Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 2 stycznia 2015

Jak sprawić uśmiech na twarzy innej osoby, czyli o sylwestrze

Z czym kojarzy Wam się Sylwester? Z szaloną zabawą czy też z nudą w domu? U mnie co roku schemat się powtarzał - telewizor, a potem oglądanie sztucznych ogni przez okno. Wiele osób z mojego otoczenia robiło co prawda imprezy, ale nawet nie przyszło im na myśl, żeby mnie chociaż zapytać czy nie chcę przyjść. Jakoś przyzwyczaiłam się do faktu, że nikt nie chce się bawić w towarzystwie kaleki. Ale z drugiej strony zaczęłam się zastanawiać ile moich niepełnosprawnych znajomych jest w podobnej sytuacji... Postanowiłam nie narzekać jak inni na kolejny Sylwester w samotności, tylko działać. Zaczęło się wysyłanie SMSów, rozmowy za pomocą gg i nk. I tak od słowa do słowa uzbierała się mała paczka znajomych, którzy też samotnie mieli spędzić ten wieczór, ewentualnie z rodzicami. Przypomniały mi się słowa jednego z bohaterów "Ziemi Obiecanej" - "Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic. To razem mamy tyle, aby założyć fabrykę". No właśnie, a gdyby tak spróbować zrobić imprezę sylwestrową u mnie w mieszkaniu, przemknęło mi przez myśl. I znowu rozegrała się akcja SMSowa i komunikatora. Co prawda na mój apel odpowiedziały tylko dwie osoby, ale zawsze lepszy rydz niż nic, ha, ha, ha. W końcu na imprezie pojawiła się tylko jedna osoba, bo druga niby zajmowała się dzieckiem(wiem, że jest to ściema, ale jakoś nie jest mi przykro). Ale i tak było super - rozmowy, wspominanie starych, dobrych szkolnych czasów, wspólne oglądanie telewizji i toast zniesiony coca - colą. A przede wszystkim uśmiech na twarzy A. Nawet jej mama była szczęśliwa, że córka nie spędzi kolejnego Sylwestra w domu z rodzicami, tylko z kimś w jej wieku. To się nazywa wyczucie sytuacji. Mam tylko nadzieję, że będzie mi dane częstsze sprawianie przyjemności moim znajomym. Bo tak naprawdę to nie sztuka siąść sobie i biadolić, że jest się sam na świecie. Sztuką jest zrobić wszystko, aby tak nie było.

A jutro ruszam z egzaminami, dlatego jako pilny uczeń siedzę przy notatkach. Tylko dlaczego nic mi do łba nie wchodzi?!

4 komentarze:

  1. Karolinka super, że spędziłaś tak fajnie wieczór sylwestrowy, ale wiem, że tym postem pijesz trochę do mnie. Więc ja się bardzo cieszę, że masz dużo znajomych w okolicy, że ktoś mógł do Ciebie przyjść / przyjechać i chwała za to. To jednak ja u siebie nie mam takich znajomych tzn by się znaleźli ale nie miałby ich kto przywieźć bo i tak się nie odwiedzamy bo nie ma jak, a co dopiero w ten wieczór kiedy każdy wypije. Więc cieszę się, że tak wszystko Ci się udaje, ale pomyśl kochana czasem, że nie każdy ma tyle szczęścia.

    Powodzenia na egzaminie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie piję tym postem do Ciebie. Po prostu już dawno zrozumiałam, że wiele zależy ode mnie i od mojego nastawienia do życia. Piszesz, że nie masz przyjaciół. Ale masz kochającą rodzinę. Równie dobrze każdy może napisać, że nie każdy ma szczęście mieć taką elementarną cząstkę. Znam wiele osób z domu dziecka, w tym moją mamę, która z całą pewnością oddaliby wiele, żeby zamienić wszystkich znajomych na tatę i mamę. Pomyśl o tym czasami. Zresztą ja też mieszkam sama, też nie zawszę mam czas na spotkania. Ale biorę życie takim jakie jest, bo nie będę miała innego. Ostatnio słyszałam na kazaniu, że kiedy myślimy że jest nam źle bo nie mamy tego czy tamtego lepiej zastanowić się co mamy i pomyśleć sobie czym bylibyśmy bez tego. Czy na pewno byłabyś szczęśliwsza otoczona ludźmi, którzy jednak byliby nie szczerzy?

      Usuń
  2. Genialnie zadziałałaś! Dużo siły do łamania kolejnych barier w Nowym Roku! Trzymamy kciuki za egzamin:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, czasami po prostu trzeba przejąć inicjatywę zrobienia tego, czy tamtego. Nie koniecznie dla "sławy", ale chociażby dla zrobienia innym przyjemności

      Usuń