyba dopiero na wiosnę) z trenerem, a więc wiadomo że jest inaczej, niż bym biegała sama sobie. Tu coś poprawi, tam skrytykuje, ale wszystko staram się przyjąć na klatę.
Przez to, że bieg zaplanowany jest od godziny 9:00(odprawa zawodników) do godziny 16:30(oficjalne zakończenie imprezy) nie będzie mnie na Mszy świętej na godzinie 10:00, na której śpiewamy razem ze scholą. Trochę mi żal, bo dzisiaj na porannej próbie pani B. oznajmiła nam, że na zakończenie zaśpiewamy "Zaufaj Panu już dziś" z repertuaru Magdy Anioł.
Od jakiegoś czasu ćwiczymy tą piosenkę z podziałem na rolę. I nawet mi przypadł w udziale jeden wers - "Jak być dobrym powiedz mi, kiedy świat jest taki zły? Zaufaj Panu już dziś!". Jeszcze do dzisiejszego poranka sądziłam, że mam to tylko tak, ot sobie. Co by mi smutno nie było. Aż tu nagle do moich uszu dotarło:
- Z. śpiewa wers trzeci, Lolek... Kurcze, szkoda Karolina, że cię jutro nie ma, bo ten czwarty wers wychodzi ci naprawdę super.
- Czyli mam rozumieć, że ten fragment będzie już mój? - zapytałam nieco niepewnie.
- Oczywiście...
No proszę, musiało minąć jedenaście lat mojej obecności w scholi, aby ktoś dostrzegł moje starania. Jasne, na Eurowizję raczej nie pojadę, ale czasami warto coś robić sercem niż rozumem. Na próbie jednak zaśpiewałam swoją kwestię(jutro po prostu ktoś mnie zastąpi) i to do mikrofonu. Co ciekawe, zaczęliśmy już ćwiczyć repertuar na adwent, chociaż do tego okresu jest jeszcze troszeczkę czasu. Na koniec dzieciaki dostały po kosteczce czekolady, a ja, z powodu mojej alergii - mandarynkę(na którą nota bene też mam alergię). No ale liczą się intencję, prawda? Potem jeszcze trochę pomogłam pani B. uporządkować dekoracje różańcowe, a raczej obwiędłe kwiaty(myślicie, że księża się kapną, że kilka z nich wylądowało w koszu?) i można było wracać do domu. Jeszcze trochę pogadałam z panią B., która akurat szła na ryneczek znajdujący się na moim osiedlu. Na koniec upewniłam się, czy na pewno ten czwarty wers piosenki jest mój i pożegnawszy się(a przy okazji usłyszawszy życzenia powodzenia podczas jutrzejszego biegu) ruszyłam do domu.
Oczywiście długo w nim nie posiedziałam długo, bo i z kolejną rodziną do odwiedzenia byłam umówiona, i musiałam na mieście załatwić kilka spraw... Ale na ciepłą herbatę znalazłam czas. I jakoś tak bardziej mi smakowała... A może to ze szczęścia, że ktoś mnie docenił?
Trzymam zatem kciuki za pobicie wlasnego rekordu!
OdpowiedzUsuńNo i nie wiem, czy został on pobity, bo do dzisiaj nie ma nigdzie wglądu w uzyskany czas :/. Ale spokojnie, będą kolejne biegi :)
UsuńPięknie Karolinko, że starania zostały docenione. Powodzenia podczas biegu.:)
OdpowiedzUsuńLepiej późno niż wcale :)
Usuńpowodzenia na biegu!
OdpowiedzUsuńNo i cierpliwość popłaca;)
okularnicawkapciach.wordpress.com
O tak, 11 lat czekania popłaciło :). Pozdrawiam serdecznie
UsuńBiegnij kochana po zwycięstwo, najważniejsze, żebyś Ty znała swoją wartość!
OdpowiedzUsuńTrudno znać swoją wartość, kiedy cały czas spychanym się było na bok. Na szczęście od kilku lat ten trend się zmienia, na plus oczywiście!
Usuńtrzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuń:*
UsuńCzekamy na relację :)
OdpowiedzUsuńRelacja musi być :)
UsuńTrzymam kciuki, Karolinko.
OdpowiedzUsuń:*
UsuńNa pewno już po biegu. Podziwiam Cię za takie przedsięwzięcia, bo jak kiedyś pisałam, ja nie dałabym rady nawet 200 metrów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Karolinko:)
Dziękuję. Ale Aniu, myślę, że wszystko leży gdzieś po środku - Ty nie przebiegniesz 200 metrów, a ja nie zrobię tak wspaniałych kartek jak Ty :). Równowaga jakaś musi być :)
UsuńSuper,że jesteś wybitnym głosem, myślę, że to sukces :-)
OdpowiedzUsuńEch, daleko mi do wybitnego głosu(chociaż jak sobie tak myślę, to w pewnym sensie mam wybitny głos - ale w zupełnie innym kierunku (:). A jednocześnie miło mi, że mimo wszystko zostałam zauważona i doceniona.
Usuń