Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

sobota, 21 października 2017

595. Niech im się wiedzie na tej nowej drodze życia...

Miło jest patrzeć na młodych ludzi, którzy darzą siebie sympatią i wzajemnym szacunkiem. Z czasem uczucie dojrzewa i zmienia się w coś bardziej poważnego i dojrzałego. Wtedy z całego serca życzy się takim osobom, aby ich uczucie przetrwało. Aż w końcu nadchodzi moment, kiedy człowiek dowiaduje się, że oto tych dwoje jego dobrych znajomych, których zna od wielu ładnych lat, postanawia wejść w święty związek małżeński. Radość sięga wtedy zenitu i z niecierpliwością czeka się dnia, w którym owa dwójka powie sobie sakramentalne "Tak".
Ten dzień nastał właśnie dzisiaj. Jeszcze kilka tygodni wcześniej otrzymaliśmy oficjalne zaproszenie na ślub jako wspólnota Oratorium. Tzn. kilka osób dostało, ale wiadomo jakie były intencje narzeczonych. Z drugiej strony Boski Oski podczas czwartkowego spotkania zapewniał nas, że nikomu nie powinno zabronić się udziału w takiej uroczystości w kościele choćby po to, aby dobrze życzyć młodej parze i pomodlić się o pomyślność jej związku. Przecież przez wiele lat pomagali nam w organizacji półkolonii dla dzieci, to i miło im będzie, jak ktoś z nas się pojawi na uroczystości.
Wiedziałam, że na ślub wybierają się z prezentem siostry A. - wykonany przez nie łabędź z papieru był urzekający(aż chce mi się śmiać, kiedy sobie przypomnę minę brata pana młodego kiedy słuchał, jak ma się obchodzić z prezentem, aby go nie zniszczyć😂). To takie coś od nas - Oratorium. Ale przecież nie przeszkadzało w tym, żeby i tak się udać do kościoła i uczestniczyć w tak pięknej uroczystości, prawda? Sam Boski tak mówił, a księdza trzeba się słuchać. Przynajmniej tego księdza 😊. Poszłam więc sobie chwilę przed rozpoczęciem nabożeństwa, zasiadłam grzecznie na chórze, aby wszystko dobrze widzieć i czekałam, aż najpierw wejdzie do świątyni pan młody, a następnie panna młoda prowadzona przez tatę. Jejciu, jak oni przepięknie razem wyglądali...
Mszę prowadził nasz ksiądz Paweł. W sumie to swego czasu działali w jednej wspólnocie, więc było to do przewidzenia. On także udzielił im samego sakramentu małżeństwa. Kazanie zaś zostało wygłoszone przez księdza Franciszka, który w sierpniu został przeniesiony do innej parafii. O oprawę muzyczną zadbał młodzieżowy zespół, w którym zarówno pan, jak i panna młoda śpiewają.
Po skończonej Mszy świętej wraz z innymi wyszłam z naszego kościoła. Na schodach połączyłam się z siostrami A. i razem poszłyśmy złożyć młodej parze życzenia, które przyjęli z uśmiechami na twarzy. Tak niewiele, a tak wiele. A ja naprawdę z głębi serca im życzę, aby wytrwali w tym związku po kres swoich dni. Bo w dzisiejszym świecie różnie to bywa...

9 komentarzy:

  1. No właśnie, witaj Karolinko,najważniejsze aby nie były to tylko chwile ��Tak wiele dziś rozwodów i różnych zwiazkow raczej biznesowych niż małżeńskich. Serce nie sługa ,ale jest cośkolwiek więcej. Choćby przysięga przed Bogiem, szczęście dzieci a nie tylko wlasne zachcianki.
    ☺ Może to zbyt wcześnie juz w dzień ślubu, ale rozsądek lepiej zbyt wcześnie niż zbyt późno.
    A jak Twe studiami kicia się trzyma?☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy lata temu byłam na ślubie znajomego - wcześniej chodzili ze sobą ze 3 lata. Rozstali się dwa tygodnie po złożeniu przysięgi małżeńskiej... Czasami myślę, że lepiej nie brać ślubu, niż brać i za chwilę się rozwodzić.
      A Pusia jakoś żyje i wydaje mi się, że jest szczęśliwa w tym swoim życiu :)

      Usuń
    2. Lepiej!,Pusię ucałuj��a jak studia?.☺

      Usuń
  2. W moim klubie TPG przez te kilka lat jak istnieje odbyło się kilka ślubów naszych wolontariuszy. Zawsze mniejsza czy większa nasza delegacja uczestniczyła w ich tak ważnym dniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo piękne być obecnym podczas tak ważnego dla narzeczonych dnia, jakim jest ich ślub. Nas akurat było 3, co na wspólnotę liczącą 12 osób daje niezły wynik. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Komentarz to nie Ty Karolinko. Komentarz ton nawet nie Twój obraz.��
    Komentarz to portret tego kto komentuje, wiec nie bój się. Tak poznajesz ludzi, z czasem dzi kiedy nim teź siebie. Ale nie po komentarzach tylko po Twoich reakcjach na nie!☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech będą szczęśliwi i wierni przysiędze. A nowszy post przeczytałam:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne z Waszej strony, że byliście z Nimi w tak ważnym dla Nich dniu!
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Karolinko, oby młodzi małżonkowie wytrwali przez całe życie w miłości i wierności.Bo masz rację - w tym dzisiejszym świecie bywa różnie, raczej gorzej, a nie lepiej.
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń