Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

piątek, 23 stycznia 2026

2312. Wspólna historia

Są takie chwile, kiedy człowiek zadaje głuche pytanie "dlaczego", chociaż doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że i tak nie otrzyma na nie odpowiedzi. Tak było ze mną w lipcu, kiedy media podały informacje o utonięciu 15-letniego harcerza w mętnych wodach jeziora Ośno w województwie wielkopolskim. Chłopak wykonywał zadanie na otrzymanie kolejnej odznaki harcerskiej, a sam obóz miał się zakończyć dzień później.
Identyczne odczucia miałam, kiedy kilka dni temu natrafiłam na wiadomość o śmierci zaledwie trzy lata starszego od Dominika mieszkańca województwa małopolskiego, 18-letniego Michała.
Dominik i Michał. Dwójka młodych chłopaków, przed którymi było praktycznie całe życie. Sporo ich dzieli: wiek (Michał był starszy o trzy lata od Dominika), miejscowość, z której pochodzili (Dominik wychowywał się w położonej 5 kilometrów od Świdnicy wsi, Michał to typowy Krakus), sposób śmierci (Dominika życie zostało przerwane nagle, Michał podobno od dłuższego czasu chorował).
Jednak o wiele więcej ich łączy - obaj byli nastolatkami, obaj chodzili do liceum, obaj byli ceremoniarzami, służąc tym samym przy Ołtarzu Pańskim. Chłopcy starali się rozwijać swoje talenty: Dominik uprawiał różne dyscypliny sportu i był wybitnym matematykiem, Michał z kolei pięknie śpiewał w dekanalnym chórze złożonym z chłopców. Zarówno Michał, jak i Dominik, formowali się w Ruchu Światło - Życie, jak i w Związku Harcerstwa Polskiego. 
Uśmiechnięci, zdolni, pełni pasji działania. Rysowała się przed nimi piękna przyszłość. Niestety, Bóg, albo jak kto woli los, chciał inaczej i zabrał ich w kwiecie wieku. Być może Dominik czekał już na Michała z jego Aniołem Stróżem na progu bramy do Raju i był jego przewodnikiem po nim w tych pierwszych chwilach? A może po prostu siedli sobie na niebiańskiej chmurze, niczym na ławce przed szkołą i tak zaczęła się ich wieczna przyjaźń? Przecież mieli tyle wspólnych tematów, na które mogliby porozmawiać...

3 komentarze:

  1. ​Bardzo poruszające zestawienie. Trudno znaleźć odpowiednie słowa w obliczu takich historii, ale Twoje spojrzenie na ich wspólną drogę daje chwilę do namysłu nad tym, co w życiu ważne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obaj, nie oboje - oboje to wtedy, gdy jedna osoba jest płci żeńskiej, dwóch chłopców to obaj

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie historie zawsze poruszają. O tej pierwszej słyszałam...

    OdpowiedzUsuń