Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 13 grudnia 2023

1796. Dzwoni, ale nie wiadomo, w którym zakamarku mózgu

Zwarta ekipa pomimo rorat o 6:45 rano
Motywem przewodnim tegorocznych rorat dla studentów odprawianych na Wydziale Teologicznym są błogosławieni i święci, których nasz ksiądz Krzysztof ma na swojej półce. Moja pierwsza myśl, kiedy usłyszałam tą koncepcję - jaką on musi mieć wielką tą półkę, skoro zmieścił na niej przynajmniej 11 relikwiarzy. No ale z drugiej strony, byłam ciekawa wedle jakiego klucza ksiądz będzie dobierał tych świętych. Już na pierwszych roratach okazało się, że owym kluczem są słowa Ewangelii z danego dnia, wedle których można odczytać życie danej osoby. A jest ono przybliżane nam wszystkim podczas kazań. 
Dzisiejszy wybór księdza padł na włoskiego błogosławionego Alberto Marvelli, który w swoim życiu inspirował się innym włoskim błogosławionym żyjącym w tym samym okresie czasu - Pier Giorgio Frassatim. A że Frassati jest ulubionym błogosławionym księdza Krzysztofa, to właśnie przez niego kapłan dotarł do Marvellego. Jak sam przyznał, był to zupełny przypadek. Ale tak zaczął drążyć temat, że i Alberto go zaintrygował na tyle, że postanowił zdobyć jego relikwie, co nie było takie proste.
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że jest on zupełnie nieznaną mi postacią, chociaż momentami miałam wrażenie, że gdzieś o nim słyszałam. Dopiero zakończenie jego życia potwierdziło moje przypuszczenia. Nie każdy ginie jadąc na rowerze potrącony przez ciężarówkę. 
Ja zaś szybko skojarzyłam, że czytałam o nim w książce o młodych świętych oraz błogosławionych. Ksiądz natomiast miał książkę zawierającą jego biografię. A że leżała sobie na gablotkach przed wydziałową kaplicą, to automatycznie zaczęłam ją kartkować i czytać urywki. Kiedy ksiądz to dostrzegł zadał mi pytanie, czy słyszałam już o Alberto Marvelli. Powiedziałam mu, że tak i że ten wypadek na rowerze sprawił, że go skojarzyłam. Mina księdza wyrażała jedno - był tym zaskoczony.
O błogosławionym Alberto Marvelli możecie poczytać >>tutaj<<, Dla mnie jest to o tyle istotna postać, że był związany z ruchem salezjańskim, tak jak ja. A więc zrobiło mi się żal, że nigdy żaden ksiądz w Oratorium nam o nim nic nie opowiedział.

2 komentarze:

  1. Masz wiedzę Karolinko na temat świętych, nie każdy ja posiada ,myślę że w Oratorium tak dogłębnie nie są wspominani .Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego. :)
    Przyszłam tu, aby życzyć Ci udanych Świąt Bożego Narodzenia. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie Karolinko. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń