| Ksiądz Karol Wojtyła (źródło zdjęcia) |
- Będę księdzem - powiedział po prostu.
- Lolek, zlituj się, co ty chcesz najlepszego zrobić? - załamał ręce szef Teatru Rapsodycznego.
- Wierz mi, Mieciu, dokładnie to przemyślałem.
- Ależ ty jesteś najlepszym naszym aktorem! Mało tego, jesteś pewnie jednym z najlepszych aktorów w Polsce! Sam Osterwa...
- Wiesz jak cenię pana Juliusza, ale w tym momencie to nie ma znaczenia.
- Zupełnie cię nie pojmuję. Przecież wiesz, ile możesz zrobić dla Polski. Jako aktor będziesz miał dostęp do całej kulturalnej elity. Ksiądz... Wsadzą cię do jakiejś zabitej dechami wiochy, a tam będziesz uczył dzieci religii i słuchał spowiedzi starszych babć.
- Wiem, że będziesz mnie przekonywał, ale to bezskuteczne.
Od Anioła Stróża: W duszy Karola dokonał się przełom. Jak do niego doszło? Jego Anioł Stróż może powiedzieć tylko tyle, że to wielka tajemnica. On sam tak o tym mówił: "Coraz bardziej jawiło się w mojej świadomości światło: Bóg chce, ażebym został kapłanem. Pewnego dnia zobaczyłem to bardzo wyraźnie. Był to rodzaj jakiegoś wewnętrznego olśnienia. To olśnienie niosło w sobie radość i pewność innego powołania. I ta świadomość napełniła mnie jakimś wielkim wewnętrznym spokojem".
ŁAPANKA
Od Anioła Stróża: Niemcy nadbiegli od strony Wisły. Kilka żołnierzy z karabinami w dłoniach zatrzymało się przy bramie wiodącej na posesję przy Tynieckiej 10. Rozłożyłem skrzydła, aby zakryć przed ich oczami drzwi prowadzące do sutereny. Ominęli je i wbiegli po zewnętrznych schodach na górę do innego mieszkania. Odetchnąłem z ulgą. Mój podopieczny ocalał!
Karol od dwóch lat studiował w konspiracyjnym seminarium, ale wciąż pracował w Solway'u -już nie w kamieniołomach, lecz w fabryce sody. Pół roku po śmierci ojca wrócił na Tyniecką, gdzie zamieszkał także Mieczysław Kotlarczyk z żoną. Czuli się tu całkiem bezpiecznie. Aż do tej niedzieli, 6 sierpnia 1944 roku.
![]() |
| Karol Wojtyła z innymi klerykami w seminarium (źródło zdjęcia) |
- Zaraz zobaczę - powiedział Lolek.
- Nie ruszajcie się z miejsca! - Zofia, żona Mietka, zareagowała z właściwą kobiecie ostrożnością. - Poczekajmy.
Po pół godzinie odsunęli lekko firankę.
- Nikogo nie ma - szepnęła.
- Wyjdę, zobaczę co się stało - zadeklarował ponownie Wojtyła.
- Ani się waż! Może czekają za rogiem?
Poczekali do zmroku. Następnego dnia rano Karol o wszystkim się dowiedział. Niemcy urządzili wielką łapankę. Wchodzili do domów i wyciągali mężczyzn zdolnych do noszenia broni. Chcieli się w ten sposób zabezpieczyć przed wybuchem powstania w Krakowie. W Warszawie Polacy chwycili za broń 1 sierpnia.
Niedługo potem arcybiskup Sapieha - tak ten sam, który kiedyś zwrócił na niego uwagę w Wadowicach, polecił Karolowi i innym konspiracyjnym klerykom, przenieść się do kurii przy Franciszkańskiej 3. Pięć miesięcy później do Krakowa wkroczyła Armia Sowiecka. Niemcy uciekli, skończyła się okupacja.
"Jeżeli patrzę na moją młodość, na tę młodość lat okupacji, straszliwych lat, to był koszmar, widzę że źródłem siły przebicia była właśnie Eucharystia. I nie tylko dla mnie. Dla wielu, ale chyba najbardziej dla tych, którym przyszło najtrudniej przebijać się" - Jan Paweł II, Kraków, 10 czerwca 1987 rok
KRYPTA
![]() |
| Czasy seminaryjne - kleryk Karol Wojtyła w trzecim rzędzie pierwszy z prawej(źródło zdjęcia) |
Ksiądz Kazimierz Figlewicz uśmiechnął się do Lolka.
- Pamiętasz? - zapytał.
Skinął głową. Siedem lat, dwa miesiące i jeden dzień temu stał w tym samym miejscu i zakładał komżę, aby służyć księdzu Kazimierzowi do Mszy. Dziś role poniekąd się odwróciły - za chwilę Karol odprawi pierwszą w życiu Eucharystię, a jego dawny katecheta będzie mu pomagał. Jako tzw. "manduktor" miał troszczyć się o to, aby nowo wyświęcony ksiądz wszystko zrobił jak należy.
Była jesień, dokładnie 2 listopada 1946 roku. Poprzedniego dnia Karol przyjął święcenia kapłańskie z rąk księcia Sapiehy, dziś przyszedł do katedry na swoje prymicje. Za chwilę opuszczą zakrystię, przejdą obok ołtarza Królowej Jadwigi, gdzie stanęli pamiętnego 1 września i zejdą do najstarszej części wawelskiej katedry.
| Krypta św. Leonarda na Wawelu (źródło zdjęcie) |
Od Anioła Stróża: "Wielkie rzeczy, księże Kazimierzu" - chciałem mu szepnąć na ucho. Ten dzień i dla mnie był bardzo ważny. Pierwsza część misji została spełniona, Najwyższy doprowadził Lolka do kapłaństwa. Za kilka chwil wypowie słowa, po których Pan zejdzie z Nieba i wstąpi w chleb i w wino, które staną się Jego Ciałem i Krwią. Karol otrzymał władzę codziennego czynienia cudu.
Za dwa tygodnie wyjedzie w swoją pierwszą wielką podróż. Kardynał Sapieha dlatego udzielił mu wcześniej święceń kapłańskich. Razem z kolegą, księdzem Sławomirem Starowieyskim, Lolek Wojtyła miał pojechać do Rzymu kontynuować studia i tam zrobić doktorat.
---------------------------------------------------------------------------------
Zrobiłam drobne "przemeblowanie" na półkach w pokoju. Niby nic, a jakąś radość mi to dało. W najbliższym czasie chcę pododawać przeczytane przeze mnie pozycję do portalu "lubimy czytać". Dodatkowo poukładałam płyty i kasety. Udało mi się nawet pozbierać przybory plastyczne do jednego pudełka. Zrobiłam też kilka zadań. Jednak najbardziej jestem dumna z przeprowadzenia kolejnego wywiadu przez skype. Jestem w stanie uwierzyć, że tak jak wobec Karola Wojtyły Bóg miał określony plan i pozwolił mu go zrealizować mimo problemów, tak samo będzie i ze mną. Że uda mi się osiągnąć cel mimo przeciwności losu. I chociaż czasu coraz mniej to, jak to napisał Paulo Coelho w "Alchemiku" - "kiedy czegoś bardzo pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu". Czy to się sprawdzi? Oby.
---------------------------------------------------------------------------------
Zrobiłam drobne "przemeblowanie" na półkach w pokoju. Niby nic, a jakąś radość mi to dało. W najbliższym czasie chcę pododawać przeczytane przeze mnie pozycję do portalu "lubimy czytać". Dodatkowo poukładałam płyty i kasety. Udało mi się nawet pozbierać przybory plastyczne do jednego pudełka. Zrobiłam też kilka zadań. Jednak najbardziej jestem dumna z przeprowadzenia kolejnego wywiadu przez skype. Jestem w stanie uwierzyć, że tak jak wobec Karola Wojtyły Bóg miał określony plan i pozwolił mu go zrealizować mimo problemów, tak samo będzie i ze mną. Że uda mi się osiągnąć cel mimo przeciwności losu. I chociaż czasu coraz mniej to, jak to napisał Paulo Coelho w "Alchemiku" - "kiedy czegoś bardzo pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu". Czy to się sprawdzi? Oby.


Bardzo inspirujący post. Lubie czytac pamiętniki, zawsze można się dowiedzieć dużo o osobie, jej życiu i przemyśleniach.
OdpowiedzUsuńFantastycznie się czytało, dziękuję Karolinko.
OdpowiedzUsuńKarolinko, Tobie wszystko się uda. Trzymam za to kciuki!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
I ja zagłębiłam się we "wspomnieniach" tak cele są po to by do nich dążyć czego Ci życzę :) Porządki porobiłaś super, a ja tylko znów pudła poprzestawiałam i nijak same nie chcą się uporządkować ;) ogród chyba bardziej mnie wzywa :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Dziękuję za kolejny odcinek, Karolinko.
OdpowiedzUsuńpodobno właśnie tak jest, że przyciągamy do siebie to o czym myślimy więc niech się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńCoehlo mądry człowiek, uwierz mu, Karolinko :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze, ze kontynuujesz post poświęcony Karolowi Wojtyle. Właściwie znam te wątki, ale bardzo interesują mnie komentarze "Anioła Stróża". Bravo za podjęcie tematu :)