Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 28 listopada 2017

625. Małżonkowie, którzy zachowali w trudnych chwilach człowieczeństwo

Wczoraj tak się wciągnęłam w czytanie "Azylu...", że ani się obejrzałam, a była już 12:00 w nocy. Jednak jeszcze bardziej szkoda mi było tego, że książka JUŻ się skończyła. 
Już? Jak to? Tak szybko? Już nie uronię ukradkiem ani jednej łzy wzruszając się ludzkimi odruchami w stosunku do "okropnych Żydów"? Nie będzie już niespodziewanych zwrotów akcji oraz zapierających dech w piersiach opisów przeszukań mieszkań i wybuchów niemieckich bomb?

Tytuł: "Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo"
Autor: Diane Ackerman
Wydawnictwo: Świat Książki
Warszawa 2017

To nie jest pierwsza książka z wykorzystaniem warszawskiego ogrodu zoologicznego w ukrywaniiu zbiegłych z warszawskiego getta Żydów. W kwietniu pisałam o "Arce czasu" Marcina Szczygielskiego, opowiadającej o ukrywanym tam kilkuletnim Rafale. Tamta pozycja była przeznaczona jednak dla dzieci. Ja potrzebowałam czegoś bardziej dorosłego. "Azyl..." wydawał się być idealną odpowiedzią na moje zapotrzebowanie.
Już sama okładka książki wzbudza pozytywne emocje. Bo kogóż nie wzruszyłby obraz przedstawiający młodą kobietę przytulającą równie młode lwiątko(?). Jest to kadr z filmu nakręconego na podstawie tej historii.
Bohaterami książki jest rodzina Żabińskich - Jana i Antoniny oraz ich dzieci Rysia i Tereski. Przed II wojną światową prowadzili warszawskie zoo. Ach, czego tam nie było? Majestatyczne pingwiny przechadzały się obok egzotycznych małp, lwów i żyraf. Kolorowe papugi skrzeczały na swój sposób, zaś szybkie gepardy biegały po przestronnych wybiegach. Ogród cieszył się niebywałą popularnością, odwiedzały go szkolne wycieczki, prywatni ludzie, jak również przybyli z zagranicy goście.
żródło: http://wystawy.sprawiedliwi.org.pl/wystawa-pl/zydzi-ukrywani-w-zoo
Żabińscy planowali stale powiększać kolekcje zwierząt posiadanych w zoo. Ich plany przerwał wybuch II wojny światowej. W obawie przed zniszczeniem ogrodu, a w związku z tym przedostaniem się znajdujących się w nim zwierząt na teren miasta, postanowiono wiele z nich wywieźć do innych miast, w tym Berlina. Inne z ciężkim sercem zabijano. Zoo opustoszało, pozostały w nim puste wybiegi, klatki i jaskinie. I willa, w której w dalszym ciągu mieszkała rodzina. Sami Żabińscy w dalszym ciągu zajmowali się zwierzętami, z tym że teraz przyszło im hodować przeznaczone pod ubój świnie.
Rysiu z ulubionym borsukiem Borsuniem na spacerze
żródło: http://wystawy.sprawiedliwi.org.pl/wystawa-pl/zydzi-ukrywani-w-zoo/
http://wystawy.sprawiedliwi.org.pl/wystawa-pl/zydzi-ukrywani-w-zoo
Te puste miejsca z czasem wykorzystano w zupełnie inny sposób. Chociaż zoo izolowało Żabińskich w niejaki sposób od zewnętrznego świata, doskonale wiedzieli co się dzieje w mieście. Zwłaszcza w getcie, do którego spędzono również wielu ich przyjaciół. Jan wiele razy ich odwiedzał, kiedy pod pretekstem szukania odpadków do wykarmienia trzody, wchodził na zamknięty teren. Często przemycał dla nich jedzenie oraz lekarstwa. Aż w końcu pojawiła się myśl. Szalona myśl, która dawała jednak nadzieję na uratowanie chociaż części z przebywających w izolacji osób. Z czasem nie tylko ogród zoologiczny, ale też sama willa Żabińskich stała się tymczasowym domem dla wielu wyprowadzonych z getta i w ten sposób uratowanych istnień ludzkich.
Wiele już napisano na temat tego, jak podczas II wojny światowej traktowano ludzi pochodzenia żydowskiego. Jak z nich szydzono, poniewierano, izolowano, w końcu zabijano w celu wyeliminowania "nieczystej rasy". Jednak wśród tego całego wszechobecnego zła pojawiali się też ludzie, którzy ratowali innych niejednokrotnie narażając swoje życie. Opisywani w "Azylu..." Żabińscy z całą pewnością do nich należeli. Nic więc dziwnego, że za swoje uczynki zostali odznaczeni wyróżnieniem Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata.
źródło: http://wystawy.sprawiedliwi.org.pl/wystawa-pl/zydzi-ukrywani-w-zoo

13 komentarzy:

  1. Gdy byłam dzieckiem takie ratowanie Żydów wydawało mi się oczywistościa. Dziś o tym wiemy znacznie więcej... i o cenie jaką za to płacono. Jeżeli bedziesz miala mozliwośc, zachęcam Cię do odwiedzin w Domu Ulmów w Markowej (http://muzeumulmow.pl/pl/muzeum/historia-rodziny-ulmow/). Choć nie jest to łatwa wizyta... natomiast można tam wysłuchać przejmujących świadectw.... Do tej pory mam w uszach głos brata p.Józefa Ulmy, który na pytanie "Dlaczego brat tak postapił" odpowiada "Bo był człowiekiem..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jakiegoś czasu marzy mi się wizyta w muzeum Ulmów, nie mam jednak ku temu okazji. Ale może będzie kiedyś taka możliwość. Bo to naprawdę niezwykła rodzina. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Właśnie tacy ludzie pozwalają zachować wiarę w człowieczeństwo w najbardziej nieludzkich czasach.
    Ściskam, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przecież takich przykładów można mnożyć i mnożyć. I tylko pozostaje pytanie czy w dzisiejszych czasach, gdyby była taka potrzeba, ludzie zachowaliby się podobnie. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Podziwiam tych niezwykłych bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu nie widziałam jeszcze tego filmu, zabierałam się dwa razy, ale wstyd się przyznać, zawsze zasypiałam przed włączeniem. Chyba muszę zabrać się za niego za dnia, bo to piękna i mądra historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzenie filmu pod tym samym tytułem też mam w planach. Chciałam nawet iść na niego, kiedy leciał w kinach. Do dzisiaj żałuję, że mi się to nie udało, bo bardzo lubię tą niełatwą tematykę. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Nie słyszałam o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo swego czasu było o niej głośno. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Słyszałam o filmie, nie wiedziałam że jest książka :D Z chęcią przeczytam ! Zwłaszcza, że widocznie Ciebie wciągneła a to znak że musi być dobra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę polecam, bo czyta się jednym tchem. Jest świetnie przetłumaczona. Ściskam serdecznie

      Usuń