Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 15 kwietnia 2020

1134. Czego nie wiemy o patogenach

Dziękuję Wam wszystkim za słowa pod poprzednią notatką. Wywołały one nieśmiały uśmiech na mojej twarzy. A jednocześnie cieszę się, że podobają Wam się moje bohomaziki. Ja jednak zawsze jestem krytyczna wobec swojej twórczości i uważam, że to czy tamto mogło być lepsze. 
Jakiś czas temu w "Świecie Wiedzy"(nr 3/2020) pojawił się bardzo ciekawy, jak dla mnie, artykuł dotyczący finansowania przez państwa prac nad mikrobami będącymi zdolnymi do zdziesiątkowania ludzkości. Nie wiem ile jest w niej prawdy w odniesieniu do aktualnej sytuacji, tym bardziej że jestem daleka od wszelkich teorii spiskowych, aczkolwiek zaciekawił mnie on od strony biologicznej. Zatrważające dla mnie jest też to, że ludzie sami dążą do produkcji patogenów zdolnych unicestwić wiele istnień. Ale cóż, człowiek człowiekowi wilkiem

Od tygodni wielu z nas zastanawia się, skąd się wziął sprawca ogólnoświatowej paniki, koronawirus o "kryptonimie" 2019-nCoV. Początkowo twierdzono, że przeniósł się ze zwierząt na ludzi(podobnie jak wirus HIV) na terenie targu z owocami morza w Wuhan, niewielkiego miasta położonego w Chinach. Przeczyć może temu jednak artykuł z prestiżowego tygodnia medycznego "The Lancet", w którym poinformowano, że ani pierwszy pacjent, ani 12 z 41 najwcześniej zakażonych nie miało wcześniej kontaktu z tym miejscem.
Publikacja podsyciła krążące od pewnego czasu w mediach teorie spiskowe. Nie jest tajemnicą, że w Wuhan mieści się Instytut Wirusologii, które mieści laboratorium najwyższego stopnia bezpieczeństwa biologicznego. Prowadzi się tam badania nad najbardziej śmiercionośnymi drobnoustrojami, takimi jak wirus ebola i SARS(który też należy do grupy koronawirusów). Co więcej, niektóre laboratoria w instytucie mogły być zaangażowane w tajny chiński program prac nad bronią biologiczną, stąd wysnuto przypuszczenie, że wirus 2019-NCoV mógł się z niego wydostać albo w drodze wycieku, albo poprzez niezauważalną infekcję pracownika. Dodatkowo. nie trudno się domyślić, że rząd chiński raczej nie przyznałby się do przypadkowego wywołania epidemii na taką skalę. W dodatku w finansowanych przez rząd instytucjach cały czas opracowywane są śmiercionośne mikroby, dużo groźniejsze od tego z Wuhan. Rodzi się pytanie - "dlaczego?".
Kto czytał "Inferno" autorstwa Dana Browna na pewno kojarzą postać Bertranda Zobrista, milionera i naukowca, który postanawia uratować ludzkość. Misja wymaga nie tylko poświęcenia własnej kariery, ale i życia. Problem w tym, że do osiągnięcia tego zamiaru niezbędna jest redukcja światowej populacji - nawet o 1/3. Źródłem zagrożenia dla ludzkości jest bowiem ona sama, która zaczęła rozmnażać się w niekontrolowanym tempie. Naukowiec z matematyczną dokładnością dowodzi, że Ziemia nie sprosta wyzwaniom, jakie niesie za sobą przyrost naturalny(chodzi głównie o skażenie środowiska oraz wyczerpanie się zasobów naturalnych). Dlatego stwarza wirus, który ma temu zapobiec i zamierza go uwolnić w jednym z najgęściej zaludnionych części Europy*. Mimo wszystko fabuła ma zabarwienie optymistyczne - władza jest w niej po "dobrej stronie mocy" i stara się pokrzyżować plany szaleńca. Niestety, rzeczywistość bywa dużo bardziej straszliwa.
Z wielu raportów przedstawianych przez znaczące instytucje wynika, że naszej planecie faktycznie grozi kryzys związany z jej przeludnieniem. Jednocześnie internet aż huczy od teorii mówiących o spisku elit przeciwko ludzkości, próbując zmniejszyć jej liczebność m.in. za pomocą wirusów wyprodukowanych w tajnych laboratoriach. Czy jedną z takich broni miałby być 2019-nCoV, który miałby na celu nie tylko zapobiegnięcie katastrofie naturalnej, ale i wzmocnienie kontroli nad społeczeństwem.
Tego typu hipotezy mogą wydawać się absurdalne, do czasu, aż nie uświadomimy sobie, że do niedawna ludzkie życie miało bardzo niską cenę. Zaledwie 80 lat temu w jednym z najbardziej "cywilizowanych" krajów świata istniała już machina przemysłowej likwidacji całych narodów. W słynnym manifeście z 1909 roku futuryści ogłosili wojnę jako "jedyną higienę świata". Nie dostrzegali jednak potencjału, jaki posiadają wirusy i bakterie - żaden konflikt na świecie nie pochłonęły tyle ofiar, ile największe epidemie.
We wrześniu 2011 roku wirusolog z Centrum Medycznego Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie, prof. Ron Fouchier, ogłosił światu, że udało mu się stworzyć jeden z najgroźniejszych patogenów, jakie zna medycyna. Inny naukowiec, prof. Paul Keim, stwierdził, że "w porównaniu z tym mikrobem wąglik w ogóle nie jest straszny". Śmiercionośny mikrob powstał w niesamowicie prosty sposób - wystarczyło kilka mutacji wirusa H5N1, aby stworzyć szybko rozprzestrzeniającego się zabójcę. W eksperymencie przeprowadzonym przez Fouchiera atakował on fretki, organizmy modelowe, wykorzystywane w badaniach laboratoryjnych jako "zamienniki" człowieka. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że odpowiednio zmodyfikowany czynnik chorobotwórczy wykazałby w przypadku gatunku ludzkiego. H5N1 jest szczepem wirusa ptasiej grypy, o której było głośno kilkanaście lat temu. Rozprzestrzenia się przede wszystkim wśród ptactwa, ale zdarza się, że celem jego ataku są ludzie. Na szczęście w ich przypadku przebieg zakażenia jest nieporównywalnie wolniejszy. Do niedawna skuteczność H5N1 jako masowego zabójcy była ograniczona niezdolnością wirusa do przenoszenia się z jednego człowieka na drugiego, jednak prof. Fouchier pozbawił prawdopodobnie patogen tej niedoskonałości. Jedna z uzyskanych przez niego mutacji wpływała na zwiększenie łatwości wnikania wirusa do komórek górnych dróg oddechowych. Kolejna wpływała korzystnie na jego stabilność. Dwie następne umożliwiły jego wydajniejszą replikację. Taka mieszanka pozwoliłaby zdziesiątkować całą ludzkość. Amerykańska Narodowa rada ds. Bezpieczeństwa Biologicznego chciała zablokować publikację artykułu opisującego dokonania prof. Fouchiera. Ostatecznie trafił on na łany czasopisma "Science". Zdaniem specjalistów artykuł ten zawiera gotowy przepis na wywołanie pandemii. Jego autor jest jednak zadowolony z nagłośnienia całej sprawy - według niego celem jego tekstu było lepsze zrozumienie działania H5N1.
Podobne osiągnięcie na swoim koncie ma prof. Yoshihiro Kawaoka z Uniwersytetu Wicsonsin-Madison, który połączył wirusy świńskiej i ptasiej grypy, tworząc w ten sposób łatwo rozprzestrzeniającą się wśród fretek hybrydę. Naukowiec zmodyfikował patogen w taki sposób, że był on nie do wykrycia przez ludzki układ odpornościowy, a co za tym idzie, ludzkość stała się bezbronna wobec tego zagrożenia. Dla przypomnienia: zmodyfikowana odmiana wirusa świńskiej grypy pochłonęła w latach 2009-2010 od 100 do 400 tysięcy ofiar, a kolejnych 50 - 180 tysięcy zmarło w wyniku powikłań. Czy za stworzenie tej groźnej odmiany wirusa japoński wirusolog został aresztowany? Wręcz przeciwnie - jego przedsięwzięcie sfinansowano ze środków publicznych(ok. 12 milionów dolarów).
Kontrowersje wywołane opisanymi badaniami wywołały moratorium odnośnie eksperymentów związanych z wirusami świńskiej grupy. Z jednej strony specjaliści z całego świata zgodzili się na jakiś czas zaniechać badań, z drugiej z przeznaczenia funduszy na tego typu projekty zrezygnowało wiele znaczących instytucji. Ta przerwa nie trwała jednak długo - naukowcy powrócili do nich po 1-3 latach. W 2018 roku po cichu zatwierdzono pomysły dwóch laboratoriów, do tej pory uważanych za zbyt niebezpieczne. Szczegółowe informacje na temat prowadzonych przez nie testów nie były jednak ujawnione, co stanowi powód zarówno do niepokoju, jak i spekulacji. Tym bardziej, że szefem jednego z nich został prof. Ron Fouchier, a drugiego - Yoshihiro Kawaoka.
Wirus stworzony przez Japończyków przypomina odmianę, która wywołała słynną grypę hiszpankę. W latach 1918-1919 zakażonych nią zostało ok. 500 milionów osób(1/3 ówczesnej populacji), a zmarło od 21 do 100 milionów istnień - było to więcej, niż liczba ofiar na wszystkich frontach I wojny światowej! Gdyby zamiast hiszpanki spustoszenie siał patogen uzyskany przez Kawaokę, liczba śmiertelnych ofiar sięgnęłaby setek milionów. W historii ludzkości mieliśmy tylko raz analogiczną sytuację - w połowie XIV wieku tzw. czarna śmierć, zabiła od 75 do 200 milionów zakażonych, w tym od 30 do 60% ludzkości zamieszkującej ówczesną Europę. Zresztą plag zbierających wielomilionowe żniwo było na przestrzeni dziejów znacznie więcej, a 5 najgroźniejszych przedstawia poniższa tabelka.
Potencjał wirusów jako masowych zabójców jest niezwykle trudny do oszacowania. Gdyby ktoś chciał zredukować populację ludzką, bez uszczerbku na pozostałej części biosfery, z powodzeniem mógłby się nimi posłużyć. Co prawda zwolennicy tak radykalnych rozwiązań zazwyczaj nie są rozmowni na ten temat, jednak czasami zdarza im się przypływ szczerości. Na przykład w 1988 mąż brytyjskiej królowej Elżbiety, książę Filip stwierdził, że "gdyby miał doświadczyć reinkarnacji, chciałby powrócić na świat jako wirus, by przyczynić się do rozwiązania problemu przeludnienia". Podobne metody aprobuje jeden z francuskich polityków, Jean-Marie Le Pen, który omawiając kwestie eksplozji demograficznej oraz imigracji stwierdził iż "Pan Ebola rozwiązałby ten problem w ciągu trzech miesięcy". Fascynację wirusami jako narzędziem depopulacji zdradza również ekolog ewolucyjny dr Eric Pianka, twierdząc że świat miałby się lepiej bez znaczącej części ludności. Oficjalnie nikt nie traktuje tego typu rozwiązań na poważnie. Nie zmienia to jednak faktu, że stanowią próbę odpowiedzi na realny problem. Z szacunków ONZ wynika, że liczebność światowej populacji w 2100 roku wyniesie prawie 11 miliardów. Ten scenariusz wiąże się z ryzykiem wyczerpania zasobów naturalnych oraz destabilizacji całego ziemskiego ekosystemu.
Nie wszyscy zwolennicy walki z przeludnieniem poprzestają na deklaracjach. W 2002 roku Archiwum Narodowe w Australii odtajniło dokumenty z których wynika, że jeden ze światowej klasy mikrobiologów prof. Macfarlane Burnet, namawiał tamtejszy rząd do opracowania broni biologicznej, która następnie byłaby wymierzona w "przeludnione" rejony Azji Południowo-Wschodniej. W raporcie z 1947 roku zalecał stworzenie takiego patogenu, który z powodzeniem mógłby się rozwijać w warunkach tropikalnych, jednak z pominięciem jego ojczyzny. Wywołaniu patogenu sprzyjałyby niskie standardy higieny w krajach azjatyckich. Naukowiec wskazał również na możliwość wykorzystania znanych już rozwiązań, takich jak komary w charakterze wektora oraz wirusa żółtej febry jako czynnika powodującego chorobę. Ostatecznie władze w stolicy nie skorzystały z jego pomysłu i zajęły się przygotowaniem konwencjonalnego arsenału militarnego.
