Z powodu mojego schorzenia bardzo często obracam się wśród ludzi, którzy też są dotknięci niepełnosprawnością. I to nie tylko w życiu realnym, ale też wirtualnym, np. poprzez czytanie ich blogów. Czytam, obserwuję i nieraz sobie myślę: kurcze, fajnie że to i to im się udało, w tym i tym są dobrzy. Bo przecież to nie jest tak, że wszystko przychodzi nam z łatwością. Kiedy dla innych dzieci tak prozaiczne czynności jak siedzenie, chodzenie, czy też mówienie są naturalnym procesem rozwojowym, to dla wielu niepełnosprawnych są one okupione ciężkimi, żmudnymi ćwiczeniami. A przecież tak wielu z nas, prędzej czy później, kończy studia, idzie do pracy, zakłada rodzinę.
Zawsze jednak przebywałam też w środowisku osób pełnosprawnych, chyba nawet częściej, niż w tym pierwszym. I tutaj też często podziwiam poznane w nim osoby. Za talenty, za pasje, za godzenie bardzo wielu obowiązków, za osiągnięcia. Słabszych uczniów podziwiam za to, że są w stanie nauczyć się znienawidzonego przez siebie przedmiotu na "dostateczny", zdolniejszych za kolejny laur olimpijski. Za to, że nie siedzą w miejscu, że żyją pełną piersią.
Podziwiam, ale nie zazdroszczę. Bo czy któraś z wymienionych przeze mnie grup nie doszła do tego co osiągnęła swoją pracowitością? Czy osiągnięcia pierwszej grupy osób muszą być przyćmione przez osiągnięcia ludzi z drugiej grupy? Nie! Przecież każdy z nas ma swoje prywatne szczyty, które zdobywamy. Mi też wiele rzeczy przyszło z trudem, po latach. Może niektórzy z Was myślą, że "mam" szczęście i wszystko przychodzi mi ot tak, jakby podane na przysłowiowej tacy. Ale tak nie jest, do wszystkiego doszłam własną pracą i może trochę odwagą. I dlatego nigdy nie myślę, że ktoś jest lepszy czy gorszy, bo każdy z nas jest inny, każdy ma inne zdolności, talenty oraz możliwości. Nie mierzę też wszystkich własną miarą, co kiedyś mi zarzucono. Wszak nie każdy musi być docentem, bo nawet sprzątaczka z podstawowym wykształceniem jest wartościowym człowiekiem. Kto wie, czy nie wniosła ona więcej wysiłku w ukończenie podstawówki niż niejeden student w ukończenie studiów. Pamiętajcie o tym.
![]() |
| źródło |

ja bardzo podziwiam i szanuję ludzi, którzy mimo ograniczeń potrafią pokonać wiele przeszkód i często idą wyżej niż niejeden sprawny człowiek...
OdpowiedzUsuńAle przecież i ludzie pełnosprawni zdobywają kolejne szczyty, nie możemy o tym zapominać :)
UsuńKażdy z nas ma swoje szczyty do zdobycia. Są i takie, których zdobyć się nie da - ale zawsze warto próbować. Najgorzej to siąść u podnóża i nawet nie starać się zrobić kroku wzwyż.
OdpowiedzUsuńUściski.
O tak, a ile ludzi poddaje się w dążeniu do czegoś po pierwszym niepowodzeniu? A przecież w życiu chodzi o to, aby cały czas piąć się do przodu. Pozdrawiam
UsuńSzacunek należy się każdemu, chyba że popełnił jakąś niewybaczalną zbrodnię, wykształcenie czy rodzaj pracy nie mają nic do tego.
OdpowiedzUsuńOsobom niepełnosprawnym jest trudniej, ale i satysfakcja pewnie większa, czasem zdrowi nie doceniają tego co mają.
W pełni się z Tobą zgadzam, jotko.
UsuńWarto pamiętac, że każdy ma nie tylko własne szczyty do zdobycia, ale i własne krzyże do niesienia.
OdpowiedzUsuńZdania "tobie to łatwo" albo "ty to masz szczęscie, wszystko ci sie udaje" bywają jednymi z najokrutniejszych.
Pozdowienia ze słońcem w ten pięknie wieczorny mrok tła ;)
Karolinko, czy nie dałoby się ustawić ciut większych literek? Zastanawiam się - może to tylko mój problem , ale naprawdę trudno mi sie czyta te białe literki na ciemnym tle. To ciekawe, bo ciemne tej wielkości na jasnym sa ok. W sumie nawet te podpisy przy komentarzach w jasnym odcieniu niebieskiego wydajami się czytelniejsze.
Bliżej o krzyżach do niesienia napisałam pod http://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/2017/04/a-moze-ktos-niesie-ciezszy-krzyz-od.html. Ale oczywiście, nasze ograniczenia weryfikują "góry", które zdobywamy. I naprawdę nie warto się porównywać z innymi, zwłaszcza kiedy nie znamy do końca ich sytuacji. A co do bloga to lada dzień zmieniam jego wystrój, więc wtedy pobawię się z czcionką. Pozdrawiam serdecznie
UsuńPost ten jest jednym z lepszych, jakie czytałam. Zapamiętam Twoje słowa. Masz rację, każdy ma swoje szczyty. Nie oceniam ludzi, a już na pewno nie, kiedy nie znam! Znałam bezdomnego, wkładał on wiele wysiłku w to, by znaleźć pracę. Był jednym z najmilszych i najmądrzejszych ludzi, jakich poznałam. Znałam niepełnosprawnego chłopca. Ileż on wysiłku wkładał we wszystko, co robił. Nie postrzegał siebie jako chorego. Był z siebie dumny i ja z Niego również. Ja jestem dumna, że mogę swobodnie się poruszać po chorobie, jestem dumna, że mam odwagę żyć po swojemu. Nie mam studiów, nie mam teraz pracy, ale jestem dumna z siebie jak nigdy wcześniej. Każdy ma swoją drogę. Dla jednego szczytem jest złoty medal, a dla drugiego ponowna nauka chodzenia. Oba szczyty są piękne.
OdpowiedzUsuńWiem, że swoje zdobyłaś ciężką pracą! Biję Ci brawo. Jesteś silną i kochaną osobą. Duży uścisk dla Ciebie. <3
Czasami zdarza mi się coś mądrego napisać :)
UsuńSukces ma wiele twarzy.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak
UsuńMasz rację każdy z nas jest inny i nie da się zmierzyć wszystkich jedną miarą.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tym
UsuńMimo tego wszystkiego o czym napisałaś są też osoby najczęściej z tzw ,,wyższych sfer" które mają wszystko podane na tacy i rzadko kiedy są szcześliwe. Może właśnie cząstką szczęścia są te nasze szczyty do osiągania?
OdpowiedzUsuńPrzepięknie to napisałaś Kochana, jestem terapeutą dzieci i jak najbardziej te prozaiczne czynności dla wielu osób są górą nie do przebycia a wiele osób zdrowych nie docenia tego co ma, co posiada.
Moc uścisków :D
Jasne, że ci, którzy wszystko mają podane na tacy rzadziej są szczęśliwi i chyba też rzadziej odczuwają satysfakcję z tego co osiągnęli. A niepełnosprawni uczą pokory. Pozdrawiam :)
UsuńTak się cieszę, ze tak myślisz :-D Pozdrawiam serdecznie :-D
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo
UsuńKarolinko!
OdpowiedzUsuńJestem wielką szczęściarą, że poznałam Ciebie. Jesteś wyjątkową osobą.
Podziwiam Cię od pierwszego dnia, naszego wirtualnego poznania.
Całuję i serdecznie pozdrawiam:)
Miło mi to czytać Lusiu, chociaż te słowa pochwały są trochę nad wyraz. Ja też się cieszę, że odnalazłyśmy się w tym blogowym świecie. Pozdrawiam Cię serdecznie
Usuń