![]() |
| A tą kupili mi z czasem rodzice |
![]() |
| Tą wersję dostałam na koniec IV klasy |
Wiedziałam, że książka została zekranizowana, a pierwszy raz to nastąpiło jeszcze w 1939 roku. Potem była wersja z 1995 roku i w końcu ta ostatnia z 1997 roku. Poza tym powstało kilka seriali, także animowanych, opartych na podstawie książki. Z ciekawości postanowiłam sprawdzić, czy któryś z nich jest dostępny w internetowych czeluściach. I ku mojemu zaskoczeniu, mieszającego się z radością, odkryłam, że można obejrzeć wersję z 1939 roku, w dodatku z polskim lektorem. Już wiedziałam, jak zagospodaruję sobie przedwczorajszy wieczór, zwłaszcza że film trwa 1,5 godziny.
Akcja filmu rozpoczyna się w 1899 roku, kiedy kapitan Ralf Crewe przyjeżdża wraz ze swoją siedmioletnią córką, Sarą, do Londynu. Wojskowy samotnie wychowuje dziecko, a ponieważ został powołany do wojska, postanowił powierzyć ją opiece ekskluzywnej szkoły dla dziewcząt w stolicy kraju. Jej właścicielka, panna Maria Minchin, początkowo była niechętna przyjęciu nowej uczennicy, dowiedziawszy się jednak o bogactwie, jakie posiada kapitan Ralf, zgadza się na to. Dziewczynka dostaje osobny pokój, pokojówkę, ma także zapewnione przejażdżki na prywatnym kucyku. Pomimo bogactwa pozostaje jednak miła dla innych i szybko zjednuje sobie sympatię innych dziewcząt uczących się na pensji. Wszystko zmienia się w dniu 11 urodzin dziewczynki, kiedy okazuje się, że jej tata zginął w dalekim kraju, a ona sama została bez grosza przy duszy. W rezultacie zmuszona była zamienić apartament na skromny pokoik na strychu, sama zaś staje się służącą innych dziewcząt, w ten sposób spłacając swój pobyt na pensji. Wiele dawnych przyjaciółek odwróciło się wtedy od niej, ale znalazły się też takie, na których wsparcie zawsze i wszędzie można liczyć. W dodatku gdzieś w głębi serca czuła, że ukochany tata jednak żyje, musi go tylko odnaleźć. W tym celu wypytuje wojskowych wracających z wojny, czy nie widziała jej taty, a także odwiedza miejscowy szpital, do którego są przywożeni ranni z frontu. Pomagają jej w tym jej dawni przyjaciele, a także... sama królowa Wiktoria, która w tamtym okresie rządziła krajem.
Na początku myślałam, że film bardziej mnie rozczaruje, ale nie, oglądało mi się go bardzo dobrze. Pomimo ograniczonej przestrzeni czasowej bardzo treściwie przedstawia historię małej Sary, chociaż jest w niej wiele rozbieżności. Mam tu na myśli początek, gdzie wskazany jest rok rozpoczęcia akcji (w książce nie ma nic na ten temat, ale jak dla mnie tutaj reżyser podziałał na korzyść) oraz koniec, który jest dużo bardziej optymistyczny. Mimo tego można bez problemu odnaleźć ważniejsze wątki zaczerpnięte z książki.
Postać Sary tradycyjnie mnie zachwyciła. Duża w tym zasługa Shirley Temple, wcielającą się w tą osobę. Jej urok i wdzięk sprawiają, że nie sposób jej nie lubić. Dziewczynka przez lata uczyła się w szkole tańca, co można było wykorzystać w filmie chociażby w taki sposób:
Ekranizacja jak najbardziej mi się podobała i nie żałuję czasu poświęconego na jej obejrzenie. Myślę, że w miarę ciekawie i przejrzyście przedstawia problematykę książki. Kilka scen wywołało u mnie szerszy uśmiech, co nie zawsze jest u mnie oczywiste. Chciałabym jeszcze obejrzeć, w wolnej chwili, inne adaptacje, aby zobaczyć, jak inni reżyserzy poradzili sobie z tym tematem w późniejszych latach.



Taki powrót do dzieciństwa, poprawia humor. Miłej niedzieli:)
OdpowiedzUsuńZ jednej strony poprawia humor, a z drugiej skłania do refleksji na temat niektórych wartości w swoim życiu. Pozdrawiam
UsuńFajnie tak powspominać tamte czasy, jednak u mnie nr 1 to Ania z Zielonego wzgórza kilka razy czytana i oglądana, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńDla mnie przeczytanie "Ani..." była prawdziwą drogą przez mękę. Sama się sobie dziwię, że książka opowiadająca o przygodach Sary tak bardzo przypadła mi do gustu. Pozdrawiam
UsuńOch, czytałam i oglądałam, to klasyk dla każdej dziewczynki!
OdpowiedzUsuńjotka
W dawnych czasach pewnie tak. Teraz dziewczynki mają inne lektury. Pozdrawiam
UsuńNadal mam egzemplarz książki i kojarzę, że wersję z Shirley Temple oglądałam. U mnie na pierwszym miejscu była seria o Ani. Obiecuję sobie, że kiedyś jeszcze do niej wrócę. Może i kiedyś przeczytam ponownie "Małą księżniczkę. Pozdrawiam milutko Karol.
