Wczoraj tak się wciągnęłam w czytanie "Azylu...", że ani się obejrzałam, a była już 12:00 w nocy. Jednak jeszcze bardziej szkoda mi było tego, że książka JUŻ się skończyła.
Już? Jak to? Tak szybko? Już nie uronię ukradkiem ani jednej łzy wzruszając się ludzkimi odruchami w stosunku do "okropnych Żydów"? Nie będzie już niespodziewanych zwrotów akcji oraz zapierających dech w piersiach opisów przeszukań mieszkań i wybuchów niemieckich bomb?
Tytuł: "Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo"
Autor: Diane Ackerman
Wydawnictwo: Świat Książki
Warszawa 2017
To nie jest pierwsza książka z wykorzystaniem warszawskiego ogrodu zoologicznego w ukrywaniiu zbiegłych z warszawskiego getta Żydów. W kwietniu pisałam o "Arce czasu" Marcina Szczygielskiego, opowiadającej o ukrywanym tam kilkuletnim Rafale. Tamta pozycja była przeznaczona jednak dla dzieci. Ja potrzebowałam czegoś bardziej dorosłego. "Azyl..." wydawał się być idealną odpowiedzią na moje zapotrzebowanie.
Już sama okładka książki wzbudza pozytywne emocje. Bo kogóż nie wzruszyłby obraz przedstawiający młodą kobietę przytulającą równie młode lwiątko(?). Jest to kadr z filmu nakręconego na podstawie tej historii.
Bohaterami książki jest rodzina Żabińskich - Jana i Antoniny oraz ich dzieci Rysia i Tereski. Przed II wojną światową prowadzili warszawskie zoo. Ach, czego tam nie było? Majestatyczne pingwiny przechadzały się obok egzotycznych małp, lwów i żyraf. Kolorowe papugi skrzeczały na swój sposób, zaś szybkie gepardy biegały po przestronnych wybiegach. Ogród cieszył się niebywałą popularnością, odwiedzały go szkolne wycieczki, prywatni ludzie, jak również przybyli z zagranicy goście.
Żabińscy planowali stale powiększać kolekcje zwierząt posiadanych w zoo. Ich plany przerwał wybuch II wojny światowej. W obawie przed zniszczeniem ogrodu, a w związku z tym przedostaniem się znajdujących się w nim zwierząt na teren miasta, postanowiono wiele z nich wywieźć do innych miast, w tym Berlina. Inne z ciężkim sercem zabijano. Zoo opustoszało, pozostały w nim puste wybiegi, klatki i jaskinie. I willa, w której w dalszym ciągu mieszkała rodzina. Sami Żabińscy w dalszym ciągu zajmowali się zwierzętami, z tym że teraz przyszło im hodować przeznaczone pod ubój świnie.
Te puste miejsca z czasem wykorzystano w zupełnie inny sposób. Chociaż zoo izolowało Żabińskich w niejaki sposób od zewnętrznego świata, doskonale wiedzieli co się dzieje w mieście. Zwłaszcza w getcie, do którego spędzono również wielu ich przyjaciół. Jan wiele razy ich odwiedzał, kiedy pod pretekstem szukania odpadków do wykarmienia trzody, wchodził na zamknięty teren. Często przemycał dla nich jedzenie oraz lekarstwa. Aż w końcu pojawiła się myśl. Szalona myśl, która dawała jednak nadzieję na uratowanie chociaż części z przebywających w izolacji osób. Z czasem nie tylko ogród zoologiczny, ale też sama willa Żabińskich stała się tymczasowym domem dla wielu wyprowadzonych z getta i w ten sposób uratowanych istnień ludzkich.
Bohaterami książki jest rodzina Żabińskich - Jana i Antoniny oraz ich dzieci Rysia i Tereski. Przed II wojną światową prowadzili warszawskie zoo. Ach, czego tam nie było? Majestatyczne pingwiny przechadzały się obok egzotycznych małp, lwów i żyraf. Kolorowe papugi skrzeczały na swój sposób, zaś szybkie gepardy biegały po przestronnych wybiegach. Ogród cieszył się niebywałą popularnością, odwiedzały go szkolne wycieczki, prywatni ludzie, jak również przybyli z zagranicy goście.
![]() |
| żródło: http://wystawy.sprawiedliwi.org.pl/wystawa-pl/zydzi-ukrywani-w-zoo |
![]() |
| Rysiu z ulubionym borsukiem Borsuniem na spacerze żródło: http://wystawy.sprawiedliwi.org.pl/wystawa-pl/zydzi-ukrywani-w-zoo/ |
![]() |
| http://wystawy.sprawiedliwi.org.pl/wystawa-pl/zydzi-ukrywani-w-zoo |
Wiele już napisano na temat tego, jak podczas II wojny światowej traktowano ludzi pochodzenia żydowskiego. Jak z nich szydzono, poniewierano, izolowano, w końcu zabijano w celu wyeliminowania "nieczystej rasy". Jednak wśród tego całego wszechobecnego zła pojawiali się też ludzie, którzy ratowali innych niejednokrotnie narażając swoje życie. Opisywani w "Azylu..." Żabińscy z całą pewnością do nich należeli. Nic więc dziwnego, że za swoje uczynki zostali odznaczeni wyróżnieniem Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata.
![]() |
| źródło: http://wystawy.sprawiedliwi.org.pl/wystawa-pl/zydzi-ukrywani-w-zoo |




Gdy byłam dzieckiem takie ratowanie Żydów wydawało mi się oczywistościa. Dziś o tym wiemy znacznie więcej... i o cenie jaką za to płacono. Jeżeli bedziesz miala mozliwośc, zachęcam Cię do odwiedzin w Domu Ulmów w Markowej (http://muzeumulmow.pl/pl/muzeum/historia-rodziny-ulmow/). Choć nie jest to łatwa wizyta... natomiast można tam wysłuchać przejmujących świadectw.... Do tej pory mam w uszach głos brata p.Józefa Ulmy, który na pytanie "Dlaczego brat tak postapił" odpowiada "Bo był człowiekiem..."
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu marzy mi się wizyta w muzeum Ulmów, nie mam jednak ku temu okazji. Ale może będzie kiedyś taka możliwość. Bo to naprawdę niezwykła rodzina. Pozdrawiam serdecznie
UsuńWłaśnie tacy ludzie pozwalają zachować wiarę w człowieczeństwo w najbardziej nieludzkich czasach.
OdpowiedzUsuńŚciskam, Karolinko.
A przecież takich przykładów można mnożyć i mnożyć. I tylko pozostaje pytanie czy w dzisiejszych czasach, gdyby była taka potrzeba, ludzie zachowaliby się podobnie. Pozdrawiam serdecznie
UsuńPodziwiam tych niezwykłych bohaterów.
OdpowiedzUsuńJa też...
UsuńNie wiem czemu nie widziałam jeszcze tego filmu, zabierałam się dwa razy, ale wstyd się przyznać, zawsze zasypiałam przed włączeniem. Chyba muszę zabrać się za niego za dnia, bo to piękna i mądra historia.
OdpowiedzUsuńObejrzenie filmu pod tym samym tytułem też mam w planach. Chciałam nawet iść na niego, kiedy leciał w kinach. Do dzisiaj żałuję, że mi się to nie udało, bo bardzo lubię tą niełatwą tematykę. Pozdrawiam serdecznie
UsuńBóg z Tobą☺
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o tej książce.
OdpowiedzUsuńSzkoda, bo swego czasu było o niej głośno. Pozdrawiam
UsuńSłyszałam o filmie, nie wiedziałam że jest książka :D Z chęcią przeczytam ! Zwłaszcza, że widocznie Ciebie wciągneła a to znak że musi być dobra
OdpowiedzUsuńKsiążkę polecam, bo czyta się jednym tchem. Jest świetnie przetłumaczona. Ściskam serdecznie
Usuń