Właśnie kończę czytać książkę autorstwa Katarzyny Grocholi - "A nie mówiłam", ostatnią z czterotomowego cyklu "Żaby i anioły". I jest mi smutno. Smutno, że to już koniec. Co prawda jest jeszcze wiele innych książek napisanych przez Grocholę, nie będę jednak ukrywać, że bardzo polubiłam główną bohaterkę cyklu, Judytę i jej życiowe perypetie. Wszystkie cztery części zostały napisane z niesamowitym humorem, przez co lektura każdego tomu zabierała mi dzień, no może góra dwa dni. Za każdym razem zaśmiewałam się do rozpuku(już wiem, że nie nadawałabym się do pracy w gazecie na dziale odpowiadania na listy czytelników, bo po prostu umarłabym ze śmiechu czytając niektóre z nich). W piątek(czytałam wtedy tom zatytułowany "Ja wam pokażę" za każdą moją salwą śmiechu pasażerowie jadący w przedziale w pociągu do Wrocławia się za mną oglądali. Ale te listy do redakcji, jak i sam światopogląd Judyty, były przekomiczne. Chyba nawet największy smutas uśmiechnął by się po ich przeczytaniu. Wszelkie moje smutki i smuteczki ostatnich dni poszły wniwecz. Dla mnie te dwie lekko napisane książki były też niejako przyjemnym przerywnikiem po lekturze "Nocy listopadowej" Wyspiańskiego, podczas której musiałam "myśleć". Wkrótce obydwie książki zwrócę do biblioteki i wypożyczę sobie kolejne. Mam na oku "Chatę" Paula Younga, a do tego może coś z Dobraczyńskiego lub Steve'a Berry'ego? No nic, zobaczymy co mi przyjdzie do łebka...
Moje motto
„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"
Jaki był ten dzień
"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ja tylko filmy na podstawie tych książek oglądałam . Bardzo fajne fajnie się oglądało
OdpowiedzUsuńW przyszłym tygodniu na TVNie ma iść "Nigdy w życiu", które planuję obejrzeć. Tylko zobaczymy co z tych planów mi wyjdzie. Pozdrawiam cieplutko
Usuńczytałam Grocholę dawno temu, mama mi poleciła, śmieszna była ta seria, dobra na poprawę humoru ;)
OdpowiedzUsuńNiektóre fragmenty powodowały, że zaśmiewałam się do łez. Naprawdę, świetna pisarka i godna polecenia
Usuńtak czasami warto do niej powrócic :D
OdpowiedzUsuńDokładnie
UsuńNie ma to jak relaks z książką, Karolinko.
OdpowiedzUsuń"Chatę" czytałam i może za wiele po niej oczekiwałam po tych entuzjastycznych recenzjach, ale... nie powaliła mnie na kolana.
Uściski.
Ogólnie "Chatę" mamy kiedyś oglądać w Oratorium. A że wiem, że jest taka książka, to postanowiłam najpierw ją przeczytać. Zobaczymy co z tego wyniknie. Pozdrawiam serdecznie
UsuńMam te książki w domu, czasem do nich wracam. Dobre na smutki ;)
OdpowiedzUsuńAle polecam Tobie, jako kociarze - "Jak wytresować kota". Są dwie części, zaczęłam czytać drugą, ale pierwsza jest rewelacyjna :))
A o tej książce nie słyszałam. No nic, muszę dopisać ją do listy pozycji do przeczytania.
UsuńNo cóż, każdy ma swoje gusta i guściki. Do Michalak jeszcze nie dobrnęłam. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńA wiesz, że nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki - choć autorkę znam i raczej filmy oglądałam na podstawie jej książek. Teraz czytam "Dziennik dowódcy rosomaka" Jacka Dudkiewicza. Czytam po kilka stron dziennie, jakoś i czasu brak i czytając tę książkę targają mną różne emocje - bo jest to dziennik nieżyjącego już chłopaka, z którym służył w Afganistanie mój mąż, nawet kilka razy wspomniany jest tam mój mąż. Ale ogólnie fajnie czyta się ten dziennik. Tylko te moje emocje...
OdpowiedzUsuń