Australia nie jest jedynym krajem, który próbował użyć patogenów do zmniejszenia liczby ludności. W lipcu zeszłego roki amerykańska Izba Reprezentantów wszczęła śledztwo dotyczące rozprzestrzeniania się boreliozy w USA. Wszystko przez podejrzenia, że do epidemii przyczyniły się eksperymenty prowadzone za czasów zimnej wojny przez Pentagon. Chciano dowieść, czy zarażone patogenem kleszcze wydostały się na wolność przypadkiem, czy może było to celowe działanie. Co ciekawe, materiały dowodowego dostarczyła książka dziennikarki naukowej Kris Newby - "Bitten", która sama uległa zakażeniu boreliozą. Śledztwo doprowadziło ją do zaskakujących wniosków: w USA boreliozą zakaża się od 300 do 440 tysięcy ludzi rocznie, a w latach 1991-2014 liczba zakażonych uległa podwojeniu. W Polsce w ciągu dekady liczba zakażonych wzrosła z 4 do ok. 20 tysięcy rocznie. Dynamika zachorowań może skłaniać do zadawania niezbyt wygodnych pytań...
Takie niewygodne pytania padły także w odniesieniu do wirusów takich jak HIV, ebola, czy też zika. W wielu publikacjach internetowych można spotkać się z informacjami, że patogeny pojawiły się i rozprzestrzeniły w "dziwnych okolicznościach". Dla przykładu: wirus ebola został odkryty podczas epidemii w Zairze w 1976 roku. W latach 1980-1993 nie zarejestrowano żadnego przypadku jego wystąpienia. Za to w kolejnych latach dochodziło do wybuchów epidemii, nawet w bardzo odległych od siebie lokalizacjach. W dodatku w czasie ostatniej z nich, trwającej od połowy 2018 roku, wirus niespodziewanie zaczął atakować głównie dzieci, które stanowiły dotąd niewielki procent zarażonych. Wirus ebola to wyjątkowo skuteczny zabójca, a jego najgroźniejsze odmiany są w stanie uśmiercić nawet 90% zakażonych. Docenił to wspomniany już wcześniej dr Pianka. W trakcie jednego ze swoich wystąpień zasugerował, że w odróżnieniu od wielu innych wirusów, ebola znacznie szybciej rozwiązałby problem przeludnienia.
Podobne wypowiedzi tylko podsycają spekulacje na temat epidemii, jako efektu spisku elit, czyniących przymiarki pod szeroko zakrojoną depopulację. Według koncepcji pojawiających się w mediach "drugiego obiegu" HIV stworzono na zlecenie CIA, wirus zika jest ukryty w szczepionkach lub przenoszony przez zmutowane genetycznie komary, a nowojorska epidemia wirusa Zachodniego Nilu z 1999 roku zaczęła się od rządowego laboratorium mieszczącego się na wyspie Plum Island w stanie Nowy Jork. A to zaledwie skromna próbka hipotez zamieszczanych w internecie.
Jeżeli nawet elity spiskują przeciwko populacji, to robią to na tyle dyskretnie, że nie można im nic zarzucić. Nie mniej wybuchy epidemii czy też pandemii nie muszą być wynikiem spiskowego działania. Mogą im sprzyjać bardziej prozaiczne mechanizmy i zjawiska, takie jak migracje. Dla zobrazowania: w ciągu pierwszych czterech miesięcy zeszłego roku zanotowano w Polsce 808 przypadków odry, co stanowiło aż 15 razy większą ilość niż rok wcześniej w tych samych miesiącach. Patogen przybył do nas zza wschodniej granicy wraz z falą imigrantów zarobkowych. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia Ukraina jest na drugim miejscu na świecie pod względem nowych przypadków tej choroby. Z kolei Niemcy mają problem z gruźlicą(przewiezioną przez imigrantów z Somalii). W Europie odnotowuje się także przypadki chorób występujących w krajach tropikalnych. W 2014 roku, podczas jednego z ostatnich wybuchów epidemii eboli, pacjentów z jej objawami zarejestrowano m.in. w Czechach, Macedonii, Niemczech, a także Szwecji. Rozprzestrzenianiu się patogenów sprzyjają też zmiany klimatyczne i rosnące temperatury. Dwa lata temu odnotowano ponad 1300 przypadków zachorowań na gorączkę Zachodniego Nilu. Rośnie też liczba chorych na dengę. Oba wirusy przenoszą komary. Na szczęście cechuje je też niska śmiertelność zakażonych, chociaż są bardziej dotkliwe niż np. popularna grypa.
Na koniec warto wspomnieć, że nie jesteśmy zupełnie bezradni w obliczu groźnych patogenów. Jako społeczeństwo jesteśmy przed nimi chronieni do pewnego stopnia przez służby sanitarno-epidemiologiczne. Jako jednostki możemy się przed nimi bronić za pomocą szczepień, profilaktyki a przede wszystkim wzmacnianiu własnego układu odpornościowego. Niestety, przed patogenami tworzonymi w tajnych laboratoriach ratunku może nie być...

* Szczerze mówiąc to kiedy pierwszy raz usłyszałam o skali i skutkach działania wirusa, to od razu przyszła mi na myśl ta książka

9 komentarzy:

  1. Poza wszystkim innym jest to doskonały temat dla filmowców...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam Karolinko, ale nie chce mi się już czytać i myśleć o obecnej sytuacji. Wkurzają mnie przekazywane wiadomości, które trzeba filtrować, bo wszystko ładnie i pięknie brzmi w ustach polityków, a rzeczywistość jest zupełnie inna.
    Trzymaj się Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  3. na tym etapie można tylko gdybać bo prawdę znają nieliczni i zachowują ją dla siebie. Wydaje mi się, że prawdę dowiedzą się dwa albo trzy pokolenia dalej, kiedy nasza teraźniejszość stanie się kartą dalekiej przeszłości. Dziś, przyznanie się do stworzenia, czy wypuszczenia czy czegokolwiek uważanego za winę, równałoby się z potężnymi odszkodowaniami od innych państw i społeczeństwa.
    Bądź zdrowa Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tematu obecnego koronawirusa staram się unikać, bo za dużo gdybania, ale ogólnie tekst ciekawy. Niestety ludzie potrafią wymyślać różne metody zabijania.
    Ostatnio dowiedziałam się, że polskie komary teoretycznie mogłyby przenosić malarię, jeszcze niedawno byłam pewna, że nie. I bardzo mnie zdziwiło, że Polska została uznana za wolną od malarii w połowie XX wieku, jakoś tak sobie wyobrażałam, że od zawsze... Za to do innych tropikalnych gorączek potrzebny jest komar tygrysi, choć podobno w Europie już je spotykano...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem daleka od wiary w teorie spiskowe )zwłaszcza internet jest ich kopalnią i to na każdy temat). Oczywiście nie można wykluczyć, że w którejś z nich jest ziarno prawdy. Ale epidemie były zawsze i to jeszcze wtedy, gdy ludzie nie mieli pojęcia o istnieniu wirusów, bakterii i broni biologicznej. I zbierały takie śmiertelne żniwo, że trudno to sobie wyobrazić. Dziś wydaje nam się, że bez człowieka nic na tym świecie zdarzyć się nie może, że to on kieruje wszystkim. A tym czasem natura też ciągle ma coś do powiedzenia. I może wyjaśnienie jest banalnie proste: ot, kolejny wirus, których na przestrzeni wieków pojawiało się mnóstwo i na pewno wciąż będzie pojawiać. Chociażby na skutek topnienia lodowców - lodowce są "skarbnicą' zahibernowanych wirusów, z których wiele jest nauce nieznanych. I mogą być naprawdę groźne... A może ziemia, przyroda ma dosyć człowieka i jego niszczycielskiej działalności i sama próbuje się go pozbyć:) Takie dywagacje:)
    Uściski, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Małgosią🤗
      Pozdrawiam pięknie z nadzieją na lepsze jutro 🏵️🌤️🙋

      Usuń
  6. Gdybym napisała, że ja już nie doczekam odpowiedzi, gdzie leży prawda na temat źródła pochodzenia tej zarazy, bo jestem za stara, to byłaby nieprawda. Jako wierząca osoba, jestem bliższa dowiedzieć się stamtąd, gdzie wszystkie odpowiedzi są gotowe, nim zdążę zadać pytanie...TYlko jak tę wiedzę wam stamtąd udostępnić? Ale wymyśliłam....A co, nie mogę sobie pofantazjować?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak na prawdę nie wiadomo czy kiedykolwiek się dowiemy skąd wziął się ten wirus i jaki był cel tego wszystkiego. Albo dopiero po parunastu latach wyjdzie na jaw o co tak na prawde chodzilo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciężko walczyć z tak groźnym i niewidzialnym wrogiem. Natura potrafi być niebezpieczna. Bardzo ciekawy post Karolciu. Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń