Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 25 lutego 2020

1102. Bo w życiu najlepiej być sobą

Długi korytarz zdawał się ciągnąć w nieskończoność, chociaż założę się, że od sali na jego końcu do monumentalnych schodów nie mierzył nawet 50 metrów. Dyskretnie obejrzałam się za siebie - Smoczyca z każdym krokiem niebezpiecznie zbliżała się do mnie. "Oho" - pomyślałam sobie w duchu - "zaraz będzie afera o to, że się spóźniłam". Wkrótce była już na mojej wysokości. Niemal równocześnie odwróciłyśmy głowę w swoim kierunku. Zamiast spodziewanego ochrzanu usłyszałam potok miłych słów na swój temat. No wiecie, takich od których rośnie serce. Bo przyjemnie jest widzieć, że ktoś cieszy się z naszych sukcesów, czy też decyzji. Dlatego zawsze staram się cieszyć z tego, co osiągną moi podopieczni. Nigdy natomiast bym się nie spodziewała, że to "wróci" do mnie.
 - Coś ty jej zrobiła? - zapytała idąca za nami K. - Jak ci się udało ujarzmić taką żmiję jak ona?
W sumie sama nie wiem jak. Może po prostu nie szłam do niej jak do wroga, czy też na pole bitwy, której finał z góry można przewidzieć? Może doceniła moje starania i pracę nad samą sobą? Może zauważyła, że staram się(jak zwykle zresztą) udzielać tak często, jak to tylko możliwe... Mozaika z takich "może" szalała w mojej głowie niczym kalejdoskop, a ja nie potrafiłam znaleźć odpowiedniej odpowiedzi. Może po prostu podziałało to, że jestem sobą i do wszystkiego podchodzę z pogodnym usposobieniem?
***
Kilka godzin później. Stołówka, w której unosi się aromatyczny zapach. Siedzimy z Godzillą przy stole i szukamy na internecie kościoła, do którego mogłybyśmy jutro iść w ramach Środy Popielcowej. Przy okazji wygłupiamy się, jak to po dłuższej przerwie. Nagle podchodzi do naszego stolika pani Dyrektor i pyta, czy może się dosiąść. Nie ma sprawy. Przygląda się mnie przez moment i nagle wypala:
 - Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze kiedy panią widzę, napawa mnie optymizm...
O kurcze, a już myślałam, że odstraszam ludzi...
 - Widzisz, musisz się przenieść do sekretariatu - skwitowała Godzilla klepiąc mnie po ramieniu. - Albo lepiej nie, bo Kapral nie da nam żyć...
Tutaj zdziwione oczy pani Dyrektor.
 - Nie będzie miał kto bronić honoru grupy - wyjaśniła jej koleżanka.
 - No to może wreszcie weźcie się do pracy - skwitowała Dyrektorka. - A pani niech w wolnych chwilach podejdzie do sekretariatu. Pani Poppins wyjaśni pani, co dalej z tym pani podaniem zrobić.
W sumie pani Poppins ma mnie chyba chwilowo dosyć, bo wysłała mi skan decyzji na maila. Jednak nie za bardzo zrozumiałam wyjaśnienie, więc chyba i tak do niej jutro wbiję. Najwyżej mój widok będzie ją napawał pesymizmem...
 - Widzisz - szepnęła Godzilla, kiedy pani Dyrektor sobie poszła. - Lubi cię. Coś ty w tym sekretariacie porobiła?
Bo ja wiem... Może po prostu nie narobiłam bagna w ich papierach.
***
Późne popołudnie. Siedzę w Ośrodku wraz z N. i słucham jak czyta opowiadanie o "Skarbie", czyli wynalezieniu druku. Nota bene, to jest to pamiętne opowiadanie, z którego wiem, czym jest zecer. Dochodzimy do połowy i nagle słyszę.
 - Boże, a gdyby ten zakrystian Kasper przyszedł chociaż chwilę wcześniej lub później to wszystko potoczyło by się inaczej, nie odkryto by druku, a ja nie musiałabym ani chodzić do szkoły, ani czytać opowiadań.
 - A wiesz, kiedy odkryto druk?
 - Wtedy, kiedy wynaleziono komputer i drukarkę? - pada odpowiedź z błyskiem w oku.
W sumie logiczne, prawda? Aż się bałam dochodzić do zadań z matematyki...
Plus sytuacyjny jest taki, że dzieciaki mnie polubiły, w dodatku w miarę mnie rozumieją, więc nie jest źle... I znowu sprawdza się stwierdzenie, że w życiu najlepiej być sobą, czyli kimś autentycznym. Inaczej dzieciaki, zwłaszcza z upośledzeniem umysłowym nam nie zaufają...

14 komentarzy:

  1. Skoro napawasz ludzi optymizmem, to może powinni Cię zapisywać na receptę:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Grunt to nastawienie, zarówno do świata jak i do innych ludzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre nastawienie i optymizm to recepta na bycie szczęśliwym. Jesteś super !
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No bo tak jest, Ty dodajesz optymizmu! Masz w sobie tyle dobra, rozdajesz je nawet na odległość. Pamiętaj, że takich ludzi, właśnie takich potrzeba światu najbardziej. Skarbem jesteś, pamiętaj. :) <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że masz pozytywne i życzliwe nastawienie do ludzi, Karolinko i oni to wyczuwają. I odpowiadają Ci tym samym. Tak to już jest, że często drugi człowiek jest naszym lustrem.
    Buziaki i dobrego przeżycia Wielkiego Postu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację Karolinko, w życiu najlepiej być sobą:)
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  7. i ja podpisuje sie pod tym zdaniem- bądź sobą i będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja trochę dowiedziałam się o pracy drukarzy, kiedy byłam głównym ekonomistą w przedsiębiorstwie skupiajacym wiele zakładów, między innymi drukarnię. Teraz współczuję tym ludziom, często zapadającym na chorobę zawodową : ołowicę. Obecne zakłady drukarskie to juz nie te dawne warunki.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że ludzie upośledzeni, czy to fizycznie czy psychicznie naturalność zachowania i optymizm, traktują jako swego rodzaju tarczę obronną przed otoczeniem. Nawet największy złośliwiec ulega uśmiechowi, dobremu słowu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po Twoich postach wnioskuję, że oni wszyscy mają rację :) Napawasz niesamowitym optymizmem! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś otwartą ciepłą osobą to nic dziwnego, że szefowa jest do ciebie ciepła i miła. Co dajesz od siebie to to do ciebie wraca :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Optymiści mają w życiu lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj początkiem marca Karolinko
    Nie jest łatwo być sobą. Coś o tym wiem.
    Pozdrawiam wspomnieniem pierwszego w tej zimy, chwilowego śniegu.

    OdpowiedzUsuń