Wolne od treningów postanowiłam wykorzystać na wprowadzenie arkuszy ze spotkań z rodzinami w ramach "SzP" do systemu. Od zeszłego roku wiele się zmieniło w elektronicznym formularzu, moim zdaniem na plus. Co prawda sam formularz jest w zupełnie innej formie niż te 12 miesięcy temu, ale według mnie wszystko jest w nim jasne i klarowne(i nie rozumiem roszczeń liderki co do tego, że imiona członków rodziny mają być zawsze zmienione w celu zapewnienia jej anonimowości). W tym roku mniej jest do wypełnienia w samym opisie rodziny - kilka informacji uzupełnia się automatycznie na podstawie wcześniejszego wpisania danych do formularza.
Jak wiecie, w tym roku grzecznie acz stanowczo podziękowałam liderce za bycie z nią w parze. I był to strzał w dziesiątkę. Byłam w duecie z takim wolontariuszem z mojego osiedla z którym doskonale się dogadywałam. Chociaż żaden z nas nie ma samochodu, u rodzin z reguły byliśmy na czas(ze zmotoryzowaną liderką ZAWSZE byłam spóźniona, co niesamowicie mnie irytowało, bo nie cierpię się spóźniać, zwłaszcza kiedy mam możliwość podjechania samochodem). A mieliśmy ich 6, co było dla mnie niezłym wyzwaniem i społecznym, i logistycznym.
Społecznym, bo do każdej rodziny trzeba było zadzwonić i się umówić, co przy wadzie wymowy jest nie lada wyzwaniem. Logistycznym, bo oprócz tego, że nie jesteśmy z J. zmotoryzowani i w wielu przypadkach trzeba było dojechać do rodziny, to przecież mamy jeszcze życie poza wolontariatem w "Sz.P.". Ale chociaż liderka "nie wyobrażała" sobie tego wszystkiego w moim wykonaniu, to jednak dałam, a raczej daliśmy z J. radę.
Wszystkie 6 rodzin zakwalifikowaliśmy do programu. Bo przecież rodzina z 7 dzieci nie musi być patologiczna*(gdyby tak było, to moi dziadkowie tylko z takich by pochodzili), a posiadanie telewizora czy też komputera w momencie, kiedy leży się w domu w stanie terminalnym, czy też po prostu jest się niepełnosprawnym, nie musi być zachcianką**, a "oknem na świat", czy też pomocą w nauce. Z drugiej strony tylko jedna z odwiedzonych przez nas rodzin miała większe wymagania(tutaj przyda się jakaś firma, bo wątpię, aby prywatna osoba im sprostała, ale akurat firmy stanowią większość darczyńców), potrzeby reszty były raczej niewielkie. Węgiel na zimę, nowa pralka, krzesło obrotowe dla dziecka*** - temu naprawdę można sprostać. Do tego jakaś żywność z dłuższym okresem przydatności, chemia. Tutaj naprawdę niewiele trzeba. Rozmowy przeprowadzone z rodzinami były bardzo otwarte i sympatyczne. I tylko podczas jednej z nich miałam łzy w oczach. No, może nie podczas samej rozmowy, ale po wyjściu od rodziny. Bo często myślimy sobie, że nasze życie jest niesprawiedliwe, ale nie zawsze zauważamy, że sąsiadka ma większe problemy od nas. Albo, że problemy w rodzinie obok sprawiły, że kilkunastoletnie dziecko dorosło o wiele szybciej, niż przewiduje jego metryka. A wtedy miałam okazję rozmawiać z najbardziej dojrzałą trzynastolatką, jaką spotkałam w życiu. Jej historia przypomina trochę moją, więc może dlatego poczułam do niej aż taką sympatię. I wiem, że jej rodzinie, a zwłaszcza jej samej, potrzebna jest pomoc na dłuższą metę. Będziemy próbować ją wciągnąć do "A.P.", zobaczymy co z tego wyjdzie.
