Przedświąteczny czas przygotowań do najpiękniejszych świąt w ciągu roku sprzyjał obejrzeniu w telewizji jakiegoś ciekawego filmu. Kiedy przez przypadek odkryłam, że emitowana jest "Sonata", którą już od dawna chciałam zobaczyć, wybór tego, co będzie leciało sobotniego wieczoru był dla mnie oczywisty i bezsporny. I chociaż większość czasu spędziłam na ostatnich przygotowaniach do Wigilii, to jednak udało mi się od czasu do czasu rzucić oko na to, co dzieje się na ekranie telewizora.
Wspomniany film oparty jest na autentycznej historii pochodzącego z Murzasichle niedosłyszącego Grzegorza Psonki. Urodził się z głębokim niedosłuchem, czego niestety nikt nie zdiagnozował w pierwszych kilkunastu latach jego życia. Ponieważ z tego powodu był z nim bardzo utrudniony kontakt, lekarze orzekli, że chłopiec zmaga się z autyzmem. Po kilku latach "nauki" w szkole specjalnej, rodzice zatrudniają prywatnego nauczyciela mającego przekazać mu przynajmniej elementarną wiedzę. Ze swojej szkoły Grzesiu niewiele wynosił, tymczasem rodzice zauważyli, że chłopiec wykazuje zainteresowanie przedmiotami szkolnymi, jakie ma jego młodszy brat, Michał. Zatrudniona przez nich prywatna nauczycielka, mająca doświadczenie w pracy z autystykami, odkrywa, że problemy chłopca w komunikacji z otoczeniem wynikają z zupełnie innej przyczyny. Sugeruje rodzicom ponowne zbadanie słuchu Grzesia, tym razem za pomocą innej techniki. W ten sposób zostaje postawiona nowa diagnoza chłopca - głęboki niedosłuch. Chłopiec otrzymuje aparaty słuchowe, a wraz z nim możliwość poznania niedostępnego dotąd dla niego świata dźwięków. Wkrótce, ku zaskoczeniu chłopiec wykazuje niesłychany talent muzyczny, a jego największym marzeniem jest zagranie słynnej "Sonaty księżycowej".
Jednak spełnienie marzenia Grzegorza nie należy do łatwych. Chłopiec z trudem radzi sobie z opanowaniem materiału szkolnego w szkole dla niewidomych i niedowidzących, pomimo aparatowania w dalszym ciągu ma problem z odbieraniu dźwięków, jego mowa jest niewyraźna. Wszystko to sprawia, że drzwi wymarzonej szkoły muzycznej zostają przed nim zamknięta. Ale Grzegorz się nie poddaje - próbuje poprawić swój słuch za pomocą implantu słuchowego, ćwiczy pod okiem znajomego rodziny. Poznaje też Justynę, dziewczynę, która w znaczący sposób wpływa na Grześka, a nawet sprawia, że ten się w niej zakochuje.
Film jest świetnym odzwierciedleniem codzienności rodzin, w których pojawia się dziecko obarczone niepełnosprawnością. Walki rodziców z bezdusznym systemem (jak chociaż w scenach, w których chcą umieścić syna w szkole dla dzieci niewidomych i niedowidzących, albo kiedy Grzesiek próbuje się dostać do szkoły muzycznej), ale też z samymi sobą, ze swoimi słabościami i niespełnionymi ambicjami względem dzieci. Bardzo ciekawie pokazane jest też rozdarcie i dylemat, czy daną chwilę poświęcić niepełnosprawnemu dziecku, czy też jego zdrowemu rodzeństwu, które przecież też potrzebuje miłości i uwagi. Sama przeżywałam to w rodzinnym domu i czasami mam wrażenie, że moja młodsza siostra ma żal do mnie, że to mi rodzice poświęcali więcej czasu i uwagi, niż jej. Ale nie można też powiedzieć, że ją zaniedbywali. Myślę, że podobne uczucia odczuwał brat Grzesia, Michał.
To dobry film, który z pewnością zasługuje na uwagę. Choćby na uniwersalność przekazu. Trochę przypominał mi on "Ikara. Legendę Mietka Kosza", a trochę "Chce się żyć" (obydwa w reżyserii Macieja Pieprzycy). Warto tutaj wspomnieć, że film jest kinowym debiutem Bartosza Blaschke. I to udanym. W interesujący sposób pokazał, że nie każda lekarska diagnoza jest trafna oraz jak daleko można zajść pomimo wszechobecnych przeciwności losu.



Bardzo ciekawa recenzja Karolinko, chętnie obejrzę ten film. Zapowiada się super. Mega obsada :)
OdpowiedzUsuńSzampanskiego Sylwestra Karolinko i Szczęśliwego Nowego Roku
Nie znam tego filmu, chętnie bym obejrzała...
OdpowiedzUsuńjotka
Film jak opisujesz bardzo ciekawy, życie bywa nieprzewidywalne ,pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńSwego czasu chciałam obejrzeć ten film, ale stało się inaczej. Może jeszcze na niego trafię. Dziękuję za recenzję :))
OdpowiedzUsuńFilm na pewno wart obejrzenia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Karolinko - Małgosia X
"Kiedy otaczają cię dobrzy ludzie nie ma rzeczy niemożliwych." Ciekawy film.
OdpowiedzUsuńZachęciłaś mnie do obejrzenia filmu. Nie oglądam programów telewizyjnych, nie włączam telewizora, nie jestem na bieżąco i dlatego nie wiem nic na temat powstających w ostatnich latach filmów. Poszukam, może gdzieś znajdę i chętni obejrzę. W przypadku dzieci z niepełnosprawnościami najważniejsza jest dobra diagnoza. A czas na na naukę poprawnej artykulacji jest bardzo ograniczony. Dobrze, że chłopiec trafił na dobrą nauczycielkę, która wykazała się wiedzą i intuicją.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Alina
W ostatnim czasie przed świętami dużo się działo w Twoim życiu, przejrzałam pobieżnie Twoje wpisy. Podziwiam Cię, ze jeszcze znajdujesz czas na filmy. Nie będę nadaremnie obiecywać, że obejrzę, bo raczej nie. Dobrze, że powstają takie filmy. Swego czasu, dawno to było, duże wrażenie zrobił na mnie film "Olej Lorenza", w którym rodzice zmagają się z nieuleczalną choroba syna. Film oparty na faktach i autentycznej historii rodziny Odone i ich syna Lorenza. Gorąco polecam, trzyma w napięciu.
OdpowiedzUsuńWidziałam ten film wcześniej i również zapadł mi głęboko w serce. Uściski Karolinko:)
OdpowiedzUsuń