"Wykonało się!" (J 19, 30)
W naszych tegorocznych rozważaniach wielkopostnych dobrnęliśmy do finału. Ostatnim słowem wypowiedzianym przez Zbawiciela na krzyżu brzmiały: "Wykonało się". Jezus wisiał na krzyżu, a w tle rozciągało się niespokojne niebo. Jak czytamy w Ewangeliach, przybrało ono ciemną barwę. Sam krzyż wyrastał na wyjałowionym od naszych grzechów wzgórzu Golgoty. W tle widniała przygotowująca się na święto Paschy Jerozolima. Miasto pustoszało i coraz bardziej pogrążała się w ciszy. Taka właśnie sceneria towarzyszyła dramatowi Jezusa, który w kluczowym momencie rzekł: "Wykonało się". Był to sposób, w którym Najwyższy i Wieczny Kapłan złożył całopalną ofiarę z samego siebie. Oddał wszystko, co posiadał na tej ziemi, łącznie ze swoją Matką. Jezus swoim "Wykonało się" oświadcza, że dokonało się wszystko, co przepowiedział, co miało się wydarzyć oraz co miało Go spotkać. Skłoniwszy głowę oddał ducha. Jednak poprzez śmierć Jezusa rodzi się nowa społeczność Kościoła powszechnego, a upokorzony i milczący Jezus jest paradoksalnie Panem i Sędzią wszystkich tych, którzy Go sądzili i w dalszym ciągu sądzą, bo ten proceder trwa po dzień dzisiejszy.
Przed siedzibą Jałmużnika Jego Świątobliwości ustawiona została rzeźba autorstwa kanadyjskiego artysty Timothy'ego P. Schmalza. Przedstawia leżącego na ławce człowieka, który jest przykryty kocem. Jego jedyną widoczną częścią ciała są wystające spod koca stopy ze śladami po ukrzyżowaniu. Rany człowieka ukryte są w ranach cierpiącego Jezusa. Umierając na krzyżu, Zbawiciel nie tylko powiedział, że wszystko się wykonało, ale też z Jego przebitego boku wypłynęły Krew i Woda - czyli zdroje Bożego miłosierdzia i błogosławieństwa. Jak zauważa papież Benedykt XVI, wyznanie wykonało się "odsyła do początku Męki, do godziny obmywania nóg; jego opis ewangelista zaczyna od podkreślenia, że Jezus umiłował swoich 'do końca'(13, 1). Ten 'koniec' to szczytowe dopełnienie miłości, nastąpił teraz, w momencie śmierci. Jezus rzeczywiście doszedł aż do końca, aż do samej granicy, i ją przekroczył. Urzeczywistnił pełnię miłości - oddał siebie samego"(Jezus z Nazaretu, cz. II, s. 238).
Kiedy człowiek doświadcza Bożej miłości, zaczyna intuicyjnie pojmować, czym tak właściwie jest życie. Co więcej, "zaczyna przeczuwać, co znaczy słowo nadziei, które napotkaliśmy w obrzędzie chrztu: od wiary oczekuję <<życia wiecznego>> - prawdziwego życia, które całkowicie i bez zagrożeń, w całej pełni, po prostu jest życiem. Jezus, który powiedział o sobie, że przyszedł na świat, abyśmy mieli życie i mieli je w pełni, w obfitości (por. J 10, 10), wyjaśnił nam także, co oznacza <<życie>>. <<A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa>> (J 17, 3). Życia we właściwym znaczeniu nie mamy dla siebie ani wyłącznie z samych siebie: jest ono relacją. Życie w swojej pełni jest relacją z Tym, który jest źródłem życia. Jeśli pozostajemy w relacji z Tym, który nie umiera, który sam jest Życiem i Miłością, wówczas mamy życie. Wówczas <<żyjemy>>" (Spe salvi 27)
Jezusowe "Wykonało się" nie jest więc tylko rozpaczliwym krzykiem cierpiącego człowieka, lecz wyraża jego pełną świadomość, że powierzone Mu przez Ojca zbawcze posłannictwo zostało zrealizowane. W krzyżu Chrystusa Bóg, który jest przecież bogaty w miłosierdzie, wypowiada swoją miłość względem świata oraz każdego człowieka. Przypomina o tym papież Jan Paweł II pisząc, że w krzyżu "objawienie miłości miłosiernej osiąga swój szczyt"(DiM 8), zaś "ukrzyżowany jest dla nas najwyższym wzorem, natchnieniem, wezwaniem" (DiM 14). Tym samym Jezus stworzył nową relację pomiędzy ludźmi a Bogiem. Stało się to dokładnie w chwili, kiedy wraz ze śmiercią Mesjasza "zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół" (Mt 27, 51). Taka zasłona zakrywała w Świątyni Jerozolimskiej miejsce uważane za Święte Świętych. Było ono zarezerwowane dla Boga w takim stopniu, że arcykapłan mógł tam wejść jedynie raz w roku. Rozdarcie owej zasłony w chwili śmierci Jezusa sprawiło, że miejsce Święte Świętych stało się dostępne dla wszystkich ludzi. Jak zauważył w jednym ze swoich listów św. Paweł: "Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami"(Rz 5, 8).
Jezus poprzez wykonanie swojej ziemskiej misji, zaprasza nas do podążania Jego drogą z pełną świadomością konsekwencji pełnionych przez nas czynów pozwalających każdemu na odkrywanie już teraz wieczność ukrytą pośrodku czasu. Jak napisał w jednym ze swoich wierszy Józef Ungaretti: "[Jezu], Twe serce jest pełnym pasji siedliskiem / Miłości nadaremnej / Chryste, czułe uderzenie serca / Gwiazdo wcielona w ludzkie ciemności, / Bracie ofiarujący się / Wiekuiście, aby odbudować / Po ludzku człowieka, / Święty, święty, który cierpisz, / Aby wyzwolić od śmierci umarłych, / I podtrzymywać nas nieszczęśliwie żyjących, / Już nie płaczę moim tylko płaczem, / Oto nazywam Cię Świętym, który cierpisz".
***
Niedziela Palmowa, tydzień przed Wielkanocą. Nowe rozporządzenia weszły również w kościelne życie. 33 osoby jednocześnie na Mszy, kościół zamykany na klucz(Ulcia, zwracam honor). Kto nie zdąży, stoi na zewnątrz i słucha nabożeństwa przez głośniki wystawione na zewnątrz. Dobrze, że chociaż ksiądz wychodzi do nich z Komunią. Po cichu cieszę się, że poszłam na wcześniejsze nabożeństwo Gorzkich Żali, przynajmniej mogłam spokojnie zostać na Eucharystii. Nabożeństwa w Wielki Czwartek i Piątek nieobowiązkowe, w Wielką Sobotę święcenie pokarmów przed kościołem (lepszy rydz niż nic), w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego zwiększona ilość Mszy święte. Ech, mogło być gorzej. Ale mogło i być lepiej. Co do życzeń o których pisałam w ostatnim poście, to napisałam, wysłałam, dzisiaj przyszła do mnie meilowa odpowiedź od pani Dyrygent. Na szczęście spodobały jej się i wykorzysta je w Wielki Czwartek oraz wyśle je księdzu Franklinowi. Więc: "Śpiewaj hosanna!".
Karolinko, mogłabyś poprowadzić rekolekcje wielkopostne, dziękuję Ci, że jesteś, piszesz, że reprezentujesz to, co najlepsze w młodym pokoleniu.
OdpowiedzUsuńPo trochu opierałam się na zasobach internetowych, ale nie spisywałam wszystkiego słowo w słowo. Ja również dziękuję za Twoją obecność w blogowym świecie, oraz u mnie, na blogu. Pozdrawiam
UsuńJak Ty to pięknie opisujesz, ile wiadomości posiadasz, naprawdę podziwiam.Mamy Wielki Tydzień , czas największych przeżyć. Będą on linę, trudno tak musi być.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPo prostu czasami wyszperam coś w sieci, ale staram się jak najmniej pisać toczka w toczkę :). To będzie trudny czas, ale nie tak trudny, jak rok temu. Pozdrawiam serdecznie
UsuńGratuluję sukcesu z życzeniami.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :)
Dziękuję, starałam się, aby były odpowiednie do okazji. Pozdrawiam sedrecznie
UsuńPiękny post Karolinko. Czas Wielkiego Tygodnia to szczególny czas, warto go przeżywać z pokorą i wiarą. Chociaż wielu z nas o tym zapomina i skupia się tylko na materialnym, konsumpcyjnym wymiarze świąt.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Dla mnie wiara zawsze jest na priorytetowym miejscu. Nie wiem czy dam radę uczestniczyć w cały Triduum Paschalnym, chociaż bardzo bym chciała. Na szczęście awaryjnie telewizja ma je transmitować, więc jakoś to będzie, chociaż to nie to samo. Pozdrawiam serdecznie
UsuńKarolinko, niech ten Wielki Tydzień będzie dla ciebie owocny.
OdpowiedzUsuńŚciskam.
Dziękuję Gosiu. I ze wzajemnością Kochana.
UsuńCzasem dobrze jest przeczytać i przypomnieć sobie niektóre rzeczy. Często zachowujemy się rutynowo nie zastanawiając się dlaczego. Pięknie napisałaś o rzeczach, o których warto wiedzieć i dobrze o nich pamiętać.
OdpowiedzUsuńGratuluję kolejnego maleńkiego sukcesu!
Pozdrawiam serdecznie i przedświątecznie, Alina
Dziękuję Alinko za Twoje słowa. Pozdrawiam serdecznie
Usuń