OdpowiedzUsuńJa "Małą księżniczkę" staram się czytać każdego roku. I za każdym razem odkrywam w niej coś innego. Anię próbowałam przeczytać kilka razy, także w dorosłym życiu, ale jakoś nie mogę się z nią "zaprzyjaźnić". Nadajemy na innych falach i już. Pozdrawiam
UsuńJa znam tylko ekranizację z lat 90. Książki nie czytałam, ale film wspominam miło.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ja tej z lat 90. jeszcze nie widziałam. Ale planuję to zrobić w wolnej chwili. Pozdrawiam
UsuńTeż nigdy nie widziałam ekranizacji a jeśli już to lata temu i tego nie pamiętam. Natomiast jeśli chodzi o książkę to Mała Księżniczka była kiedyś jedną z moich ulubionych i do dzisiaj pamiętam fabułę. Uściski.
OdpowiedzUsuńDla mnie jest to w dalszym ciągu ulubiona książka. Pomimo upływu czasu i lat. Pozdrawiam
UsuńJa znam te wersję książki, którą otrzymałas Karolinko od rodziców. Ma cudowne ilustracje. Niestety, nie posiadałam własnej, wypożyczałam. Też czytałam wiele razy:) Oglądałam jakąś nową ekranizację. Rozczarowałam się, ponieważ zmienił reżyser zakończenie. Tej starej nie znam.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam również o dniu rodziny - wspaniałe zdarzenie.
Buziaki ślę:)))
W tej starej ekranizacji też było zmienione zakończenie. Ale mnie się ono bardzo podobało, mimo wszystko. Daje nadzieję na lepszy czas. Ta druga książka też ma ciekawe ilustracje. Pozdrawiam
UsuńKarolinko🧡
OdpowiedzUsuńczytałam książki : 'Mała księżniczka' i 'Ania z Zielonego Wzgórza', ale film oglądałam tylko o Ani .. może kiedyś uda mi się obejrzeć film o księżniczce.. dziękuję, że przypomniałaś mi te urocze książki, bardzo przyjemnie czytało się Twój post 😊
- pozdrawiam cieplutko, życzę Ci ogrom zdrówka, dobrych dni i pięknych chwil 🧡🌞🍀🌸🌻💚
Film o Ani widziałam kilka razy, ale też jakoś mnie nie wzruszył, czy też nie zaciekawił. Mam nadzieję, że uda Ci się zobaczyć film i że Ci się on spodoba. Pozdrawiam
UsuńJedna z książek mojego dzieciństwa. Miałam taki właśnie egzemplarz, ale zaczytałam go doszczętnie, potem kupiłam drugi, który mam do dzisiaj. Co do ekranizacji z Shirley Temple, to nie porwała mnie szczególnie. Dla mnie najlepsza jest rosyjska wersja z 1997 roku.
OdpowiedzUsuńPosyłam uściski.
Gdyby nie ta druga książka, to pewnie moja nagroda ze szkoły też długo by nie pożyła. A szkoda, bo to w końcu pamiątka. Szukałam wspomnianej przez Ciebie ekranizacji, niestety, bezskutecznie. Pozdrawiam
UsuńKsiążkę czytałam i kilka ekranizacji oglądałam
OdpowiedzUsuńNa razie obejrzałam tylko jedną ekranizację. Ale już zlokalizowałam serial animowany wyprodukowany na podstawie tej książki. Pozdrawiam
UsuńTę książkę czytała chyba każda dziewczynka, przynajmniej tak myślę :)
OdpowiedzUsuńTak że książkę czytałam, ekranizację również widziałam.
Jednak Ania u mnie zdecydowanie na pierwszym miejscu :)
Kiedyś pewnie i czytały. Teraz jest z tym dużo gorzej. Pozdrawiam
UsuńA ja niestety nie czytałam tej książki i nie oglądałam ekranizacji. Muszę to zmienić. Anię czytałam i mam prawie wszystkie książki i oglądałam kilkakrotnie ekranizację. Pozdrawiam serdecznie 🌷🌷☘️
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że kiedy już ją przeczytasz, to spodoba Ci się tak samo, jak mnie. Chociaż wiadomo, że dziecko inaczej odbiera jej treść, a dorosły będzie odbierać ją inaczej. Kilka książek o Ani też posiadam, przeczytałam, ale jakoś mnie specjalnie nie zafascynowały. Pozdrawiam
UsuńJa mam tę książkę z czasów dzieciństwa. Oglądałam też ekranizację.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Ciekawa jestem, która to była ekranizacja, bo było ich kilka. Pozdrawiam
UsuńCóż za wzruszająca historia! Dziękuję za przypomnienie. 🤗
OdpowiedzUsuńZa każdym razem wzruszam się, czytając tą opowieść. Pozdrawiam
UsuńW pierwszej chwili wydawało mi się, że nie znam, ale po przeczytaniu recenzji jednak coś mi świta...
OdpowiedzUsuńTeż tak mam. Że na pierwszy rzut oka myślę, że czegoś nie znam, ale po dokładniejszym zapoznaniu się z treścią coś mi zaczyna świtać, że gdzieś już się z tym spotkałam. Pozdrawiam
UsuńOch, jak cudnie i sentymentalnie jednocześnie ❤️
OdpowiedzUsuńCzasami zdarza mi się być sentymentalną. Zwłaszcza wracając do tego typu książek. Pozdrawiam
UsuńZnam historię Małej Księżniczki... ta pierwsza filmowa adaptacja książki na pewno jest ciekawa... stare, czarno-białe kino... Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń