Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

poniedziałek, 21 września 2026

2434. Ćwierć wieku od dnia, gdy świat wstrzymał oddech

źródło zdjęcia
Czas szybko leci. Czasami mam wrażenia, że zbyt szybko. Kiedy rano spojrzałam w kalendarz i zdałam sobie sprawę z tego, że minęło 25 lat od zamachów w Stanach Zjednoczonych. Jak wiemy z różnych źródeł, celem trzech z czterech porwanych przez terrorystów z Al-Kaidy samolotów były dwa wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu w hrabstwie Arlington w stanie Wirginia. Jaki był cel lotu czwartego z porwanych samolotów do dzisiaj nie udało się w 100% ustalić. Pozostawmy to może tajemnicy, jaką zabrali za sobą znajdujący się na jego pokładzie terroryści.
Kilka miesięcy wcześniej miałam dziwny sen. Mimo, że minęło ćwierć wieku pamiętam go bardzo wyraźnie. Z okien mojego pokoju widać było wieżowiec znajdujący się naprzeciwko mojego bloku. W moim śnie pewnego dosyć pogodnego dnia uderzył w niego samolot. To było absurdalne i mało logiczne, ponieważ nie wiem na jakiej wysokości musiałby on lecieć. Ale może ten szczegół sprawił, że sen ten utkwił mi tak bardzo w pamięci. A potem ten wieżowiec się przewrócił. Też wbrew logice, bo wyglądało to tak, jakby ktoś go "kopnął" i runął nie w głąb siebie, jak wieże, ale dosłownie się wywrócił. Pamiętam ludzi stojących na dachu i wzywających pomocy oraz skaczących z tego dachu. Wyglądało to jak film, ale wtedy, 11 września, owy film zamienił miejsce z realnością.
Dziś, 25 lat później wiem, że to wszystko stało się za wcześnie w moim życiu, że był to kolejny, po śmierci księdza Józefa Tischnera oraz tragedii "Kurska" etap dojrzewania do brutalnej rzeczywistości. Wiem, że zabrało mi to kilka miesięcy dzieciństwa. Potem przez kolejnen miesiące wracały do mnie widziane w telewizji obrazy walących się wież i płonącego budynku Pentagonu. Wracały w rysunkach, nawiązaniach w opowiadaniach. Nawet w zabawach. Aż w końcu mi ta szewska pasja minęła, chociaż pamiętam jak wielkie wrażenie zrobił na mnie film "World Trade Center" z 2006 roku, na który poszliśmy ze znajomymi do kina.
Teraz w zasadzie temat ten tak bardzo do mnie nie wraca. No, może czasami, kiedy w internecie znajdę informacje odnośnie tego dnia. Albo kiedy przypada kolejna rocznica zamachu. Mam świadomość, że od tamtego dnia wiele się zmieniło w podejściu ludzkości do otaczającego świata. Staliśmy się nieufni, ale też bardziej czujni, szczwególnie na początku tego całebgo wariactwa. Wiadomo było, że już nic nie będzie takie, jak wcześnieij. I że sprawdziło się powiedzenie, że człowiek człowiekowi wilkiem.
I wiecie, chyba nie byłabym sobą, gdybym nie wykorzystała tej smutnej i w zasadzie niepotrzebnej rocznicy nie wykorzystała do przeczytania jakiejś książki na ten temat. Tą po lewej wypożyczyłam z Biblioteki Śląskiej, tej po prawej akurat nie było na stanie, ponieważ ktoś ją już wypożyczył, ale będę miała ją na uwadze. Tym bardziej, że czytałam jej fragmenty w internecie, i może nie to, że mi się spodobały, bo myślę, że to nie jest odpowiednie słowo, ale przemówiła do mnie. Jestem ciekawa całości, chociaż objętość może trochę przerażać. Ta po lewej stronie w zasadzie mi się podoba - pokazuje co się działo w wieżach zaraz po udarzenia w nie samolotów. Zawiera bezpośrednie relacje świadków zdarzenia, a dynamika ich opowieści nie zmniejszyła się pomimo upływu czasu. Dobrze się ją czyta, a to jest w sumie ważne dla mnie.
25 lat? A dla mnie to tak, jakby się to działo przed chwilą.

1 komentarz:

  1. Nie pamiętałam już, że to było 21 września. Czas biegnie i zaciera szczegóły. Wówczas myślałam, że faktycznie świat stanął a krawędzi, a teraz, gdy oglądamy i czytamy, co dzieje się w Ukrainie, w Strefie gazy, w Iranie... można zapytać czy nadal jesteśmy na tej krawędzi czy już gdzieś dalej?...

    OdpowiedzUsuń