Zagłada narodu żydowskiego jest motywem podejmowanym nie tylko przez wielu scenarzystów i reżyserów, o czym pisałam ostatnio, ale też pisarzy i poetów. Wiele osób, które przeżyło holokaust w różnej formie, zdecydowało się po latach przelać swoje wspomnienia na papier, nawet jeżeli nie są zawodowymi pisarzami. Za moich czasów jedną z obowiązkowych lektur w szkole średniej była niewielkich rozmiarów książka Hanny Krall, "Zdążyć przed Panem Bogiem". Poruszono w niej chociażby problem codziennego życia w getcie żydowskim. Pamiętam, że zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, chociaż nie była pierwszą o tej tematyce, jaką przeczytałam w życiu.
Od jakiegoś czasu w okolicach przełomu stycznia i lutego staram się przeczytać jakąś książkę związaną z tą tematyką. A jest ich multum, począwszy od literatury faktu, a skończywszy na beletrystyce, z wymyśloną przez autora fabułą, która jest nieprawdopodobna, a jednak zadziwiająca (mam tu na myśli chociażby mojego ulubionego "Chłopca w pasiastej piżamie"). Nie zawsze mi się to udaje, ale staram się. W tym roku wypożyczyłam dwie książki związane z problemem holokaustu z którymi uporałam się bardzo szybko. Aż chciałoby się rzec - za szybko. Ale co innego można robić na przymusowym L4 żeby się nie nudzić? Jedna opowiadała o żydowskich dziewczynkach ukrywanych w czasie II wojny światowej i trochę przypominała mi "Dziewczyny sprawiedliwe. Polki które ratowały Żydów" autorstwa Anny Herbich-Zychowicz. Druga natomiast to oparta na faktach historia chłopca, który wiele lat spędził za murami obozu koncentracyjnego w Auschwitz.
Tytuł: "Nigdy nie byłaś Żydówką. Sześć opowieści o dziewczynkach w ukryciu"
Autor: Anna Bikont
Wydawnictwo: Czarne
Wołowiec 2023
Ilość stron: 244
Jak wiemy z historii, zgodnie z rozporządzeniem wydanym przez Adolfa Hitlera, naród żydowski miał zostać zgładzony. W związku z tym budowały najpierw getta żydowskie, a następnie obozy koncentracyjne i zagłady, które miały przyspieszyć ich zagładę. Każdy Polak miał obowiązek zgłosić miejsca, w których mogą przebywać Żydzi, a za pomoc w ich ukrywaniu groziły surowe kary. Jednak znajdowali się tacy ludzie, którzy decydowali się na pomoc prześladowanym, a nawet na ich ukrywanie w swoich posiadłościach. Popularne było na przykład ukrywanie dzieci, które na ten czas stawały się najczęściej dalekimi krewnymi rodziny. W ten sposób uratowano wiele żyć, w tym szóstki kobiet, które po latach niektóre z nich zdecydowały się na podzielenie się swoimi wspomnieniami z Anną Binkot.
Znamienne jest to, że wszystkie przedstawione przez autorkę ocalone kobiety już nie żyją. Z Elżunią, bohaterką pierwszego reportażu nie miała ona nawet okazji porozmawiać, ponieważ popełniła ona samobójstwo w latach 60 XX w Stanach Zjednoczonych. Jako materiał musiały jej wystarczyć wspomnienia tych, którzy ją znali. Z pozostałymi: Blimą, Janką, Dorką, Małką oraz Ireną udało jej się jednak porozmawiać. Każda z nich miała swoją historię i swój obraz holokaustu, jaki wyniosły z czasów swojego dzieciństwa. Nie brakuje w nich strachu, głodu i chłodu, ale też nadziei na to, że wszystko kiedyś się skończy i wreszcie ktoś zdejmie ciążące na nich jarzmo pochodzenia.
Książka Anny Bikont "Nigdy nie byłaś Żydówką. Sześć opowieści o dziewczynkach w ukryciu" jest potwierdzeniem, że w czasie wojny łatwiej było ukryć żydowskie dziewczynki niż chłopców, którzy z powodu obrzeżania byli łatwi do zidentyfikowania co do ich pochodzenia. Oczywiście wiązało to się z ryzykiem, także ze zmianą tożsamości tych dzieci. Ale w większości udawało się ocalić chociaż tą część żydowskiego społeczeństwa, które po wojnie najczęściej wracały do swoich korzeni, kontynuując tym samym trwanie całego narodu.
Autor: Tomasz Wandzel
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Kraków 2021
Ilość stron: 218
Książek takich jak ta jest wiele. Kilka lat temu przeczytałam "Chłopca, który poszedł za tatą do Auschwitz" Jeremy'ego Dronfielda, przy której kilka razy polały mi się łzy. Potem przyszła pora na "Chłopca, który narysował Auschwitz" z niesamowitymi obrazkami narysowanymi dłonią nastolatka i obrazującymi codzienne życie w obozie. Teraz przyszła pora na "Chłopca, który przeżył Auchwitz. Historia prawdziwa" autorstwa Tomasza Wandzla.
"Chłopiec, który przeżył Auschwitz. Historia prawdziwa" jest, jak mówi drugi człon tytułu, historią opartą na faktach. Przedstawia kilka lat z życia Griszy, który jako zaledwie pięcioletnie dziecko wraz z rodziną trafił do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. W ciągu zaledwie kilku miesięcy z kilkuosobowej rodziny został sam. Ale i życie malca kilkakrotnie wisi na włosku: zmaga się z zapaleniem płuc, a także trafia pod "opiekę" słynnego doktora Mengele. Jednak dzięki opiece i pomocy innych współwięźniu udaje mu się dotrwać chwili, kiedy armia radziecka wyzwoliła obóz.
Historia małego Griszy wzrusza, ale też powoduje oburzenie i niezgodę na to, co działo się za druciastym płotem obozu koncentracyjnego. Najbardziej uderzające, jak dla mnie, były te fragmenty, w których wspominał on eksperymenty, jakim został poddawany będąc pacjentem legendarnego doktora Josefa Mengele. Oczywiście wiem, że był to pseudolekarz, który nie leczył, a wykonywał na ludziach dziwne eksperymenty. Ale i tak żal mi było w tym wszystkim tego kilkuletniego Griszy, którym wtedy był autor wspomnień. A jednak książka niesie nadzieję, że nawet z najgorszego miejsca na Ziemi można zostać uwolnionym, jeżeli tylko znajdzie się ktoś, kto nam w tym pomoże i wesprze.


Niedawno obejrzałam rozmowę z panią, które bardzo późno dowiedziała się, że jest Żydówką. Nie tylko w czasie II wojny bycie Żydem bywało niebezpieczne.
OdpowiedzUsuńPolacy też byli w obozach też sporo przeszli to tak na marginesie, bo jakoś tak tylko o Żydach książki się pisze.
OdpowiedzUsuńKarolinko mam nadzieje, że to nic poważnego i szybko wyzdrowiejesz :) Ciekawej lektury życzę pozdrawiam
Jako dziecko poznałam Kobietę, która mieszkała w pobliżu obozu i była zaangażowana w pomoc...Opowiedziała mi takie historie, że słuchając płakałam, a Ona ze mną...Tego nie można usunąć w "niepamięć"...
OdpowiedzUsuńTrudno przejść obojętnie obok takich historii, szczególnie gdy dotyczą dzieci, jak w przypadku małego Griszy. To niesamowite, jak literatura potrafi ocalić tę pamięć od zapomnienia. Dopisuję obie pozycje do swojej listy, bo Twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiła. Trzymaj się ciepło i odpoczywaj.
OdpowiedzUsuńKarolinko zdrówka Ci życzę. Ponoć grypa panuje nie daj się . Podziwiam Ci ze taką tematykę, choć o dzieciach też lubię czytać. ale do tej tematyki to trzeba mieć końskie zdrowie, choć jak się leży chorym to czyta się co wpadnie w rękę, ale świadomie to bym się chyba na taką tematykę chyba nie zdecydowała!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mnie się ten temat już przejadł, pewnie z powodu wykonywanego zawodu. Tak na marginesie - "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall nadal jest lekturą w klasie maturalnej.
OdpowiedzUsuńPolecam Ci "Dziennik" Anny Frank.
O ciekawa historia. Poszukam tej książki w bibliotece. Pozdrawiam zapraszam do obejrzenia mojego bloga.
OdpowiedzUsuńBardzo wartościowy i poruszający wpis. To ważne, że przypominasz zarówno o historii Holokaustu, jak i o ludziach, którzy w niezwykle trudnych warunkach zachowali godność, wrażliwość i siłę ducha. Takie książki i takie historie zostają w człowieku na długo, a także skłaniają do refleksji i uczą pokory.
OdpowiedzUsuńZestawiasz literaturę faktu z beletrystyką – dzięki temu pokazujesz, że temat holokaustu można zgłębiać na różne sposoby, zarówno przez emocje, jak i przez fakty. Fajnie też, że przywołujesz własne doświadczenia z lektur szkolnych – dodaje to osobistego wymiaru i sprawia, że tekst staje się bliższy czytelnikowi. Szczególnie poruszające są te fragmenty o dzieciach ukrywanych podczas wojny; pokazują, jak odwaga i empatia zwykłych ludzi mogły ratować życie w tak dramatycznych okolicznościach.
OdpowiedzUsuńPoruszający wpis... Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTo jest, był zawsze trudny temat. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo był i jest trudny temat. Pozdrawiam zimowo
OdpowiedzUsuńJa oglądałem film "Chłopiec w pasiastej piżamie." Genialne kino.
OdpowiedzUsuńDziękuję za polecajki. Kiedyś bardzo dużo czytałam na ten temat
OdpowiedzUsuń