Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

poniedziałek, 14 maja 2018

719. A może wśród tych osób znajdzie się ktoś, kto uratuje czyjeś życie

Jakiś czas temu zgłosiłam się do bazy wolontariuszy fundacji DKMS. Dawcą szpiku niestety nie mogę być, jednak jeżeli mogę w jakiś sposób pomóc w tym, czy tamtym to czemu nie.
W ostatni piątek miałam okazję być takim wolontariuszem podczas rejestracji potencjalnych dawców szpiku kostnego, która odbyła się w większości sklepów sieci Auchan. Do hipermarketu naprawdę rzadko chodzę, jednak teraz sprawa była raczej słuszna. Dzień wcześniej zadzwoniła do mnie koordynatorka całej akcji, pani M., z którą wstępnie omówiłyśmy wszystkie niezbędne szczegóły. Tym bardziej, że to była nasza pierwsza współpraca(i mam nadzieję, że nie ostatnia).
Nazajutrz wstawiłam się o określonej godzinie w hali sklepowej. Szybko znalazłam stoisko i oczywiście się odmeldowałam. W zamian dostałam plakietkę z imieniem, firmową smycz oraz zostałam wstępnie poinstruowana o procedurze rejestracji nowych dawców. Jednak żeby tak na dobre załapać o co w tym wszystkim chodzi, musiałam poobserwować tych, którzy dłużej są w nią wtajemniczeni. Nie jest to dosyć skomplikowane, dlatego już po godzinie mogłam z powodzeniem zasiąść po właściwej stronie stołu. I nawet zarejestrowałam 3 osób. Może wynik nie jest jakoś oszałamiający, ale zawsze coś. Ogólnie w ciągu 8 godzin udało nam się zarejestrować 22 osoby. Zakładając, że badania ich materiału genetycznego nie zdyskwalifikują ich jako dawców, to można będzie pomóc 22 osobom na całym świecie. Wiem, że akcja była też w sobotę, jednak strona DKMS-u podała tylko piątkowy termin. Mam nadzieję, że w sobotę wynik rejestrujących się osób był taki sam, jeżeli nie wyższy. Tym bardziej, że przed galerią handlową, w której znajduje się hipermarket, odbywał się zlot motocykli.
W akcji, jako wolontariusze, brali też udział uczniowie pobliskiej szkoły podstawowej oraz jednego z miejskich gimnazjum. Dzieciaki chodziły po sklepie i zachęcali klientów do udziału w akcji, jak także na drobne datki do puszki na rzecz fundacji. O ile z gimnazjalistów pracownicy Auchan byli zadowoleni, o tyle z dzieciaków z podstawówki już nie za bardzo...
I na koniec takie dwa pozytywne akcenty. Pracownicy sklepu, którzy brali udział w akcji musieli go pogodzić ze swoją zmianą(o ile nie wzięli sobie na ten dzień wolnego). W pewnym momencie usiadła obok mnie kobieta i zaczęła mi się przyglądać. W sumie po tylu latach natarczywy wzrok kogoś obcego przestał mi już przeszkadzać. Jednak nagle usłyszałam.
 - A ja ciebie znam. Ty chodziłaś z moją córką do klasy. XYZ, kojarzysz?
Co jak co, ale żadnej XYZ nie mogłam sobie przypomnieć. Grzecznie więc przeprosiłam kobietę, ale tym razem pamięć mnie zawiodła.
 - No przecież chodziłaś do szkoły podstawowej XYZ. Kojarzę cię ze zdjęcia klasowego. Miałaś takie piękne, długie włosy... Jak mi się one podobały...
No tak, chodziłam przez trzy lata do tamtej szkoły, niewykluczone więc, że i z córką tej kobiety do klasy. Za nic na świecie nie mogłam sobie jej skojarzyć(i w sumie, patrząc na nasze klasowe zdjęcie dalej nie mogę). Na swoje usprawiedliwienie mam jednak to, że w klasach 4 podstawowa - 3 gimnazjum w mojej nowej szkole była taka roszada uczniów(co roku była częściowa zmiana składu uczniów), że człowiek już się gubił kiedy z kim chodził do klasy, tym bardziej, że nie było zwyczaju zdjęć klasowych. Aczkolwiek miło, że ta kobieta mnie rozpoznała pomimo upływu lat.
I druga sytuacja, kiedy jedną z klientów sklepu była kobieta z naszej parafii. Przechodząc obok stoiska od razu mnie wypatrzyła.
 - O, Lolek. Ty tutaj też się udzielasz? Szczerze podziwiam.
Ech, co jak co, ale anonimowość, to mi chyba nie grozi, niestety.
A następna tego typu akcja w Auchan dopiero w grudniu, więc może znowu się na nią załapię jako wolontariusz. Tym bardziej, że dziewczyny serdecznie mnie zapraszały, więc może moja skromna pomoc na coś się przydała...

