Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 7 sierpnia 2015

Uff, jak gorąco

Ostatnimi czasy lata w naszym kraju zrobiły się naprawdę gorące. Nie wiem, czy to za sprawą globalnego ocieplenia, czy też złożyły się na to też inne czynniki. Tym bardziej, że od pewnego czasu zauważyłam, że słońce nie grzeje - ono wręcz praży. Nie jest to optymistyczny znak, Zaczynam się zastanawiać jak będzie za kilka lat. I moje myśli nie są zbytnio optymistyczne. Nie lubię gorąca, źle się wtedy czuję. Może to przez leki, które przyjmuję na stałe? Sama nie wiem. Na szczęście biuro, w którym odbywam praktyki znajduje się w półpiwnicy. Nie potrzebują nawet wentylatora, nie mówiąc już o klimatyzacji. Cały czas panuje tam przyjemny chłodek. Jednak kiedy wychodzę z niego po skończonej dniówce, to niemal odrazu przy drzwiach uderza mnie podmuch gorącego powietrza. A potem jest już tylko gorzej. Wracam do domu w tramwajach i autobusach, które przypominają nagrzane puszki. Jechać takim czymś przez ponad godzinę to prawdziwa udręka. Butelka z wodą mineralną na niewiele tutaj się zdaje. Klimatyzacji brak, autobus pełen ludzi. Na szczęście w domu korzystam z kilku sposobów na przetrwanie tych dni. Nawet poświęciłam im notatkę na wiadomościach24: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/rady_na_nadchodzace_upaly_335055.html. Wiem, wiem, kilka z nich jest bynajmniej dziwnych, ale na pewno skutecznych. Przynajmniej dla mnie. Od tego gorąca to nawet sprzęt mi szwankuje. I całkowicie nie mam apetytu. Najbardziej jest mi jednak żal mojego kota. Zwierzak męczy się w tym swoim futerku, kładzie na kafelkach w celu ochłodzenia, sam nie wie co ma ze sobą zrobić. A ja nawet nie wiem jak mu pomóc. Na szczęście lato trwa tylko kilka miesięcy. A potem wszystko się wyrównuje. Byle do jesieni. A przynajmniej do chłodniejszych dni.
A na taką ochłodę dla mieszkańców wpadło wiele polskich miast

1 komentarz:

  1. Ja też z utęsknieniem czekam na ochłodzenie. Wojtek upały znosi świetnie. Cyborg jaki czy co? Biedne to Twoje kocisko. Zwierzaki potwornie męczą się w takich temperaturach. U nas świnka morska cały dzień nie wychodzi z domku, który ma w klatce, a my z klatką biegamy po mieszkaniu w poszukiwaniu chłodu. Naszego spaniela ostrzygliśmy tak, że nie bardzo przypominał psa... Ale dzięki temu jakoś żyje. Kota to się chyba jednak nie strzyże, co?...

    OdpowiedzUsuń