Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 27 lutego 2020

1103. Rozważania wielkopostne 2020: Grzech pierwszy - Pycha

7 grzechów głównych - to hasło, pod jakim w trakcie Wielkiego Tygodnia publikowane były w zeszłym roku teksty o 7 zjawiskach, które często dotykają nas, Polaków. Opisywane były z nieoczywistej strony, czasem luźno związanej z fundamentalnym grzechem. Celem tego zabiegu było pobudzenie czytelników do refleksji. W moim przypadku udało im się to w stu procentach. Dlatego postanowiłam się nimi z Wami podzielić. Mam cichą nadzieję, że i w Waszym przypadku efekt będzie podobny. A że na czele grzechów głównych stoi pycha, to właśnie od niej zaczniemy nasze tegoroczne wielkopostne rozważania.

Pycha? 80 proc. badanych uważa, że są ponadprzeciętni. "Przecież to niemożliwe".

Autor tekstu: Marcin Kozłowski
14.04.2019

- Jeśli zapyta pan grupę ludzi, czy uważają swój poziom inteligencji za ponadprzeciętny, to zapewniam Pana: większość powie, że owszem. Generalnie wydaje nam się, że jesteśmy lepsi niż przeciętna. Absurdalne, bo przecież nie jest możliwe, by tak było w rzeczywistości - mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Jarosław Kulbat, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.
Marcin Kozłowski, Gazeta.pl: Być pysznym, to tak naprawdę być jakim?
Dr Jarosław Kulbat, psycholog społeczny, Uniwersytet PWPS we Wrocławiu: To zachowywać się zarozumiale, z poczuciem bycia lepszym od innej osoby lub osób. Wynika to z nadmiernie wysokiej samooceny. Samoocenę można interpretować nie tylko w kategoriach indywidualnych, czyli tego, jak ja patrzę na siebie, ale również w kategoriach grupowych: jak "my" patrzymy na "nich". W związku z tym jeśli przedstawiciele danych grup porównują się ze sobą, to każdy z nich stwierdza, że jest od drugiej lepszy. Przykład: pychą ze strony kierowcy drogiego samochodu może być ignorowanie tych, którzy mają gorsze auta. I tak naprawdę się dzieje. Są badania, które mówią, że gdy światło zmienia się na zielone, to im gorsze auto stoi tuż przed sygnalizatorem, tym szybciej można się spodziewać, że inne zaczną na nie trąbić, by jak najszybciej ruszyło. Co więcej, w innych badaniach stwierdzono, że właściciele lepszych i droższych marek aut mają większą skłonność do łamania przepisów, na przykład zatrzymania się w miejscu niedozwolonym czy wymuszania pierwszeństwa.
M. K.: Na jakich podstawach budujemy poczucie własnej wartości?
Dr J. K.: Z badań wynika, że to pięć głównych filarów: zdolności i sukcesy osobiste, udane związki i relacje międzyludzkie, umiejętności społeczne, czyli np. zdolność nawiązywania znajomości, samoakceptacja i poczuciu bycia lepszym, czyli przeświadczenie o byciu mądrzejszym, posiadania ponadprzeciętnych zdolności.
M.K.: Każdy jest pyszny z natury?
Dr J. K.: Jeśli zapyta pan grupę ludzi, czy uważają swój poziom inteligencji za ponadprzeciętny, to zapewniam pana: większość powie, że owszem. W Stanach Zjednoczonych z tego założenia wychodzi ok. 80 proc. badanych. Osoby przekonane o tym, że są wyjątkowo bystre, w rzeczywistości aż tak bardzo bystre nie są. Generalnie wydaje nam się, że jesteśmy lepsi niż przeciętna. Absurdalne, bo przecież nie jest możliwe, aby tak było w rzeczywistości.
Prof. Zbigniew Mikołejko wzbudził kilka lat temu sporą sensację pisząc o matkach z dziecięcymi wózkami, oczekujących specjalnego traktowania. Zwrócił uwagę na to, że niektóre osoby wychodzą z założenia, że skoro są matkami, to im się należy. To też objaw ich pychy. Podobnie jest ze starszymi ludźmi, którzy oczekują tego, że ktoś ustąpi im miejsca w autobusie. Ich oczekiwania oczywiście często są uzasadnione, bo takie osoby bywają fizycznie słabe, schorowane. Jeśli natomiast taki ktoś uważa, że powinien usiąść tylko dlatego, że jest starszy, to automatycznie stawia się na wyższej pozycji od innych.
M. K.: Wydawało mi się dotychczas, że zjawisko pychy dotyka głównie ludzi bogatych, wykształconych.
Dr J. K.: Rzeczywiście, ze względu na moje wykształcenie i charakter pracy funkcjonuję w specyficznym "bąblu kulturowym", któremu czasem trudno oprzeć się pokusie manifestowania swojej wyższości: intelektualnej, moralnej nad innymi. I stąd niektórzy wyznają poglądy, że to właśnie oni powinni lepiej zarabiać, mieć lepszą pracę. Wśród szkoleniowców krąży anegdota: jeśli grupie sprzedawców samochodów nie podoba się prelegent, pytają: "a ile pan sprzedał w swoim życiu samochodów?". Dla nich to miara wartości danej osoby.
Konsekwencją pychy może być pogarda, dlatego objawem zbyt wysokiego mniemania o sobie może być również to, w jaki sposób niektórzy traktują kasjerki w sklepach, kelnerów, ulotkarzy. Pamiętajmy jednak, że pycha to uniwersalny mechanizm. Dotyka wszystkich grup. I jest to mimowolne.
M. K.: Jakie jeszcze mogą być to grupy?
Dr J. K.: Nawet te najprostsze: wysokim wydaje się, że są bardziej wartościowi od niskich, jasnoskórzy uważają się za lepszych od czarnoskórych, kobiety od mężczyzn. I odwrotnie. Widać to również w podejściu niektórych osób do obcokrajowców: "My jesteśmy lepsi, bo to nasz kraj, ty jesteś tu na innych zasadach". Konsekwentnie podtrzymujemy, bronimy i podwyższamy poczucie własnej wartości.
Czasami dochodzi wręcz do kuriozalnych sytuacji. W badaniach dzieli się ludzi na dwa zespoły: dajmy na to, wielbicieli malarza abstrakcjonisty Kandinsky'ego i wielbicieli innego malarza - Pollocka. O przynależności do tych grup decyduje jedynie rzut monetą. Okazuje się potem, że wielbiciele jednego z malarzy uważają tych drugich za gorszych. W prawdziwy życiu te podziały są oczywiście bardziej oczywiste.
M. K.: Mówi pan, że pyszni są wszyscy, ale przecież niektórzy aż porażają swoją skromnością.
Dr J. K.: Nie wszyscy jawnie okazują swoje poczucie bycia lepszym. Pamiętajmy, że w polskiej kulturze obowiązują normy skromności. Mówi się przecież, że nie wolno przesadzać w entuzjastycznych opiniach na swój temat. Dlatego też wiele osób ma w różnych codziennych sytuacjach ciche przekonanie o swojej wyższości, ale nie mówi o tym na głos. Doświadczenie pychy niekoniecznie oznacza, że znajdzie to ujście w zachowaniu i słowach.
M. K.: Mam wrażenie, że dla niektórych powodem do odczuwania wyższości są ich trudne życiowe doświadczenia. "Co ty wiesz o życiu, ja się tyle nacierpiałem" lub "Haruję dniami i nocami, nie mam czasu na nic".
Dr J. K.: Sami decydujemy, co staje się składnikiem poczucia naszej własnej wartości. To kultura podpowiada, jakie cechy charakteru, umysłu są szczególnie cenne. I jeśli ktoś nie może się niczym pochwalić na innych polach, bo nie jest ani bogaty, ani bystry, ani nie odnosi sukcesów, to będzie szukać innego wymiaru definiowania siebie. Cierpienie może być takim przykładem, dzięki temu ludzie mogą myśleć o sobie w sposób wyjątkowy.
M. K.: Czy pycha zawsze jest czymś złym?
Dr J. K.: Pycha kojarzona jest też z hardością, czyli przeciwstawieniem się presji z zewnątrz. Idąc tym tropem, można powiedzieć, że na ludzi o wysokim mniemaniu o sobie trudno wywierać wpływ. Takie osoby nie boją się nawiązywać nowych znajomości, są śmiałe w swoich działaniach, wykazują się nawet pewną brawurą. Taki ktoś podejmie wyzwanie, bo przecież wierzy w swoje ponadprzeciętne zdolności, a dzięki temu ma szanse na sukces. Tego osoba skromna, niepyszna nie zrobi, pozbawiając się przy tym wielu okazji.
M. K.: Mówiąc o pysze nie sposób chyba nie wspomnieć o wątku politycznym.
Dr J. K.: W świecie politycznym także to funkcjonuje, chociażby podział na "dobrych patriotów" i "złych patriotów". Dochodzi do konfliktów między zwaśnionymi grupami, każda z nich niejako mówi: "my jesteśmy mądrzejsi od was, wy jesteście ciemni". Członkowie grup przeciwnych wydają nam się gorsi pod wieloma względami.
M. K.: To znaczy, że jak głosuję na PiS lub na PO, to uważam wyborców konkurencyjnej partii za mniej wartościowych?
Dr J. K.: Nie trzeba pytać o przykłady, to oczywiste. Każda strona przedstawia inną stronę w negatywnych barwach. Poczucie wyższości jest nieuchronnym elementem konfliktu. Jeśli nie zbudujemy platformy porozumienia, trudno będzie ten konflikt przezwyciężyć.
M. K.: Tylko jak w praktyce taką platformę zbudować>
Dr J. K.: Potrzebny byłby wybitny przywódca, który mógłby zjednoczyć naród. Dla niektórych takim przywódcą był prezydent USA Barack Obama, dla innych premier Kanady Justin Trudeau. Kluczowe byłoby wskazanie wspólnego celu, który byłby ważny dla jednej i dla drugiej grupy. To jednak utopijne myślenie.
M. K.: Pyszni są nie tylko wyborcy, ale również, a może przede wszystkim, politycy. Widać to na polskim i zagranicznym podwórku. Jak to się stało, że Donald Trump, polityk o niezwykle wysokim mniemaniu o sobie, dyskredytujący swoich przeciwników w sposób spektakularny, przekonał do siebie ludzi i został prezydentem USA? Przecież ludzi pysznych się nie lubi.
Dr J. K.: Co do zasady, nie bardzo lubię mówić o politykach, bo to zazwyczaj oznacza zajęcie określonego stanowiska.
Proszę jednak pamiętać, że to, czy jest się skutecznym, zależy od tego, kto nas będzie obserwować. To,  że panu się wydaje, że jakiś polityk jest zarozumiały, nie oznacza, że inna osoba będzie go tak postrzegać. Nie jest żadnym zaskoczeniem, że politycy dostosowują swoje wizerunki do oczekiwań wyborców. To ma cel strategiczny, robi się badania i sprawdza, czego elektorat chce. Zadaniem polityka jest wtedy zaprezentowanie się w ten sposób, by przemówić do jak największej grupy ludzi. Do jednych może to  trafić, do innych nie.
M. K.: Czy pycha mogła być powodem np. Brexitu i nieoczekiwanego zwycięstwa Donalda Trumpa? Wcześniej elity polityczne nie dostrzegały, co mówią do nich zwykli obywatele, z czego są niezadowoleni, czego tak naprawdę oczekują.
Dr J. K.: W życiu politycznym funkcjonuje już od dawna kultowa fraza "ciemny lud to kupi". Odzwierciedla on cynizm polityków, którzy są przekonani o tym, że wszystko wiedzą lepiej, bo są wybrani przez naród, bo są kompetentni. I wtedy ta arogancja może prowadzić do zaskoczeń. Komentatorzy dziwią się, dlaczego dana osoba lub dana partia ma tak wysokie poparcie, a powód jest prosty: po prostu trafia do wyborców. Nagle okazuje się, że "ciemny lud" wcale tego wszystkiego nie kupuje.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24615318,pycha-wsrod-polakow-my-jestesmy-od-was-madrzejsi-wy-jestescie.html

Mój komentarz: Pycha jest nieodłącznym elementem ludzkiej egzystencji. Tak jak w zamieszczonym wywiadzie powiedział dr Jarosław Kulbat, nie ma człowieka, który nie uważa, że nie jest w jakiejś dziedzinie lepszy od innych. Odrobina pychy w człowieku nie jest jednak niczym złym - to dzięki niej startujemy w konkursach, dzielimy się naszym zdaniem i przemyśleniami, czy choćby publikujemy na blogu własną twórczość. Niejednokrotnie wpływa to na zachwyt innych osób, zmianę sposobu ich myślenia, postrzegania świata. Jednak granica pomiędzy "dopuszczalną" pychą, a taką, która przeobraża się w coś złego jest bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć. Lekceważenie innych, narzucanie im ciągle swojego zdania, niedostrzeganie innych, chęć bycia w centrum uwagi - to tylko niektóre pozycje z tej listy. Każdy z nas chce być doceniany i lubiany, jednak nie każdy umie się upokorzyć, przyznać do błędu, przyznać, że nie jest we wszystkim najlepszy. Zamiast tego odwraca wszystko tak, aby w dalszym ciągu być na piedestale. Ale z tego piedestału prędzej czy później się spadnie. A upadek może być bardzo bolesny...
Czy walczę z pychą, która we mnie siedzi? Oczywiście, że tak! Przynajmniej się staram. Nie jest to łatwe w świecie, który dąży do doskonałości, wymaga wielu przemyśleń. Przede wszystkim staram się nie żyć w przeświadczeniu, że jestem najlepsza, a na pewno nie we wszystkim. To cholernie trudne, np. przy wysokich wynikach w nauce, a jednak z tyłu głowy mam, że są osoby mądrzejsze ode mnie: moi rodzice, nauczyciele, koledzy. Zresztą według mnie od ocen ważniejsza jest zdobyta wiedza. Tutaj trudniej się konkuruje, bo każdy może wyrażać swoje zdanie, ale przyznawaniu komuś racji wiąże się z pokorą. Staram się też motywować innych do działania, a jednocześnie nie lubię być stawiana za wzór do naśladowania. Oj, to dopiero jest narzędzie pychy. Zawsze wtedy mówię, że są lepsi ode mnie. Jest jeszcze wiele innych sposobów na tłumienie nadmiernej pychy, ale na razie tylko to mi przychodzi do głowy.

Dzisiaj pogrążam się też w smutku po przeczytaniu wiadomości o śmierci aktora Pawła Królikowskiego. Szkoda, wielka szkoda, ale jak widać, śmierć nikogo nie omija...

10 komentarzy:

  1. Świetny temat Karolinko. Tyle lat pracowałam z różnymi ludźmi i mam w tym względzie wiele przemyśleń. Niestety...ludziom się wydaje...i przerost pychy powoduje, że są zamknięci na dobre i skuteczne uwagi.Ale to nie pychy boję się u ludzi, boję się zazdrości- to ona czyni najwięcej krzywd, ale i o tym pisać będziesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, pycha to grzech wielu osób, szczególnie pycha wzrasta razem z wzrostem stanu konta
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle, 80% ludzi ponadprzeciętnych :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pycha, a pewność siebie w danym działaniu, to dwie różne rzeczy. Ale fakt jest taki, że wielu pychą swą przesłania sobie swoje błędy (także myśleniowe).
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam ludzi pokornych i od nich trzeba się uczyć... Nigdy by o sobie nie powiedzieli że są mądrzy itp mimo że w moich oczach są... już pokora to mądrość.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami trudno odróżnić pychę od zdrowej pewności siebie i świadomości swoich zalet... Ale czasami nawet u siebie można ją wyraźnie dostrzec. Chociaż po przeczytaniu wywiadu muszę stwierdzić, że wydaje się całkiem naturalna...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanowiłam się poważnie w czym jestem lepsza od innych i...nie znalazłam, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie na darmo pycha stoi na pierwszym miejscu wśród grzechów głównych - jest źródłem wielu innych grzechów. No i pycha nie ma nic wspólnego ze zdrowym poczuciem własnej wartości.
    A swoją drogą cieszę się na ten cykl, Karolinko - z przyjemnością będę czytać.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z poprzedniczkami że pycha i zdrowa pewność siebie to różne cechy:)))Kiedy jednak stracimy kontrolę to pycha może być bardzo niebezpieczna.Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Pycha! dziś niestety zbyt częsta cecha ludzka!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń