Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 16 kwietnia 2020

1135. Zapowiedź tego, co w najbliższym czasie będzie na blogu

Jak wiadomo w 2011 roku papież Jan Paweł II został beatyfikowany. To było w maju. Z tej okazji "Mały Gość Niedzielny" zaproponował roraty oparte na życiorysie polskiego papieża. Jako ich kanwa posłużyła książka autorstwa Pawła Zuchniewicza - "Pamiętnik papieskiego anioła", napisana specjalnie na tą okazję. 
Paweł Zuchniewicz jest znakomitym autorem fabularyzowanych biografii dotyczących wielu świętych, w tym Jana Pawła II. Nic dziwnego, że spod jego pióra wyszła książka o życiu Karola Wojtyły, tyle że dla najmłodszych.
W tamte roraty każdego dnia(z wyjątkiem niedziel) na stronie "Małego Gościa Niedzielnego" pojawiał się kolejny fragment książki. Było to coś w rodzaju "kalendarza adwentowego". Ale uwaga, dany fragment był na stronie przez jeden dzień. Pamiętam, że ściągnęłam wtedy wszystkie odcinki z wyjątkiem prologu. 
Ale to nie wszystko - postanowiłam pójść dalej. Spisywałam więc wszystkie odcinki, a następnie umieszczane one były na blogu. Było to wymagające poświęcenia nieco czasu - spisanie 10-minutowej części zajmowało mi ponad godzinę. A przecież jeszcze były studia i przygotowanie do zajęć, Oratorium, treningi, schola, roraty(pamiętam, że opuszczałam tylko te z wtorku i to tylko dlatego, że nachodziły mi na nie zajęcia ze studiów). Nie wiem jak ja to godziłam, ale jakoś każdego dnia udawało się umieścić odpowiedni fragment. I to wcale nie tak późno w nocy.
Od tego czasu minęło prawie 9 lat. Tamten blog poszedł w eter. Jednak gdzieś na początku stycznia pomyślałam sobie, że z okazji 100 rocznicy urodzin warto wrócić do tej przejrzyście opowiedzianej historii. Tym bardziej, że w gronie moich czytelników mam mamy i babcie, które mogą przeczytać znudzonym kwarantanną pociechom historię papieża "z dalekiego kraju". Przypomina mi się jeden z komentarzy na tamtym blogu, kiedy jedna z mam napisała, że kiedyś pokaże tą historię swojemu 10 wówczas synowi, tylko musi on trochę dorosnąć. Tymczasem wydaje mi się, że jest to opowieść, którą z powodzeniem można przekazać nawet młodszym dzieciom.
W tym roku miałam o tyle lepsze zadanie, że mogłam sobie rozplanować przepisywanie to co zostało nagrane. I zaczęłam to robić już w styczniu. Dzięki temu mogłam ustawić odcinki na poszczególne dni. W ten sposób mi wyszło, że po raz pierwszy z papieskim aniołem spotykamy się już w najbliższą sobotę(i zaplanowałam sobie codzienne spotkania aż do 17 maja). Dodatkowym komfortem, jaki teraz mam, jest posiadanie tekstu z całym tekstem. Bo "Pamiętnik papieskiego anioła" został wydany także jako książka. Tych 9 lat temu musiałam działać na tym, co usłyszałam i trochę na swojej własnej intuicji. Nie zawsze było wiadomo, gdzie kończy się wypowiedź Anioła Stróża. Teraz mogłam sobie pozwolić na sprawdzenie niewiadomych w książce.
Ogólnie w planach był cały cykl zajęć z dzieciakami z Oratorium oparty na treści książki. Ich scenariusz też został opracowany(podobnie jak tych poświęconych kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu). Cóż, los chciał inaczej. A może jest w tym wszystkim jakiś głębszy sens? Może mój program okazałby się beznadziejny.

Dobrze, tyle na dzisiaj. Zresztą za chwilę wybije 21:30, więc czas na kompletę z G.A. Czas na rozwinięcie się również na ścieżce duchowej. Ciekawa jestem, czy w normalnych warunkach znalazłabym na nią czas. Ale tutaj nie jestem sama, ale we wspólnocie. To nic, że wirtualnej, ważne że jest. Bo tak właściwie to:
źródło: facebook
A tak w ogóle to papież Benedykt XVI obchodzi dzisiaj 93(!!!) urodziny. Więc "Zum Geburstag viel Gluck!"

10 komentarzy:

  1. Ostatni obrazek super i jakie prawdziwe słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Od jakiegoś czasu krąży po fb, więc nie sposób się było na niego nie natchnąć.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Karolinko, przyznaję się bez bicia, że ostatni obrazek o otwarciu kościoła w kazdym domu skopiowałam i udostępniłam na fb. Ja z mężem też codziennie o 7.00 uczestniczę we mszyśw transmitowanej z Lagiewnik. Pozdrawiam serdecznie, kochana ewangelizatorko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy, to ja ten obrazek skopiowałam właśnie z fb :). Tylko wczoraj z tego wszystkiego nie dałam podpisu.
      Też staram się uczestniczyć w porannej Mszy świętej z Łagiewnik. Wiesz, zawsze marzyłam o rozpoczynaniu dnia od Mszy świętej, ale zawsze na drodze stawała mi uczelnia. A teraz mogę spełniać swoje marzenie bez przeszkód. Tak samo z odmawianiem komplety.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. To życzę duchowego rozwoju:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ostatni obrazek, wyjątkowo prawdziwy!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się interesująca, z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubiłam słuchać naszego papieża. W jego głosie było tyle pasji i zarazem ciepła. Muszę z jego udziałem były prawdziwymi rekolekcjami. Każda jego pielgrzymka do Polski dawała tyle radości.

    OdpowiedzUsuń