I w końcu przygotowanie opisu, a raczej jego środkowej części. Bo wstęp i zakończenie "pisze się" samo. Wreszcie miałam wolną rękę co do tego, jakie informacje w nim zamieszczę. Rok temu liderka mi to narzucała według siebie(a potem musiałam zmieniać nawet i cały opis). Teraz J. nie wtrącał się w to, co w nim zamieszczę. I mam nadzieję, że nie będzie się też wtrącał w moich darczyńców jak J.(liderka) w zeszłym roku. Mam też nadzieję, że opisy przejdą u tej osoby, co sprawdza je w bazie. A jeżeli już potrzebne będą zmiany, to kosmetyczne. I jeszcze, że wszystkie rodziny znajdą darczyńców, którzy spełnią ich potrzeby. I że te święta będą dla nich chociaż trochę radosne.
* rok temu pierwsza odwiedzona przeze mnie i przez liderkę rodzina miała status wielodzietnej, po wyjściu od niej J. nazwała ją "patologiczną", co uderzyło mnie do głębi, według mnie nie powinna jej tak dosadnie oceniać
** Liderka podczas wrześniowego spotkania organizacyjnego stwierdziła, że tego typu prośby są tylko zachciankami i powinny automatycznie dyskwalifikować rodzinę z programu, to kolejna jej wypowiedź, która mną zatrzęsła
*** oczywiście to są potrzeby różnych rodzin, a nie jednej
Cieszę się Karolinko że byłaś asertywna, teraz Twoje działania są o wiele skuteczniejsze, a przy tym przyjemniejsze.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Życzę Ci Kochana jak najlepszego zdrowia abyś mogła jak najdłużej pomagać ludziom. :) Jesteś niesamowita [wielkie serce] dla Ciebie :)
OdpowiedzUsuńPięknie, że pomagasz, tak od ❤️
OdpowiedzUsuńZdrówka życzę i jak najlepszych relacji międzyludzkich 🤗
To prawda, łatwiej nam wysyłać kasę na różne akcje, niż zrobić sąsiadce zakupy...
OdpowiedzUsuńBrawo, można było się spodziewać, że z kimś innym w parze niż niemiła liderka poradzisz sobie doskonale. :)
OdpowiedzUsuńTeż znam rodzinę, gdzie od niedawna jest ósme dziecko. Wszyscy wkoło (co nie znają ich bliżej) twierdzą, że to patologia. A ja wiem, że tak nie jest, może nie mają milionów na koncie, jednak widać zżycie się ze sobą wszystkich członków rodziny, miłość i wzajemny szacunek. Też denerwują mnie takie powierzchowne oceny.
OdpowiedzUsuńChyba nie mam szans na jakąś rutynę. Bo niedługo kończę staż, pewnie znajdę sobie coś zupełnie innego do roboty. Czas pokaże.
Pozdrawiam!
Jesteś dzielna Karolinko, asertywność bardzo w życiu pomaga.
OdpowiedzUsuńUściski.
Dawno mnie nie było, dziś zaglądam, czytam i taka radość mnie ogarnęła ! Masz wielkie serce Karolinko, a jak pewnie czytałaś u mnie, współczucie jest najważniejsze. O i patrz, tak jest, że jak człowiek coś przeżyje to rozumie bardziej kogoś w takiej sytuacji. Ta dziewczynka ma wielkie szczęście, że do Ciebie trafiła.
OdpowiedzUsuńZa tydzień mamy kolejną imprezę charytatywną, dla samotnych matek, co o nich pisałam , a to znak,że idą święta, hehe. Pewnie już mój żebrak ucieszy się z zupy? A ja się ucieszę,że ją przywiozę. Magia świąt ! Uściski serdeczne :-) o i buziaki :-)
Krzesło obrotowe to zachcianka? Jak łatwo osądzać innych...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, kochana.
Ja zrobiłam ogromny zakup świąteczny w Fundacji Kocia Mama i mam co zapakować pod Choinkę i wiem że kasa za te drobiazgi naprawdę pomoże 💓
OdpowiedzUsuńPS. W szkole Młodego robią różne zbiórki do różnych domów pomocy - też fajna inicjatywa