Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

sobota, 6 stycznia 2018

653. "Venimus adorare eum"

W wielu polskich miastach w dniu 6 grudnia wyruszają Orszaki Trzech Króli. Ta piękna tradycja rozpoczęła się dekadę temu, kiedy po odegraniu jasełek w jednej z warszawskich szkół młodzi aktorzy wyszli na ulice okalające placówkę i przeszli w uroczystej procesji. Tak się to spodobało mieszkańcom osiedla, że poprosili ich, aby za rok też zorganizowali taki pochód. W ślad za uczniami poszły też inne szkoły, a w ślad za szkołami - całe wsie i miasta. W tym roku do miast, w których odbył się Orszak Trzech Króli, dołączyło również i moje. Ponieważ dotąd dane mi było tylko oglądać taki pochód jedynie na ekranie telewizyjnym, bez wahania udałam się pod kościół p.w. świętej Barbary, spod którego miał wyruszyć.
I pomyśleć, że kiedyś był to kościół
obrządku ewangelicko - augsburskiego
Pochód wyruszył spod świątyni około godziny 15:00. Prowadziła go betlejemska gwiazda.
A za nią podążali Józef z Maryją niosącą dzieciątko oraz Trzej Mędrcy ze Wschodu. Kiedy rok temu pisałam pracę zaliczeniową na Nowy Testament opisującą drogę którą prawdopodobnie przebyli trafiłam na informację, że pochodzili oni z terenów Persji.
Trasa naszego Orszaku wiodła przez trakt łączący ulicę na której znajduje się kościół z główną ulicą w mieście, a następnie do głównej bazyliki. Tak w ogóle to w maju tego roku bazylika będzie obchodzić 50 - lecie koronacji papieskimi koronami tutejszej figury Matki Boskiej przez ówczesnego prymasa Polski - księdza Stefana Wyszyńskiego oraz kardynała Karola Wojtyłę. Ale o tym napiszę w swoim czasie. Po drodze zatrzymaliśmy się m.in. przy budynku klubu kulturalnego - "Resursa", w którym swego czasu sama Maria Konopnicka miała swoje spotkania z mieszkańcami wsi Dąbrowa.
I w sumie to jest ostatnie wykonane przeze mnie zdjęcie - tyle było ludzi. A przepychać się do przodu jakoś nigdy nie potrafiłam. Na oficjalnym profilu facebookowym miasta pojawiła się jednak krótka fotorelacja z tego wydarzenia, dlatego pozwoliłam sobie kilka z nich zapożyczyć(źródło fotek: https://www.facebook.com/MiastoDabrowaGornicza/). Drugim naszym przystankiem był placyk, który nazywałam "pod piramidą", z powodu stojącej na nim fontanny w kształcie właśnie piramidy.
A potem szliśmy już prosto do bazyliki. Ponieważ trasa prowadziła przez główną ulicę w mieście(chyba nawet jest ona wojewódzka), całość zabezpieczały służby mundurowe.
Po godzinie dotarliśmy pod bazylikę, gdzie Trzej Królowie oddali pokłon Dzieciątku.
Co prawda przewidziana była jeszcze Msza święta, ja jednak już nie brałam w niej udziału. Byłam wcześniej u siebie, gdzie sprzedawałam z kolegą kredę i kadzidło. Miało być "co łaska", jednak nie wszyscy dawali, a nawet się oburzali, że takie coś to powinno być za darmo. Tak, tylko za zdobyte w ten sposób fundusze chcielibyśmy coś dokupić do wyposażenia Oratorium. A poza tym ksiądz musiał przecież kupić i woreczki, i kredę(aż trzy pudełka "szkolnej"), i kadzidła. W ten sposób coś mu się tam zwróci, a i dla nas, animatorów coś zostanie.
Tak jak pisałam na początku, na pochodzie było bardzo dużo ludzi. Nie licząc starszych pań z Akcji Katolickiej z naszego kościoła, który należy pod dekanat bazyliki, to widziałam jeszcze dziewczyny ze scholi z rodzicami(i nawet odpowiedziały mi na "cześć") oraz sąsiadów i dalszych znajomych. Spotkałam nawet katechetkę pracującą w mojej byłej podstawówce, która mnie poznała bez problemu. I z tego spotkania chyba najbardziej się cieszę.

13 komentarzy:

  1. Piękne są te procesje. W tym roku planowałam iść, ale akurat miałam rodzinną Mszę w tym samym czasie co nasz pochód, więc wybrałam Mszę. Może za rok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ten pochód był po południu, więc bez problemu pogodziłam uczestnictwo w pochodzie z uczestnictwem w Mszy świętej. Idź za rok - nie pożałujesz :)

      Usuń
  2. To wspaniała tradycja. W miasteczku, w którym mieszka mój Syn też są takie orszaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż trudno uwierzyć, że ma dopiero 10 lat. Wydaje się, że istnieje od zawsze

      Usuń
  3. Fajna ta tradycja. U nas kadzidło i kreda jest za darmo, tak więc nabyłam ją dziś i już nakreśliłam na drzwiach to co potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też zazwyczaj kreda i kadzidło były za darmo, teraz jednak chcemy sobie kupić telewizor do Oratorium, więc ksiądz proboszcz kazał nam sprzedawać je.

      Usuń
  4. U mnie też wędrował orszak Trzech Króli. To wspaniała tradycja.
    Ściskam, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Orszaki są super tradycją. Choć.... my jednak już nie chodzimy, bo po prostu jest zimno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, u nas w sobotę było w miarę ciepło. Toteż pochód przyciągnął dosyć pokaźną ilość osób.

      Usuń
  6. Bardzo faja tradycja, szkoda jednak, że nie zbyt pamiętana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - jeszcze w wielu miastach nie ma Orszaku Trzech Króli

      Usuń
  7. tak my w tym roku pojechaliśmy rowerami to znaczy chłopaki :D a powrót był o wile łatwiejszy :D

    OdpowiedzUsuń