17 komentarzy:

  1. Juz nawet nie pamietam, ile to lat uplynelo, odkad jestem zarejestrowana w bazie, ale z pewnoscia wiecej niz 10. Ale jak dotad nikt nie chce mojego szpiku, a juz niedlugo bede za stara na oddawanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie rozumiem jak to jest z tym oddawaniem szpiku. No bo np. rejestrowaliśmy kobietę, która za kilka miesięcy kończy 55 lat. A ramy wiekowe dla rejestrowania to 18 - 55 lat. Więc trochę bez sensu było ją rejestrować, skoro górna granica to 55 lat. Chyba, że ta górna granica dotyczy tylko rejestracji, a dawcą można być jeszcze po przekroczeniu tej granicy wiekowej...

      Usuń
  2. wspaniale,że się udzielasz! Ja chciałam się zarejestrować jako dawca, ale ja co maksymalnie 2 miesiące jestem chora, antybiotyki, infekcje itp. Gdyby mój szpik pasował, a ja akurat znów byłabym chora i nie mogła oddać to byłoby niepoważne... Także kibicuję akcji i wspieram finansowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszę Cię - ja też nie mogę być dawcą szpiku kostnego. Ale to nie oznacza, że nie mogę pomagać w tym przedsięwzięciu w inny sposób, prawda?

      Usuń
  3. Działanie bardzo chlubne, chociaz powiem szczerze, że nie przepadam za takimi akcjami w supermarketach, zwłaszcza za zbiórkami pieniędzy, nie zawsze jest to dobrze zorganizowane, a zbierający są czasem nachalni, a to przyćmiewa ideę wolontariatu, niektórzy się irytują itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zwłaszcza te dzieci z podstawówki potrafiły być bardzo nachalne i irytujące. Ale może taka po prostu jest ich natura?

      Usuń
  4. Też jestem zarejestrowana już kilka lat i czekam, czy komuś się może przydam 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeny ja niezbyt pamiętam znajomych ze szkoły, kontakty urwane, to i mi z pamięci powylatywali. haha Brawo kochana, no tyś jest wspaniała kobieta. Brawo i jeszcze raz brawo. Nie wiedziałam, że jest taka akcja, no ale ja akurat chora.:( Nie oznacza to , że następnym razem się nie zgłoszę. Pamiętam jak oddawałam w Krakowie krew dla dzieci Afryki. Źle zniosłam utratę takiej ilości krwi, ale poczucie jakie miałam było bezcenne. :) Wielkie uściski przesyłam cudna kobieto. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie czuję wyjątkową. Po prostu robię to, co mi serce podpowiada. Masz racje, poczucie tego, że można komuś pomóc jest bezcenne.

      Usuń
  6. Piękna akcja, a Ty Karolinko promieniejesz. Pomaganie daje sporo korzyści dla obu stron. Tak trzymać. Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam wziąć w niej udział :)

      Usuń
  7. Piękna akcja i bardzo potrzebna. Podziwiam Cię, Karolinko - w tak wielu akcjach się udzielasz.
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba zrobić coś też dla innych. Poza tym w ten sposób mogę też pokazać, że czasami warto dać niepełnosprawnym się wykazać. Cieszę się, że mogłam pomóc chociaż w ten sposób...

      Usuń
  8. Szczytny cel bardzo potrzebny wspaniale że w nim uczestniczysz - jesteś wielka :)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie jestem wielka. Tyle dobrego od obcych osób doświadczyłam, że czasami warto się odwdzięczyć chociażby w ten sposób.

      Usuń
  9. Od takich staroci jak ja nic nie potrzebują!

    OdpowiedzUsuń