Wiecie co, zawsze chciałam mieć kózkę. W dzieciństwie miałam wręcz hopla na punkcie tego zwierzątka. Mieliśmy ciotkę, która mieszkała w tym samym mieście co my. Tylko w przeciwieństwie do nas miała dom z ogrodem. A w ogrodzie, a jakżeby inaczej, zawsze pasła się biała, przeraźliwie mecząca kózka. Po każdej wizycie u ciotki męczyłam rodziców, aby kupili mi taką samą(do bloku). Już widziałam jak pasie się w ogródku sąsiada, a zimą ma wybudowaną w nim małą szopkę z drewna. Bo cóż innego jest dla kózki potrzebne? Takie dziecięce, naiwne marzenia...
A teraz, po tych dwudziestu latach z hakiem poniekąd spełniło się moje marzenie. To nic, że moja prywatna "kózka" miauczy i zamiast stukających o podłogę kopytek ma łapki. Ale ma coś, co sprawia że mogę ją uznać za to zwierzątko - uwielbia chrupać wiszącą nad barkiem paprotkę(a w miseczce ma "kocią trawkę", której ani tchnie). Zresztą sami zobaczcie:
A oto mina kociej kozy po tym, jak przyłapana została na obgryzaniu paproci.
taką kózkę to i ja bym bardzo chciała mieć! :)
OdpowiedzUsuńJak się kiedyś rozmnoży, to podeślę Ci w prezencie :)
UsuńNo i pięknie, ze marzenie się spełniło :) Będzie Ci serce mięklo gdy narozrabia - nie będziesz w stanie być zła, wszystko wybaczysz, gdy popatrzy Ci w oczy :) Paprotka widocznie jej smakuje, mój vel Dzudas gustuje w dracenach, kwiatkach tulipanów i róż :)
OdpowiedzUsuńNa szczęście moja kotka trzyma się z daleka od róż - widać ich kolce pokoliły jej nieźle pyszczek :). Ściskam mocno
UsuńNiezła spryciara
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim mądra. Nawet nie wiedziałam, że kot może być taki mądry
Usuńpaprotka jest jedną z nielicznych roślin doniczkowych, które kotu nie szkodzą, inne mogą doprowadzić do ciężkiego zatrucia i/lub choroby nerek, wątroby aż do śmierci
OdpowiedzUsuńO, warto wiedzieć. Dziękuję za tą cenną informację.
UsuńMina całkiem niewinna pod tytułem "Coś się pańci przywidziało":)
OdpowiedzUsuńBuziaczki, Karolinko.
Ha, ha, ha - często muszę mieć takie zwidy. Pozdrawiam
Usuńhahahahaha... przesłodka :D
OdpowiedzUsuńDlatego bardzo szybko przechodzi mi wszelka złość na nią.
UsuńW tej chwili w moim rodzinnym domku pięć takich kóz mamy :P
OdpowiedzUsuńTo już taka mała trzódka :D
UsuńTeż mamy kotkę w domu, ale nie rusza moich kwitków, co najwyżej jak sie nie mieści na parapecie z moimi kwitkami to potrafi mi zrzucić doniczkę na podłogę.
OdpowiedzUsuńCo się zaś tyczy kozy, to ostatnio sporo czytałam o papugach zwanych kozami. Bo namyślamy się z mężem nad ptaszkiem do domu. I chyba wybierzemy papużkę albo falistą albo właŚnie kozę :)