Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 15 grudnia 2022

1504. Studenckie spotkanie wigilijne

Spotkania opłatkowe obywają się w wielu różnych instytucjach - szkołach, wspólnotach, zakładach pracy. Trochę rzadziej mają one miejsce na uczelniach wyższych - na AWFie w Kato nie było, na AWFie w Grodzie Kraka sami żeśmy sobie zrobili spotkanie wigilijne na drugim roku w mieszkaniu jednej z naszych koleżanek. Uniwersytet Papieski organizował, ale byłam tylko raz. Wiecie, spotkania były wieczorami, a ja musiałam jakoś wrócić z nich na Górny Śląsk. Po Uniwersytecie Śląskim nie wiedziałam czego się spodziewać. Co prawda ze spotkań w ramach Koła Naukowego na Naukach o Rodzinie wywnioskowałam, że jakieś tam spotkania świąteczne były, jednak sytuacja związana z koronawirusem nie pozwalała tego sprawdzić. Pierwszy rok studiów całkowicie był on-line, na drugim wysłano nas na zdalne 1,5 tygodnia przed świętami. Aż chciałoby się powiedzieć, że do trzech razy sztuka. Jednak już od jakiegoś czasu mówiło się o spotkaniu opłatkowym z władzami wydziału dla tych studentów, którzy działają w różnych organizacjach studenckich.
Tak też się stało. W dniu dzisiejszym na długiej przerwie Wydziałowa Rada Samorządu Studenckiego Wydziału Teologicznego zorganizowała spotkanie opłatkowe studentów działających w samorządzie i kołach naukowych z dziekanem, prodziekanami, dyrektorami kierunków (teologii i nauk o rodzinie) oraz opiekunami kół naukowych. Co prawda nie była ona tak spektakularna jak wigilia na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, w której brałam udział na pierwszym roku studiów z turystyki religijnej (pisałam o tym >>tutaj<<), bo było nas raczej kameralne grono, ale miło, że takie coś się odbyło. Swoją obecnością zaszczycił nas dziekan wydziału oraz opiekunowie kół naukowych (prodziekan od spraw studenckich miał jakieś spotkanie, ksiądz, który będzie błogosławiony jest na L4, a co się stało z dyrektorem kierunku teologia to już nie mam pojęcia). Spotkanie początkowo miało odbyć się w pomieszczeniu Samorządu, jednak ostatecznie zorganizowano je w jednej z sal ćwiczeniowych, w której stoły zostały ułożone w podkowę.
Na początku głos zabrał ksiądz dziekan, który podziękował za zaproszenie i przygotowanie spotkanie. Złożył też ogólne życzenia oraz pobłogosławił wszystkich zgromadzonych. Następnie rozdano nam opłatki, którymi mogliśmy się przełamać podczas składania sobie życzeń. Nie było łatwe wymyślenie życzeń dla każdego (łącznie z Dziekanem, który każdemu jeszcze raz złożył życzenia oraz zgromadzonymi wykładowcami), zwłaszcza kiedy kogoś się nie zna, co nie oznacza, że nie podchodziłam również do nich. Właściwie nie podeszłam tylko do jednej osoby, ale to wyjaśnię na końcu. W zasadzie miło było usłyszeć aż tyle serdecznych, płynących z serca życzeń nawet od tych, których się nie zna. A życzenie promotorki mojej pracy licencjackiej muszę sobie wziąć do serca: żeby się wyrobić ze wszystkimi terminami. 
Po złożeniu życzeń wszystkim przez wszystkich, zasiedliśmy do stołu. Posiłek był dosyć skromny - pierogi, krokiety z czerwonym barszczem, ciasto i pierniczki, do picia kawa, herbata oraz soki. Była to doskonała okazja do luźnych rozmów, nawet z wykładowcami. Zdałam sobie sprawę z tego, że to właściwie jedna z ostatnich razów, kiedy możemy z sobą tak po prostu porozmawiać. Bo mój rocznik za pół roku kończy pierwszy stopień studiów i zapewne grupa się rozpadnie.
Nasz rocznik (oprócz starościny) idealnie ustawił się od najwyższego do najniższego
Przez całe spotkanie było mi trochę żal przewodniczącej Wydziałowej Rady Samorządu Studenckiego, a zarazem starościny naszego rocznika. Z tego co zauważyłam to tylko wykładowcy do niej podeszli z życzeniami. Kilka razy też miałam ochotę to zrobić, ale... Jakiś czas temu jedna z naszych koleżanek zrobiła pewną głupotę. Pewnie by się to nie wydało, gdyby starościna najpierw nie doniosła tego dyrektorowi kierunku, a następnie nie napisała na tą koleżankę pisma. Kiedy koleżanka próbowała dowiedzieć się kto to zrobił (bo miała niezłe problemy), starościna zgoniła winę na mnie, i jeszcze trzy osoby z roku. Komuś innemu powiedziała, że ten donos wypłynął o księdza, który będzie błogosławionym, a ludziom z drugiego roku teologii, że Nika sama na siebie napisała to pismo. A to nie jedyne kłamstwo z jej strony i próby oczerniania każdego z grupy. Dlatego solidarnie jak najmniej się do niej odzywamy i unikamy jej jak ognia (zresztą Samorząd chce ją w najbliższym czasie pozbawić funkcji prezesa, bo też nastawiała wszystkich przeciwko wszystkim). Tak, wiem, powiecie, że to przecież wigilia i powinniśmy jej okazać wyrozumiałość. Wykazywaliśmy przez dwa lata. A ona dalej postępuje tak samo. Więc poniekąd sama sobie na to zapracowała. Zresztą nie wiemy z kim i przeciw komu może konfabulować. Kurcze, niby taka religijna, a jej zachowanie wyraża zupełnie coś innego.
Całe spotkanie nie trwało długo, my wyszliśmy jako ostatni o 14:30. Jeszcze pomogliśmy posprzątać po nim. Atmosfera mimo wszystko była dosyć napięta, bo starościna znowu miała tysiące uwag. Na szczęście zaraz po uprzątnięciu większość z nas rozeszła się do domów (albo jak ja, do pracy). W zasadzie samo spotkanie nie było takie złe, tylko potem nieco się wszystko posypało...

14 komentarzy:

  1. Bywają spotkania miłe, serdeczne, bywają tez takie, po których zostaje niesmak, jak to w życiu...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie spotkania. Przez wiele lat organizowałam je w szkołach, które prowadziłam. Atmosfera była zawsze bardzo miła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię spotkania wigilijne, są one takie nastrojowe.
    Zróbcie coś wreszcie z tą starościną, to chyba funkcja odwołalna.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy doszla do ciebie moja wiadomosć przez formularz kontaktowy napisz do mnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne są spotkania opłatkowe, wszędzie musi się znaleźć czarna owca.Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda, że niestety starościna sama sobie winna... Właściwie to taka konfliktowa osoba nie powinna pełnić tej roli.
    Spotkania opłatkowe nawet lubiłam, ale łamania się opłatkiem nigdy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię takich osób, które mącą i chcą skłócać ludzi ze sobą. A jeśli ma to miejsce na studiach to tym mocniej tego nie rozumiem. Chyba celem studiów jest nauka, poznawanie nowych rzeczy, a nie knucie i spiskowanie. Jakby nie patrzeć odsunięcie się grupy od takiej osoby jest na jej własne życzenie. Nikt już nie chce sprawdzać na własnej skórze jej ewentualnych wymysłów.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się organizacją spotkań opłatkowych. To stała się już tradycja.
    Bardzo mnie cieszy, że jest możliwość spotkania się w większym gronie.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubiłam w pracy takie spotkania:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej lubię takie spontaniczne, bez notabli i przełożonych bo z nimi jest oficjalnie i sztywno. A ja lubię przytulaski.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jak zwykle będę odmieńcem. Takie spotkania to tylko na pokaz, są coraz skromniejsze jeżeli chodzi o poczęstunek. Całe szczęście że jestem już na emeryturze i nie muszę w nich uczestniczyć. Jak byłam na studiach to nie było jeszcze takiej tradycji. A taką Starościnę powinnyście zdegradować. To jest chore aby jedna osoba rządziła całą studencką bracią
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Spontaniczne i w ulubionym gronie spotkania opłatkowe mają jeszcze jakiś sens, takich na siłe nie lubię. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj nie tylko przedświątecznie Karolinko
    Nie pamiętam, aby na moich studiach były takie spotkania. Ale to piękne, że spotykacie się w takim pięknym okresie.
    A już dzisiaj w ten niezwykły czas życzę Ci boskiej opatrzności.
    Niech Bóg Cię błogosławi i strzeże.
    Niech obdarzy Ciebie i Twoją Rodzinę swą łaską
    Radosnych, pełnych ciepła Świąt Bożego Narodzenia

    OdpowiedzUsuń