Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 13 listopada 2019

1056. W ekspresowym tempie

- Godzilla, podejdziesz ze mną do pani D. - zapytałam dzisiaj nieśmiało moją najlepszą koleżankę. Godzilla to oczywiście pseudonim wymyślony na potrzeby bloga, w rzeczywistych kontaktach 
 - No, ale sama nie możesz? - odparła Godzilla wpatrzona w ekran swojego smartphone.
 - Właśnie trochę się jej boję... - powiedziałam niepewnie.
 - ??? - mina Godzilli mówiła sama za siebie.
 - Wiesz, kogo jak kogo, ale ciebie to chyba ona lubi - wtrąciła się do rozmowy Chihuahua tłumiąc śmiech.
 - Ta, mam wrażenie, że właśnie zacznie z niej wychodzić prawdziwa osobowość. Jak na mnie huknie, to potem będę się bała do niej przychodzić - Godzilla aż uderzyła się na te słowa ręką w czoło.
 - Rany. Coś ty jej zrobiła?
 - Właściwie to nic, tylko mój ostatni e-meil mógł ją nieźle wyprowadzić z równowagi.
 - Idź z nią, bo widzisz, że zaraz jajko zniesie z tego zdenerwowania - jęknęła Chihuahua siadając na krześle. A my z Godzillą poszłyśmy do sekretariatu po papiery. Gdybym wtedy wiedziała, że to wszystko skończy się ze śmiechem, to pewnie tak bym się nie stresowała. 
Nawet nie spodziewałam się, że niektóre ważne dla mnie sprawy załatwię w tak ekspresowym tempie. Wręcz przeciwnie, spodziewałam się, że będą się one ciągnęły za mną jak długie, zimowe wieczory.
Gdzieś tydzień temu, po dłuższych poszukiwaniach, znalazłam wreszcie sosnowiecki OIK i zaszłam do tamtejszych kadr z zapytaniem, czy mogę się u nich zatrzymać na 120 godzin. Sympatyczna pani z kadr poinformowała mnie, że u nich jako tako to nie bardzo, ale poradziła, żebym podjechała do podlegającego pod nich Środowiskowego Domu Samopomocy i tam zapytała. Niestety, ani tego, ani następnego dnia nie miałam na to czasu.
Dopiero w środę podjechałam we wskazane miejsce. Krótka rozmowa z kierowniczką placówki, wymiana informacji i uzyskanie zgody. Wieczorem tego samego dnia wysłałam na sekretariat trochę pokrętnego meila z danymi, na które powinni mi wypisać papiery. Bo w sumie kierowniczka ŚDSu nie umiała mi odpowiedzieć, na czy umowa ma być wypisana na nich, czy też na Centrum Zarządzania Placówkami, gdzie mieści się też OIK. Było dosyć późno, kiedy to zrobiłam, dlatego w czwartek nawet tam nie zaglądałam. W piątek też nie(w myśl zasady, że na wypisanie papierów mają ok. tygodnia).
Dopiero wczoraj poprosiłam Godzillę, żeby awaryjnie ze mną poszła do pani D. Teoretycznie papiery powinny być już wypisane, ale ten meil naprawdę był bardzo chaotyczny i mógł być źle zrozumiany. Ale z drugiej strony przynajmniej była okazja, aby wytłumaczyć jej to, co mogło być niezrozumiałe.
Wchodzimy więc do sekretariatu. Pani D. była chyba zaskoczona, ale od razu powiedziała mi, że papiery to czekają na mnie już od czwartku(w sumie zbytnio by mnie to nie zbawiło, bo dopiero dzisiaj miałam czas na zawiezienie ich). I nawet nie miała chyba większych problemów z rozpracowaniem adresu ŚDS-u.
 - Panikara - powiedziała z politowaniem Godzilla, kiedy wyszłyśmy z sekretariatu.
 - Serio myślałam, że będzie bardziej się czepiać...
 - Litości... - Godzilla aż wzniosła oczu do góry - czy ty nigdy nie zrozumiesz, że ona ma do ciebie słabość.
Wzruszyłam ramionami, bo co miałam zrobić.
Dzisiaj natomiast z samego rana podjechałam do CZPu zawieść papiery. W pokoju kadr przyjęli moje dokumenty, a jednocześnie zaznaczyli, że na razie dyrektor nie podpisze ich, ponieważ go nie ma. Byłam święcie przekonana, że nie będzie go cały dzień, a nawet i dłużej. Dlatego byłam szczerze zaskoczona, kiedy zadzwoniono do mnie po 14 z informacją, że wszystko jest już załatwione, a ja mam w poniedziałek zgłosić się do SDŚ-u w sprawie uzgodnienia co i jak.
Ekspresowe tempo, nie powiem, że nie...

14 komentarzy:

  1. Moja serdeczna koleżanka poradziła mi kiedyś, żebym martwiła się wtedy, kiedy pojawi się sytuacja ku temu. Abym nie denerwowała się wcześniej bo po co? Po co na zapas się denerwować jeśli nie będzie powodu? A jak pojawi się powód to wtedy będzie czas na denerwowanie się. Polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazwyczaj martwimy się na zapas, jak widać nie warto :)
    Uściski Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zamartwianie na zapas często towarzyszy nam kobietom, takimi jesteśmy panikarami i wrazliwcami.
    Pomyślnego nowego tygodnia kochana oraz milutkiej niedzieli życzę 🌞🍁🧡🍰☕🤗

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprawdziło się powiedzenie, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja się uczę nie martwić aż tak na zapas:)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś za bardzo zakładasz z góry przegraną...jak nie Ty!

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam taki charakter,że denerwuję się na zapas, ale stara się z tym walczyć. Myślę, ze z wiekiem jest lepiej :).
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miłe zaskoczenie! Ja każdemu radzę by nie martwił się na zapas, bo się nie opłaca:-))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam do rzeczywistości podobne podejście. Zawsze zakładam, że coś będzie trwało długo, że coś się nie uda, a jak się uda to będzie z pewnością nie tak, jak być powinno... Strasznie to męczące.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasami jak myślimy że potrwa nie wiadomo ile- to jest miłe rozczarowanie i na odwrót. W tygodniu zapisywałam się do rehabilitanta i łał grudzień a liczyłam że usg zrobię od ręki i zdziwko mam się dowiadywać kiedy będą zapisy na następny rok ...;)
    pozdrawiam -więcej wiary w siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Te pseudonimy na potrzeby bloga są boskie :D

    OdpowiedzUsuń