Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 18 stycznia 2016

"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

Na moim regale z książkami znajduje się taka jedna, która ma dla mnie szczególne znaczenie. Niepozorna książka, jeszcze nosząca znak czasu PRLu, nie posiadająca okładki, która kiedyś gdzieś odpadła po drodze. Niewymiarowa, bo kiedy większość książek przypomina swoimi wymiarami prostokąt, ta jest w kształcie kwadratu. Za bardzo nie wiadomo gdzie ją umieścić. Co więcej, nawet nie wiem jaki nosi tytuł (chociaż podejrzewam, że jest to słynny "Zeszyt w kratkę", chociaż mogę się mylić). A jednak wyjątkowa, pomimo wielu niedoskonałości, bo wprowadziła mnie w świat poezji niezwykłego pisarza, księdza Jana Twardowskiego. Bo chociaż ksiądz Twardowski jest znany głównie z poezji skierowanej do dorosłych, to jest też autorem kilkudziesięciu wierszy i opowiastek napisanych z myślą o dorosłych. Ileż to wieczorów spędziłam najpierw słuchając zdań czytanych przez rodziców, a następnie na samodzielnej lekturze? Ileż to razy zaśmiewałam się w głos, analizując poszczególne wersety? To chyba tylko sam Pan Bóg wie. A potem z wieloma z nich spotkałam się w szkolnych podręcznikach. "Święty gapa", "Obiecanki-cacanki", "W klasie", czy też "O maluchach" to tylko niektóre z nich. Na trwale wbiła mi się w pamięć "Spowiedź wielkanocna", którą recytowałam podczas akademii z okazji nadchodzących świąt Wielkanocnych. Teksty księdza Jana Twardowskiego, zwłaszcza te dla dzieci, mają to do siebie, że czyta się je automatycznie. Są proste w odbiorze, opisują codzienność każdego z nas, chociaż dzieciństwo księdza Twardowskiego przypadło na lata w okresie I wojny światowej i tuż po niej(przyszedł bowiem na świat w 1915 roku).
Lata mijały, ja rosłam, dojrzewałam, patrzałam na świat zupełnie innymi oczami niż dziecko, toteż kwadratowa książka poszła "w odstawkę". To znaczy na półkę. Z wierszami, tymi bardziej dojrzałymi, miałam styczność dzięki stronom internetowym. Akurat rodzice założyli łącze gdzieś koło września 2005 roku. Kilka miesięcy później, 18 stycznia 2006 roku, ksiądz Jan Twardowski odszedł do wieczności. Dziś mija 10 lat od dnia, kiedy w wieczornym dzienniku podali tą wiadomość. 10 lat, a ja mam wrażenie, że to było wczoraj. Niemal od razu zaczęłam jeszcze raz przeglądać strony internetowe, na których zamieszczone były jego wiersze. Wiele z nich wydrukowałam sobie, żeby je po prostu mieć. Bo strona internetowa może zniknąć w jednej chwili, a takie wydruki to już trzeba świadomie wyrzucić. I kiedy tak drukowałam kolejne strony ogarnął mnie taki jakiś smutek i żal, że to już koniec, że już żaden wiersz nie wyjdzie spod jego pióra. 
Kilka lat temu dostałam pierwszą "dorosłą" książkę księdza Twardowskiego - "Tylko miłość się liczy". Było to w ramach podziękowania za pomoc w przygotowaniu półkolonii. Miłe zaskoczenie, bo czego jak czego, ale takiego gestu się nie spodziewałam. Inna sprawa, że likwidowali jedną z katolickich księgarni... No, ale z drugiej strony jakby się nie chciało, toby się nie kupiło kilkunastu książek, prawda? Każdy na początku miał dedykację, z której pierwsze zdanie brzmiało "Dobrze, że jesteś". Książkę dostałam wieczorem, a następną noc spędziłam na czytaniu kolejnych wierszy. Na szybko, jednak jakiś czas później wracałam do niej jeszcze kilka razy, zastanawiając się nad sensem każdego z nich. Na 25 urodziny otrzymałam kolejny tomik wierszy księdza Twardowskiego zatytułowany "Potrzebne do szczęścia". Ponownie z dedykacją, wszak niecodziennie kończy się ćwierć wieku hi, hi, hi. Cały dzisiejszy dzień spędziłam na jego lekturze. Znowu na szybko, bez głębszej refleksji. Ale i na to przyjdzie pora. Już teraz mogę powiedzieć, że wiele utworów się powtórzyło, jednak większa część jest nowych, a raczej nieznana.
Wiecie co mi się najbardziej podoba w wierszach księdza Jana Twardowskiego? Ta ich prostota, naturalność, celne opisywanie otaczającego go świata. Świat w tekstach ma w sobie to coś. A jednocześnie zmuszają do myślenia, jakiejś refleksji nad zapisanymi słowami. Nie da się ich czytać ot tak, bo każdy z nich niesie ze sobą głębsze przesłanie.















"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...". Nie ma już człowieka, ale zostały po nim wspaniałe wiersze. I tak długo, jak ludzie będą je czytać, tak długo pozostanie po nim żywa pamięć.

9 komentarzy:

  1. Ks. Jan Twardowski to moim zdaniem jeden z najbardziej wyróżniających się i najlepszych poetów katolickich, polskich. Bez sztywnego dogmatyzmu, bez umoralniania, ale z uczuciem i humorem pisał o tym, co ważne zarówno dla katolików, jak i niekoniecznie wierzących czy dla przedstawicieli danego, konkretnego kościoła. A do tego dużo miejsca w swojej poezji poświęcał ludziom, z którymi los nie obchodził się łaskawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. na warszawskiej starówce jest skwer im. Ks Twardowskiego, nasz ulubiony, często siadamy na jego ławce i odpoczywamy po ćwiczeniach, bezcenny czas i jesteśmy blisko, bo jak sam napisał "można odejść na zawsze by stale być blisko"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o tym nie wiedziałam. W sumie dziękuję za informację, może podczas wycieczki do Warszawy się tam wybiorę...

      Usuń
  3. Jejuniu, jak tu dużo u Ciebie tekstu, tak wszędzie :) Minimalistką nigdy nie byłam, uwielbiam czytać (choć o wiele bardziej pisać samemu), a jednak czuję awersję do postów długich i pozbawionych fotografii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. Mam tu na myśli fotografie własne, odmęty internetów nie bardzo mnie kręcą.

      Usuń
    2. W sumie to nie uważam, abym pisała długie posty. Zazwyczaj mieszczą się one na całym ekranie. Widziałam blogi z dłuższymi :). Co do własnych zdjęć to będzie trudno - aparatu brak. Mam jednak nadzieję, że jest to przejściowy stan rzeczy :)

      Usuń
  4. Ja bardzo lubię wiersze księdza Jana Twardowskiego, bo są proste a poruszające wiele aspektów życiowych.
    Pozdrawiam zimowo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, zwłaszcza kiedy mam chandrę

      Usuń