Podobno Emilia Wojtyłowa, matka przyszłego papieża - Polaka, miała pragnienie, aby jeden z jej synów został lekarzem, a drugi księdzem. Nie wiadomo, czy rozmawiała o tym z nimi, ale jej marzenie (choć ona sama tego nie doczekała), spełniło się. Jej młodszego syna Karola świat poznał po latach jako papieża Jana Pawła II. Jej starszy syn natomiast został lekarzem. Jego wspaniale zapowiadająca się kariera medyczna została przerwana przez śmierć, będącą konsekwencją zakażeniem szkarlatyna. Nie wiem czy ktoś z Was wie, ale Edmund Wojtyła umarł dokładnie 90 lat temu - 4 grudnia 1932 roku, ponad trzy i pół roku po swojej matce, Emilii. Czyż może być lepsza okazja na przeczytanie pierwszej jego biografii napisanej przez panią Milenę Kindziuk?
Tytuł: "
Edmund Wojtyła. Brat św. Jana Pawła II"
Autor:
Milena KindziukWydawnictwo:
WAMKraków 2022
Liczba stron: 370
Kim był Edmund Wojtyła? Jakie cechy charakteru go wyróżniały? Dlaczego zdecydował się leczyć chorą na szkarlatynę pacjentkę wiedząc, że może się od niej zakazić śmiertelną chorobą? Czy brat papieża zostanie świętym? Jak potoczyło się życie jego narzeczonej, Jadwigi Urban? Co łączyło Edmunda z postacią świętego Mikołaja? Pytań dotyczących życia i działalności doktora Edmunda Wojtyły jest dużo. Milena Kindziuk próbuje na nie odpowiedzieć na podstawie zdobytych informacji i materiałów w swojej najnowszej książce. Dowiadujemy się z niej o dzieciństwie Mundka, jak na chłopca wołano w domu, jego rodzinie, częstych zmianach szkoły powszechnej, nauce w szkole średniej oraz na studiach. Wreszcie o jego dorosłym, w pełni samodzielnym życiu naznaczonym praktyką lekarską oraz miłością do pochodzącej z położonego nieopodal Wadowic Mucharza Jadwigi Urban. Jednak autorka nie kończy całej opowieści na tragicznej i niespodziewanej śmierci Ekusia. Ukazuje w jaki sposób pamięć o Edmundzie Wojtyle przetrwała do czasów dzisiejszych nie tylko wśród członków jego rodziny, ale i w społeczności Bielska-Białej. Całość opatrzona jest zdjęciami, na których widać sympatyczną i miłą twarz.
W książce padło takie ciekawe stwierdzenie, że gdyby Karol Wojtyła nie został wybrany na Stolicę Piotrową, to być może mówiłoby się "Karol, brat Edmunda", a nie "Edmund, brat papieża". Być może to prawda, a osoba młodszego brata po prostu przyćmiła osobę Edmunda? Dlatego cieszę się, że powstała ta książka. I choć znowu miałam dosyć intensywny dzień, to udało mi się przeczytać ją w całości. Co prawda znalazłam w niej kilka błędów i nieścisłości, ale i tak autorce należą się wielkie brawa za to, że zdecydowała się ją napisać i za podjęty trud w zdobycie materiałów. Wywiady z krewnymi, którzy znali bielskiego lekarza (bo oni sami też już nie żyją), odwiedzanie archiwów i miejsc związanych z życiem Wojtyłów - to się musi po prostu komuś chcieć. Ale dzięki temu powstała pozycja, która przybliża nam brata papieża, a zarazem wpisuje się w 90-tą rocznicę jego śmierci.
Dziękuję za przybliżenie tej postaci, szkoda że mama nie dozyla dorosłości synów.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńDobrze, że czasem dajesz sobie chwilkę wytchnienia...;o)
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością przeczytałabym o tej pięknej postaci.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Karolinko.
Małgosia X
Kiedyś już czytałam trochę o Tej postaci ale chętnie jeszcze poczytam:))Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńOddany zawodowi lekarz i dobry człowiek z tego, co piszesz. Rzadkie, godne dużego szacunku, połączenie cech.
OdpowiedzUsuńSzczerze... nawet nie wiedziałam że Karol Wojtyła miał brata i do tego lekarza, więc dziękuję ze mnie uświadomiłaś i dziękuję za ten post. Książki raczej nie przeczytam bo nie cierpię biografii.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Znam historię Edmunda, ale nie wiedziałam, że powstała biografia. Skoro napisano pierwszą, napiszą też kolejne, może coraz bardziej dokładne.
OdpowiedzUsuńFajnie było dowiedzieć się więcej na temat brata naszego papieża
OdpowiedzUsuńFakt, brat go przyćmił. Nawet na okładce książki, jest wspomniany jako brat papieża, żeby ludzie lepiej skojarzyli (możliwe też, żeby książka lepiej się sprzedała). Sama przyznaję, nie słyszałam o nim albo obiło się o uszy i poszło w niepamięć. A szkoda, bo z tego, co widzę postać warta uwagi i upamiętnienia.
OdpowiedzUsuń